Kto się boi szczytu Trump-Putin?

Prezydent Trump powinien zrozumieć, że każdy krok w kierunku lepszych stosunków z Rosją został już wcześniej zatwierdzony przez naród amerykański – podkreśla były kongresmen Ron Paul.

Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Trumpa, John Bolton, przebywał w zeszłym tygodniu w Moskwie w sprawie organizacji historycznego spotkania na szczycie między jego szefem a rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. Bolton, który przez lata domagał się, aby Stany Zjednoczone zadawały „ból” Rosji, a konkretnie Putinowi, otrzymał zlecenie od Trumpa, aby zmienić melodię. Został zmuszony do zrzucenia części swojej neokonserwatywnej skóry i zaangażowania się w tworzenie pokoju. Trump na pewno zasługuje na pewne uznanie!



Jak można się było spodziewać, biorąc pod uwagę aktualny klimat polityczny w USA, neokonserwatyści połączyli siły z przeciwnikami Trumpa na lewicy – i amerykańskimi państwami-klientami za granicą – by zdecydowanie przeciwstawić się wszelkim działaniom na rzecz pokoju z Rosją. Media głównego nurtu, jak można się było spodziewać, wzmacniają każdy sprzeciw wobec jakiegokolwiek kroku oddalającego od konfrontacji z Rosją. Bolton ledwo opuścił Moskwę, gdy media rozpoczęły ataki. Amerykańscy sojusznicy są „zdenerwowani” planowanym szczytem, donosi agencja Reutera. Nie cytowali żadnego amerykańskiego sojusznika twierdzącego, że się denerwuje, ale spekulowali, że zarówno Wielka Brytania, jak i Ukraina nie byliby szczęśliwi, gdyby Stany Zjednoczone i Rosja poprawiły stosunki.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ale dlaczego tak jest? Obecny ukraiński rząd ma władzę tylko dlatego, że administracja Obamy rozpoczęła przewrót przeciwko demokratycznie wybranemu prezydentowi, aby wymienić go na amerykańskie marionetki. Mają rację denerwując się. A brytyjski rząd również ma rację. Przysięgali, że Rosja stoi za „otruciem” Skripalów, nie przedstawiając żadnych dowodów na poparcie swoich roszczeń. Setki rosyjskich dyplomatów zostało wyrzuconych z krajów zachodnich tylko na podstawie ich słów. W ciągu ostatnich kilku miesięcy każde z ich oskarżeń się rozpadło.

Na wizytę Boltona w Moskwie zareagował również think-tank Atlantic Council, który utknął w osnowie z lat 50. XX wieku. Jego były rosyjski ekspert, Anders Aslund, napisał na Twitterze, że odwieczny rosyjski jastrząb Bolton został „schwytany przez Kreml” i musi zostać uznany za rosyjskiego agenta za pomoc w zorganizowaniu spotkania Trumpa z Putinem. Czy oni naprawdę wolą wojnę nuklearną?  „Eksperci” zwykle nie mają racji, gdy chodzi o tworzenie pokoju. Żyją z tego, że mają swoich „oficjalnych wrogów”. W 1985 r., ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego, Zbigniew Brzeziński, zaatakował ideę szczytu prezydenta Reagana i przywódcy sowieckiego Michaiła Gorbaczowa. To było „poniżające” i „taktycznie nierozsądne”, powiedział wówczas, jak donosił „Washington Times”. Takie spotkanie tylko „wzmocniłoby” Gorbaczowa i uczyniłoby go „pierwszym wśród równych sobie” – twierdził. Na szczęście, Reagan spotkał się z Gorbaczowem na kilku szczytach, a reszta to już historia. Brzeziński mylił się a rozjemcy mieli rację.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szczyt Trump-Putin powinien skupić się na Syrii

Prezydent Trump powinien zrozumieć, że każdy krok w kierunku lepszych stosunków z Rosją został już wcześniej zatwierdzony przez naród amerykański. Jego stosunek do Rosji był dobrze znany. Otwarcie prowadził kampanię pod hasłem tego, że USA powinny położyć kres wrogości wobec Rosji, która charakteryzowała administrację Obamy i znaleźć sposób współpracy. Wyborcy znali jego pozycję i wybrali jego, a nie Hillary Clinton, która również bardzo jasno mówiła o Rosji: więcej konfrontacji i więcej agresji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prezydent Trump powinien zignorować neokonserwatystów i „ekspertów” opłacanych przez przemysł obronny. Powinien zignorować przeciwników, którzy jeszcze nie stworzyli spójnej politycznej argumentacji sprzeciwiającej się prezydentowi. Zakres ich sprzeciwu wobec Trumpa wydaje się być „złośliwy i niegrzeczny”. Miejmy nadzieję, że spotkanie Trumpa z Putinem rozpocznie ruch ku prawdziwemu pojednaniu i zlikwidowaniu zagrożenia wojną nuklearną.

Ron Paul

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz