Ukraina poróżniła Izrael i Rosję

Relacje Izraela z Rosją kwitły pod rządami izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu. Rząd jego następcy Naftaliego Benneta poparł jednak antyrosyjskie sankcje, co spotkało się ze zdecydowaną reakcją strony rosyjskiej. Koniec wieloletniego sojuszu z Moskwą może mieć tymczasem poważne konsekwencje dla Tel Awiwu.

Od Wielkiego Piątku każdego dnia pojawiają się nowe informacje świadczące o gwałtownym pogorszeniu się izraelsko-rosyjskich relacji. Wszystko za sprawą głosowania na forum Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych z 7 kwietnia. Izrael w związku z inwazją Rosji na Ukrainę poparł bowiem zawieszenie Rosji w prawach członka Rady Praw Człowieka ONZ.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

385.18 PLN    (1.75%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Dobry i zły policjant

Uczynił to dokładnie izraelski minister spraw zagranicznych Jair Lapid. Rosjanie twierdzą, że już po zakończeniu posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego ONZ dodatkowo przeprowadził on „antyrosyjski atak”. Miał on mianowicie polegać na oskarżeniu Rosji o popełnianie zbrodni wojennych podczas wojny na Ukrainie. Tymczasem Moskwa konsekwentnie zaprzecza podobnym doniesieniom, określając samą rezolucję ONZ mianem „politycznie motywowanej”.

Początkowo Izrael zajmował neutralne stanowisko wobec Rosji. Co prawda ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski czynił to w praktycznie każdym wystąpieniu skierowanym do parlamentarzystów innych państw, ale w przypadku Knesetu nieprzypadkowo odwołał się do najsilniejszych emocji. Czyli oczywiście do Holokaustu. W ten sposób z jednej strony oburzył zwłaszcza prawicowych izraelskich polityków, ale z drugiej zmienił dotychczasowe podejście Izraela.

A dokładniej wysunął na pierwszy plan stanowisko szefa tamtejszej dyplomacji. Lapid przed zawieszeniem Rosji w Radzie Praw Człowieka ONZ był zwolennikiem zajęcia zdecydowanego stanowiska w sprawie rosyjskiej inwazji, ale napotykał w tej kwestii na opór izraelskiego premiera. Bennett starał się bowiem odgrywać swoistą rolę „dobrego policjanta”, który zamiast polityki sankcji chciał prowadzić dyplomatyczny dialog, mający na celu doprowadzenie do rozmów pokojowych Rosji z Izraelem.

Szef izraelskiego rządu na początku marca udał się nawet do Moskwy jako pierwszy przywódca od czasu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Bennett rozmawiał wówczas z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem przez trzy godziny, natomiast później kontaktował się z nim telefonicznie jeszcze dwukrotnie. Poza tym komunikował się również z samym Zełenskim.

Ostatnia rozmowa Bennetta z Putinem odbyła się 23 marca. Ambasador Izraela w Stanach Zjednoczonych, Michael Herzog przyznał zaś w ubiegłym tygodniu, że obaj politycy nie utrzymują już bezpośredniego kontaktu w sprawie wojny na Ukrainie. Trudno więc oczekiwać, aby zmaterializować miała się propozycja Zełenskiego, który był gotów na przeprowadzenie rozmów pokojowych w Jerozolimie.

Zagrożenie dla izraelskich interesów

Wspomniany izraelski dyplomata odnosząc się do dotychczasowej polityki swojego kraju zaprzeczał twierdzeniom, aby przyjął on postawę neutralną wobec konfliktu. Izrael miał wręcz od początku sprzeciwiać się działaniom Rosji wobec Ukrainy.

Jednocześnie Herzog przyznał, że ostrożna postawa Tel Awiwu wobec Moskwy miała bezpośredni związek z regionalnymi interesami państwa żydowskiego. Czyli z atakami Izraela na cele wojskowe znajdujące się w Syrii.

Od kilku lat izraelskie lotnictwo wystrzeliwuje pociski w kierunku instalacji mających należeć głównie do Syryjskiej Armii Arabskiej, irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz libańskiego Hezbollahu. Ostatnie naloty Izraelczyków miały miejsce w ubiegłym tygodniu, a poprzednie tuż po wybuchu kolejnej odsłony rosyjsko-ukraińskiego konfliktu.

Zobacz także: Ambasador Izraela w Moskwie wezwany przez rosyjskie MSZ

Rosja tymczasem kontroluje obecnie przestrzeń powietrzną uzależnionej od siebie Syrii. Izraelskie ataki muszą więc odbywać się za wiedzą i zgodą strony rosyjskiej, o co przez dłuższy czas zabiegał poprzednik obecnego izraelskiego premiera. Pogorszenie się izraelsko-rosyjskich relacji może tym samym pokrzyżować plany Izraela, a to bezpośrednio oznaczać będzie dalsze umacnianie się „szyickiego półksiężyca” pod przywództwem Iranu, którego nieodłącznym elementem jest właśnie Syria.

Izrael zapewne obawia się, że dalsze problemy w relacjach z Rosją będą wiązały się z groźbą uzyskania przez syryjską armię dostępu do nowoczesnej obrony przeciwlotniczej. Przed czterema laty Rosjanie dostarczyli bowiem Syryjczykom systemy S-300 i S-400, po tym jak Izraelczycy zestrzelili u wybrzeża Syrii rosyjski samolot rozpoznawczy. Mimo izraelskich nalotów stały one jednak nieużywane, właśnie w związku z dotychczas bliskimi relacjami Tel Awiwu i Moskwy. Syryjczykom udawało się jak dotąd własnymi siłami zestrzeliwać jedynie część wrogich rakiet, natomiast możliwość użycia nowych systemów z pewnością zwiększyłby ich skuteczność.

Poza tym Rosja może zaszkodzić dotychczasowej polityce Izraela wobec Autonomii Palestyńskiej. W niedzielę Putin rozmawiał z palestyńskim prezydentem Mahmudem Abbasem, zapewniając go o rosyjskim wsparciu dla Palestyny na arenie międzynarodowej oraz pośrednio potępiając ostatnie ataki izraelskich służb na święty dla muzułmanów meczet Al-Aksa w Jerozolimie. Dwa dni wcześniej rosyjska dyplomacja w specjalnym oświadczeniu skrytykowała zaś Izrael, zarzucając mu między innymi „odwracanie uwagi opinii międzynarodowej od nierozwiązanego konfliktu izraelsko-palestyńskiego”.

Przyjeżdżają i Ukraińcy, i Rosjanie

Polityczne gry na szczytach władzy nie zmieniają jednak faktu zaangażowania strony izraelskiej w pomoc ukraińskim uchodźcom. Agencja Żydowska już w styczniu przygotowywała się do konieczności pomocy obywatelom Ukrainy, którzy zgodnie z obowiązującym prawem powrotu i swoimi żydowskimi korzeniami mieliby możliwość otrzymania izraelskiego paszportu. W tym celu Agencja otworzyła swoje punkty na granicach Ukrainy z państwami ościennymi.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Dotychczas do państwa żydowskiego miały przyjechać blisko 24 tysiące uchodźców z Ukrainy. Tylko część z nich rzeczywiście spełnia odpowiednie kryteria, aby otrzymać obywatelstwo Izraela. Z tego powodu zwłaszcza na początku konfliktu spora grupa Ukraińców została z niego deportowana. W kwestii uchodźców także było widać podział w samym rządzie. Lapid był zwolennikiem jak najszerszej pomocy Ukraińcom, podczas gdy Bennett wraz z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych optował za ograniczeniem ich przyjazdów.

Do Izraela trafiają nie tylko obywatele Ukrainy. Od początku wojny miało do niego przybyć także około 10 tysięcy Rosjan. Agencja Żydowska szacuje zaś, że ogółem na rosyjskim terytorium przybywa około 600 tysięcy osób mogących ubiegać się o izraelskie obywatelstwo, dołączając tym samym do licznej żydowskiej emigracji ze Związku Radzieckiego. Na razie wśród rosyjskich migrantów przeważają młodzi ludzie oraz przedstawiciele tamtejszej klasy średniej.

Kolejną grupę rosyjskich przybyszy w Izraelu stanowią opozycjoniści. Przyjeżdżali oni do tego kraju jeszcze przed wojną, głównie w związku z nasilającymi się w ostatnich latach prześladowaniami i cenzurą. Nietrudno więc domyślić się, że po inwazji na Ukrainę przeciwnicy Putina znaleźli się w jeszcze trudniejszej sytuacji, zwłaszcza jeśli pracują dla organizacji umieszczonych na liście tzw. „zagranicznych agentów”.

Obecnie trudno przewidzieć, czy kwestia rosyjskich imigrantów w Izraelu będzie także wykorzystywana przez Rosję do nacisku na to państwo. Widać jednak wyraźnie, że Tel Awiw zasadniczo nie ma już w tej chwili możliwości balansowania. Sprzeciwiając się Moskwie osłabia możliwość realizacji swoich interesów na Bliskim Wschodzie, natomiast dalsze zachowywanie neutralności wobec wojny na Ukrainie mogłoby spotkać się z negatywną reakcją zachodnich stolic.

Marcin Ursyński

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz