Ponad 100 Palestyńczyków zostało rannych w wyniku gwałtownych starć, które wybuchły w Jerozolimie po marszu skrajnie prawicowych działaczy żydowskich. Napięcie w mieście rosło od kilku dni.

Według Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca rany odniosło 105 Palestyńczyków, a 22 zostało hospitalizowanych. Ponadto rannych zostało 20 policjantów. Aresztowano co najmniej 50 osób, w tym żydowskich ekstremistów i Palestyńczyków.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1753 PLN    (7.96%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Przez całą noc rzucano kamieniami w policję w różnych miejscach w Jerozolimie. W tym samym czasie jeden Żyd został lekko ranny w wyniku ataku Palestyńczyków we Wschodniej Jerozolimie.

Marsz zorganizowany został przez antyarabską organizację Lehava po tygodniu gwałtownych ataków na Arabów mieszkających w centrum Jerozolimy. Rozpoczęły się one po publikacji na Tik Toku kilku filmików, na których Palestyńczycy atakują Żydów.

Podczas protestu setki skrajnie prawicowych działaczy maszerowało z Placu Syjonu w Jerozolimie w kierunku Starego Miasta pod hasłem „przywrócenia żydowskiej godności”. Demonstranci wykrzykiwali „Śmierć Arabom” i próbowali przebić się przez policyjne blokady drogowe. Na Placu Syjonu zaatakowali lewicowych aktywistów protestujących przeciwko Lehawie. Następnie próbowali dostać się do palestyńskiej dzielnicy Asz-Szajch Dżarrah we Wschodniej Jerozolimie, ale zostali zatrzymani przez policję.

Palestyńscy kontrmanifestanci również starli się z policją, która użyła granatów ogłuszających i tzw. wody skunksowej na obu grupach protestujących. Palestyński Czerwony Półksiężyc poinformował, że Palestyńczyk trafił do szpitala po tym, jak doznał rany głowy w wyniku ostrzału policji granicznej. Do starć doszło także między żydowskimi i arabskimi manifestantami.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Świadkowie ataku na Żyda powiedzieli, że siedział on w samochodzie, kiedy atakujący zaczęli uderzać w ten pojazd i rzucać w niego kamieniami. Kierowca po opuszczeniu pojazdu upadł na ziemię, a młodzi Palestyńczycy zaczęli go kopać. Żyd został przewieziony do szpitala, a później jego samochód został podpalony.

Przed marszem działacze Lehawy wzywali do przemocy i do uzbrojenia się w postach w mediach społecznościowych. Wśród administratorów jednej z grup był m.in. parlamentarzysta z Otzma Yehudit Itamar Ben-Gvir. Na grupach pisano m.in,: „Jeśli jeden z napastników nie zostanie powieszony, to się nie skończy”, „Dzisiaj palimy Arabów, koktajle Mołotowa są już w bagażniku samochodu”.

Obszar Bramy Damasceńskiej był w zeszłym tygodniu miejscem wielu starć między Palestyńczykami a policją w związku z decyzją o postawieniu barier uniemożliwiających ludziom siedzenie na placu, popularnym miejscu publicznym w czasie Ramadanu, który rozpoczął się w zeszłym tygodniu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas potępił brutalne starcia w Jerozolimie obwiniając skrajnie prawicowych Izraelczyków za podżeganie do przemocy pod „ochroną izraelskiej armii i policji”.

Premier Autonomii Palestyńskiej Mohammad Shtayyeh nazwał działania arabskiej młodzieży heroicznymi.

„Sceny bohaterstwa na ulicach i w zaułkach miasta Jerozolimy z udziałem bezbronnej jerozolimskiej młodzieży z silną wolą i determinacją, gdy stawiają czoła atakom osadników, po raz kolejny potwierdzają niepowodzenie izraelskich planów judaizacji Świętego Miasta” – powiedział Shtayyeh.

Przywódca Hamasu Ismail Haniyeh stwierdził, że starcia były wynikiem izraelskiego spisku przeciwko meczetowi Al-Aksa.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„To, co dzieje się teraz w Świętym Mieście, jest potwierdzeniem arabskiej, islamskiej i palestyńskiej istoty tego miasta i tego, że nie może ono podporządkować się okupacji ani zaakceptować jej i jej faszystowskiej polityki” – powiedział Haniyeh.

W międzyczasie skrajnie prawicowy izraelski parlamentarzysta Bezalel Smotrich potępił izraelski rząd za to, że nie zajął silniejszego stanowiska wobec przemocy ze strony palestyńskiej.

„Zamieszki wzniecone przez arabskiego wroga w całym kraju w ostatnich dniach przenoszą nas wiele lat wstecz do wielkiego buntu arabskiego z 1936 roku” – napisał na Twitterze Smotrich.

„Wtedy wrogi rząd brytyjski, który poparł buntowników, dziś pozbawiony twarzy rząd żydowski składający się ze słabego przywództwa, skażonego wymiaru sprawiedliwości i zneutralizowanego systemu egzekwowania prawa uwikłał się w niebezpieczne post-narodowe i postmodernistyczne koncepcje” – napisał.

Kresy.pl / haaretz.com / timesofisrael.com

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz