Nie chcesz żeby Polska milczała, gdy ukraińska polityka idzie w kierunku banderyzmu? Nie akceptujesz faktu, że PiS uzurpuje sobie miano do bycia jedyną polską „prawicą”? Nie widzisz w Jarosławie Kaczyńskim jedynego politycznego przywódcy godnego uwagi? Dostrzegasz na prawo od PiSu inne warte uwagi środowiska? Jesteś agentem Putina! Przynajmniej w opinii działaczy partii rządzącej i jej medialnych przyjaciół. Teraz do grona ruskich szpionów dołączyli świeccy katolicy, którzy swoją wiarę traktują na serio i mówią wprost: Stop Aborcji! Na przekór władzy.
Gdy do Sejmu w ubiegłym roku wpłynęła obywatelska inicjatywa ustawodawcza „Stop Aborcji” politycy PiS mówili o niej z dystansem. Byli „za” a nawet „przeciw”. Sami nie wiedzieli, co o tym myśleć.
Gdy jesienią na ulice polskich miast wyszły fanatyczki feministyczne, rządzący spanikowali i zrezygnowali z realizacji kluczowego dla katolickiego elektoratu postulatu – zakazania dzieciobójstwa. Notabene, nikt z nich wówczas nie przejął się faktem, że na organizowanych w maju każdego roku Marszach Dla Życia i Rodziny frekwencja jest dużo wyższa.
Nagle, w jednej chwili, wszyscy zaangażowani w walkę z aborcją stali się dla PiSu i partyjnych mediów wrogami rządu, wywrotowcami, którzy poprzez swoje rzekome „gierki” chcieli doprowadzić do obalenia ekipy „dobrej zmiany”. A komu to na rękę? Oczywiście! Putinowi!
W ten sposób do „ludzi Kremla” – oczywiście wyłącznie w narracji PiS – czyli chociażby portalu Kresy.pl, znajdującego się w tym sztucznym tworze partyjnej propagandy za sprawą informowania o banderyzacji ukraińskiego życia politycznego, dołączyli świeccy katolicy odpowiedzialni za inicjatywę „Stop Aborcji”: Fundacja PRO Prawo do Życia, Instytut Ordo Iuris, Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodzine oraz Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks.Piotra Skargi.
Świeccy katolicy chcący tylko realizacji nauczania Kościoła zostali oskarżeni o putinizm tylko dlatego, że PiS przestraszył się feministek, ich „Czarnego Marszu” i rzekomej groźby utraty władzy. A że do tchórzostwa przyznać się trudno, to wskazanie „ludzi Putina” jako winnych całego zamieszania okazało się najprostszym sposobem wyjścia z twarzą z utrzymania „kompromisu aborcyjnego”.
Czy podobny strach ogarnie rządzące kręgi, gdy tegoroczny projekt „Zatrzymaj Aborcję” wejdzie pod obrady Sejmu?
MW (pch24.pl)


