Rosyjskie media państwowe zaczęły przepuszczać niektóre informacje o systemie obrony powietrznej i przeciwrakietowej nowej generacji, S-500 – pisze Zachary Keck na łamach The National Interest.

Podkreślając, że “większość charakterystyk technicznych nowego systemu pozostaje tajna”, Sputnik zaczął w tym tygodniu [oryginał artykułu ukazał się 13-go kwietnia] rzucać trochę światła na to, czym będą owe techniczne charakterystyki (chociaż wiele z nich było poprzednio już ogłaszanych gdzie indziej). Według tych doniesień, oczekuje się, że „S-500 będzie zdolny do trafiania w cele na wysokościach ponad 60 mil [97 km]” to wyżej niż możliwości jakiegokolwiek istniejącego obecnie systemu obrony przeciwrakietowej. Sputnik twierdzi nawet, że “sześćdziesiąt mil i więcej to strefa mezosfery, w której znajduje się większość zagranicznych satelitów wojskowych” Podczas gdy prawdą jest, że wojskowe satelity latają na wysokościach 60 mil i więcej, większość z nich znajduje się znacznie wyżej niż 60 mil, a więc prawdopodobnie poza zasięgiem S-500.



Autor tekstu w Sputniku twierdzi również, że od „S-500 oczekuje się zdolności do jednoczesnego wykrywania i atakowania nawet dziesięciu pocisków balistycznych nadlatujących z prędkością ponad 4 mil na sekundę [7 km/s]”. S-500 ma być także wyposażony w kilka różnych systemów radarowych dostosowanych do różnych celów. System będzie miał m.in. różne radary do wykrywania samolotów, helikopterów, dronów i pocisków. Na początku tego miesiąca, Sputnik poinformował o systemie radarów mających wykrywać cele na wszystkich wysokościach. Wg tych doniesień, wszystko, co obecnie wiadomo, to że „radar Jenisej zawiera antenę z macierzą fazową, pozwalającą mu rozpoznawać i śledzić cele w zasięgu całego spektrum wysokości, zapewniać identyfikację ‘przyjaciel lub wróg’  oraz wyznaczać cele priorytetowe”. Wg wcześniejszych doniesień The National Interest, S-500 miał być zdolny, do użycia radaru zarządzania bitwą 91N6A(M) [polskie źródła nazywają go radarem obserwacji okrężnej i wstępnego wykrywania, względnie radiolokacyjnym kompleksem dalekiego zasięgu – red.], zmodyfikowanego radaru dozorującego 96L6-TsP, nowej wielozadaniowej stacji naprowadzania rakiet 76T6 oraz stacji naprowadzania rakiet 77T6 ABM”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Co ciekawe, artykuł Sputnika z tego tygodnia sporo miejsca poświęca wyszczególnieniu możliwości pocisków kierowanych rozszerzonego zasięgu 40N6. Jak wskazuje artykuł, pocisk 40N6 ma ogromy zasięg 400 kilometrów (250 mil). Zauważając, że “naziemne systemy radarowe są bezużyteczne w kosmosie”, artykuł Sputnika stwierdza, że “system naprowadzania 40N będzie różnił się od tego co można dziś znaleźć we wszystkich pozostałych pociskach obrony powietrznej”. W szczególności, jego “jedyne w swoim rodzaju samonaprowadzające głowice szukają swoich celów i, znajdują je, przełączając się na tryb automatycznego naprowadzania”. Artykuł twierdzi, że 40N6 jest dwustopniowym pociskiem na paliwo stałe, który jest zdolny do osiągania prędkości 9 razy większej od prędkości dźwięku. Raport twierdzi również, że pocisk o długości 30 stóp posiada „głowicę odłamkowo-burzącą o zasięgu 310 mil i 95% dokładności”.

Zobacz także: Stany Zjednoczone budują zintegrowany system A2/AD

Zobacz także: Amerykańskie myśliwce typu stealth F-22 i F-35 vs. rosyjskie S-400

Warto zwrócić uwagę, że o pocisku 40N6, jak powszechnie wiedzą czytelnicy The National Interest, wspomina się zazwyczaj w kontekście istniejącego systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej S-400. Istnieje szereg doniesień, sugerujących, że niektóre rosyjskie systemy S-400 już wykorzystują pocisk 40N6. Informacje te okazały się prawie na pewno przedwczesne, mimo że nowe doniesienia z tego miesiąca [tj. z kwietnia] mówią, że pocisk może wejść do służby wkrótce po przejściu kolejnego testu w lutym tego roku (więcej testów zostało zaplanowanych na ten lub następny miesiąc). Wygląda więc na to, że główny pocisk S-500 nie będzie zupełnie nowy, ponieważ najpierw zostanie zintegrowany z przynajmniej niektórymi istniejącymi rosyjskimi systemami S-400. Moskwa twierdzi, że pocisk będzie zdolny do eliminowania pocisków ponaddźwiękowych i będzie mógł być modyfikowany do atakowania satelitów. Rosja wyraża zgodę na sprzedaż pocisku 40N6 Indiom i Chinom jako części ich pakietów systemów obrony przeciwrakietowej S-400.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak zauważył wcześniej Dave Majumdar, podczas gdy większość rosyjskiego przemysłu obronnego  ucierpiała po upadku Związku Radzieckiego, Moskwa kontynuowała masową produkcję systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Dowodzą tego takie systemy jak S-400, S-300VM4  i S-350. Oczekuje się, że po wprowadzeniu do służby, S-500 zostanie połączony z istniejącymi systemami aby zapewnić zintegrowany system obronny. Według Majumdara, niektórzy przedstawiciele obrony Stanów Zjednoczonych martwią się, że ten system będzie tak skuteczny, że może przysporzyć problemów samolotom bojowym o obniżonej wykrywalności, takim jak F-22, F-35 i B-2.

Co do tego, kiedy S-500 pojawi się w armii, generał lejtnant Wiktor Gumienny, zastępca dowódcy rosyjskich sił powietrznych, oznajmił w zeszłym roku, że dostawy pierwszych systemów powinny pojawić się gdzieś około 2020 r. Będzie to prawdopodobnie prototyp systemu zaprojektowany do testów. Niektóre źródła o nieznanej wiarygodności twierdzą, że system wszedł już w fazę produkcji.

Zachary Keck jest byłym redaktorem naczelnym The National Interest.

Tłumaczenie: Anna Krajewska

Reklama

Tagi: , , , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz