Niemcy zamietli problemy pod dywan

Kryzys rządowy w Niemczech nie został zażegnany, ale jedynie odroczony w czasie, podobnie zresztą jak rozwiązanie problemów naszego zachodniego sąsiada z imigrantami. Na całym zamieszaniu zyskuje jedynie Alternatywa dla Niemiec, która staje się coraz popularniejsza w całym kraju, a szczególnie w Bawarii – pisze niemiecka prasa.

Niemiecki kryzys rządowy w ostatnich dniach nie znikał z czołówek gazety w całej Europie. Jedni postrzegali go jako wyraz słabości kanclerz Angeli Merkel, która straciła panowanie nad procesami politycznymi zachodzącymi w jej własnym kraju, natomiast drudzy wskazywali na pogubienie się ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera. Ostatecznie wczoraj osiągnięto koalicyjny kompromis w sprawie „uchodźców”, zaś lider bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) ogłosił pozostanie na swoim stanowisku. Porozumienie CSU i Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) przewiduje więc utworzenie „centrów tranzytowych” na granicy z Austrią.



Problemy zostawione na później

Niemieckie media są jednak zgodne – wczorajszy kompromis tak naprawdę nie rozwiązuje żadnych problemów. Jak pisze tygodnik „Der Spiegel”1, Merkel i Seehofer na razie przerzucili przyczyny swojego konfliktu na barki innych, aż do powstania kolejnych spornych kwestii. Tym samym niemieccy chadecy podrzucili gorący kartofel socjaldemokratom, Austrii oraz bliżej nieokreślonej przyszłości.

Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) w ostatnich dniach znalazła się w zupełnym cieniu sporów wśród niemieckiej centroprawicy, stąd zdaniem gazety wręcz zapomniano, iż socjaldemokraci są częścią „wielkiej koalicji” tworzącej rząd Merkel. SPD będzie musiało zdecydować, czy zaakceptuje kompromis w sprawie imigracji, czy też podobnie jak w 2015 roku opowie się za całkowitym otwarciem granic. Centrolewica nie ma przy tym wyboru – albo zaakceptuje politykę CDU i CSU, albo przyczyni się do „wielkiego wybuchu” wewnątrz koalicji.

Kolejną ofiarą konkurencji pomiędzy Merkel i Seehoferem jest Austria. Wspomniane „centra tranzytowe” mają bowiem powstać na granicy z tym krajem, a według niemieckich planów imigranci zarejestrowani w innych europejskich państwach mają być z powrotem do nich deportowani. Wprowadzenie takiego rozwiązania zależy jednak od porozumienia wszystkich państw Unii Europejskiej, tymczasem spora część z nich nie chce brać na siebie odpowiedzialności za merkelowską „politykę otwartych granic”. W przypadku braku takiej umowy, bawarski rząd najprawdopodobniej będzie odsyłał nowych migrantów do Austrii, a to zapewne nie spotka się z aprobatą Wiednia.

Przede wszystkim jednak liderzy chadecji odroczyli w czasie kolejny wzajemny konflikt. Już niedługo Seehofer będzie musiał bowiem negocjować porozumienia dotyczące azylantów w imieniu szefowej rządu, którą w ostatnich dniach tak naprawdę odsądził od czci i wiary. Minister spraw wewnętrznych kilka dni temu powiedział, że „nie może zostać odwołany przez kanclerz, która sprawuje swoją funkcję tylko dzięki niemu”, stąd Merkel jest jak na razie zmuszona do akceptacji jego bezkompromisowej postawy w kwestii imigrantów.

„Der Spiegel” zwraca przy tym uwagę, że Merkel i Seehofer mają wspólne problemy w swoich ugrupowaniach. Są obecnie zaledwie tolerowani przez działaczy CDU i CSU – Merkel uspokoiła swoją partię bardziej zdecydowanym stanowiskiem w sprawie imigracji, z kolei Seehofer czuje na plecach oddech innych liderów CSU, czekających na jego potknięcie i tym samym przejęcie władzy w bawarskim ugrupowaniu. Tygodnik przywołując jeszcze problemy socjaldemokratów, dla których nowe wybory byłyby zabójcze, wskazuje na całkowite wyczerpanie się obecnej formuły „wielkiej koalicji”. Rząd Merkel tworzą bowiem politycy nie mający pomysłu na zwrócenie niemieckiej polityki na właściwe tory.

Partia naciska

Na kryzys wewnątrz CDU i CSU zwraca z kolei uwagę dziennik „Die Welt”2 . Zdaniem dziennika Merkel tak naprawdę chciała zgodzić się na żądania Seehofera już w niedzielę, ale ostatecznie nie zaakceptowała wszystkich postulatów szefa MSW. Właśnie z tego powodu poniedziałkowa deklaracja dotycząca polityki azylowej zawiera zapisy, które uzależniają wprowadzenie konkretnych rozwiązań od przyszłych porozumień, a więc głównie pozostających do uzgodnienia decyzji administracyjnych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Merkel musiała przy tym ulec swojej parlamentarnej frakcji, która zdaniem gazety jest zmęczona nie tylko żądaniami Seehofera, lecz także samą kanclerz. Z tego powodu posłowie chadecji byli gotowi sami głosować nad przyjęciem lub odrzuceniem umowy, na co Merkel nie mogła sobie pozwolić. Niemiecka kanclerz uważała bowiem, że po ewentualnej porażce w głosowaniu, na czołówkach gazet pojawiłyby się nagłówki sugerujące utratę przez nią kontroli nad wydarzeniami w kraju. To z kolei podważyłoby pozycję Merkel podczas zbliżającego się szczytu NATO, który najprawdopodobniej przekształci się w jej pojedynek z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem. Tymczasem Stany Zjednoczone powoli tracą cierpliwość wobec swoich militarnych sojuszników, stąd będą domagać się między innymi od Niemiec zwiększenia wydatków na wojsko.

„Die Welt” podobnie jak „Der Spiegel” uważa więc, że Merkel postanowiła odłożyć na później problem Seehofera. Właśnie z tego powodu poniedziałkowe porozumienie nie było zawarciem pokoju, ale jedynie zawieszeniem broni na czas nieokreślony. Szef CSU swoimi pogardliwymi uwagami wobec przewodniczącej sojuszniczej partii pokazał bowiem jasno, że nie uważa jej za dobrą kanclerz. Właśnie z tego powodu Seehofer zaszantażował Merkel już po raz trzeci – w 2015 roku krytykując podczas kongresu CSU jej politykę imigracyjną, następnie rozpoczynając debatę na temat limitu przyjmowanych „uchodźców”, a teraz domagając się zdecydowanych działań dotyczących migrantów.

Gazeta przewiduje, że kolejny konflikt wybuchnie już za kilka tygodni, jeśli okaże się, że postawa CSU w sprawie imigracji nie przyniesie partii wyraźnych korzyści w badaniach opinii publicznej. Kolejny unijny szczyt na ten temat odbędzie się już 20 września, a więc na trzy tygodnie przed wyborami regionalnymi w Bawarii, gdzie partii Seehofera grozi utrata samodzielnej większości. Do tego czasu działania podjęte wobec imigrantów powinny być zdecydowane, ponieważ obecne rozwiązania wcale nie zadowalają szefa MSW. Zatrzymywanie „uchodźców” na niemieckiej granicy i jej uszczelnienie nie zlikwiduje bowiem problemów związanych z rozprzestrzenianiem się przemocy, ataków i przestępstw związanych z obecnością migrantów w Bawarii.

Zyskuje Alternatywa dla Niemiec

Problemy z przybyszami spoza Europy są oczywiście wodą na młyn narodowo-konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec (AfD), która notuje właśnie rekordowe poparcie w ogólnokrajowych sondażach. W samej Bawarii AfD jest już drugą siłą polityczną landu, coraz skuteczniej odbierając wyborców CSU. Z tego powodu „Süddeutsche Zeitung”3 zwraca uwagę na zwietrzenie swojej szansy przez Alternatywę, która nazywa kryzys rządowy dowodem na skuteczność własnej polityki i zwraca uwagę na uzależnienie CSU od CDU. AfD już podczas ubiegłorocznych wyborów do Bundestagu kolportowało materiały z hasłem „Kto wybiera CSU, ten dostaje Merkel”, starając się przekonać bawarskich wyborców, że osłabienie partii Seehofera spowoduje upadek niemieckiej kanclerz.

Marcin Ursyński

1 http://www.spiegel.de/politik/deutschland/asylstreit-der-union-fiktion-einer-einigung-kommentar-a-1216302.html

2 https://www.welt.de/politik/deutschland/article178646554/Asylkompromiss-Das-Problem-Seehofer-ist-vertagt-Mehr-nicht.html

3 http://www.sueddeutsche.de/bayern/asylstreit-zwischen-seehofer-und-merkel-bayerische-afd-sieht-koalitionskrise-als-ansporn-1.4037320

Reklama

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz