Szanowni a zacni demaskatorzy „agentury ruskiej”, zdajcie sobie proszę sprawę z faktu, iż określenie „ruski” odnosi się do Rusi, a nie do Rosji.

Ostatnimi czasy oskarżenia o ruską agenturę są nadzwyczaj częste w przestrzeni publicznej: mediach, portalach społecznościowych, forach dyskusyjnych portali internetowych… Pomijając już fakt, że w atmosferze szpiegomanii najlepiej czują się sami szpiedzy, a ci którzy najgłośniej krzyczą „łapać złodzieja!”, niejednokrotnie sami się nimi okazują, przejdę do rzeczy, którą mnie, jako historyka szczególnie razi. A jest to rzecz tylko z pozoru błaha.

Szanowni a zacni demaskatorzy „agentury ruskiej”, zdajcie sobie proszę sprawę z faktu, iż określenie „ruski” odnosi się do Rusi, a nie do Rosji. Ruś zaś przez setki lat była częścią Królestwa Polskiego. Stolicą Rusi, czy powstałego na jej terenach województwa ruskiego, był Lwów. Ten Lwów, który dziś należy do Ukrainy. Co z tego wynika? Ano to, że nazywając kogoś „ruskim agentem” posądzacie go Państwo o agenturalne działanie na rzecz Ukrainy. Czy o to Wam właśnie chodzi? Chyba nie…

Co więcej, mało kto jest świadomy faktu, że i nasza dzisiejsza Rzeczpospolita Polska obejmuje część terenów dawnej Rusi / województwa ruskiego. Widać to na załączonej mapie. Zaskoczeni?

Na mapie oznaczono granice: Rzeczypospolitej Polskiej w roku 2014 (czarna linia), Rzeczypospolitej Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego wraz lennami w roku 1620 (niebieska linia). Pokazano również terytorium Ukrainy w roku 1620 (żółty kolor) oraz województwa ruskiego w tym samym, 1620 roku (kolor czerwony). Rys. Radosław Sikora.

W skład województwa ruskiego wchodziły ziemie: halicka, lwowska, przemyska, sanocka i chełmska. O ile Lwów i Halicz należą dziś do Ukrainy, o tyle Przemyśl, Sanok i Chełm są wciąż częścią Polski (co nota bene nie podoba się ukraińskim szowinistom, którzy nawet dziś, w sytuacji gdy Ukraina toczy wojnę na wschodzie, próbują infiltrować przygraniczne polskie tereny[1]). Więc dla kogo tak naprawdę działają „ruscy agenci”? Ukrainy, czy może jednak Polski? No bo na pewno nie dla Rosji. Dla niej mogą działać „agenci rosyjscy”, ewentualnie „moskiewscy”.

Bodaj czy nie najsławniejszy wojewoda RUSKI (był nim w okresie od 3 marca 1657 roku, do 22 lipca 1664 roku), uwieczniony w polskim hymnie, Stefan Czarniecki. Fragment portretu namalowanego przez Brodero Matthisena w 1659 roku (źródło zdjęcia: wikipedia).

Jeśli myśląc o agentach moskiewskich wciąż nazywać ich będziecie „ruskimi”, to stajecie się tym, co Lenin nazywał „pożytecznymi idiotami”. Dlaczego? Otóż oficjalna narracja imperializmu rosyjskiego od setek już lat stara się przekonać wszystkich wokół, że Rosja ma prawo do Rusi, że między tymi terminami nie ma różnicy, że „zbieranie ziem ruskich” było niczym innym, jak naturalnym prawem, a nawet świętym obowiązkiem Moskwy. Stawiając znak równości między Rusią a Rosją stajecie więc nie po stronie Polski, a Rosji właśnie. Dajecie Moskwie argument do odzyskania należących dziś do Polski ziem ruskich. Czy o to Wam właśnie chodzi?

Dr Radosław Sikora

Czytaj również:

Ukraińska okupacja Krymu? Polska okupacja Ukrainy?

Nie dajmy się propagandzie!

____________________________________________

Przypisy:

1Ta sensacyjna informacja obiegła kilka dni temu Polskę. Podała ją „Rzeczpospolita” (http://www.rp.pl/artykul/1151640.html), a za nią inne media. Na przykład jeszcze nie posądzana o „ruską agenturę” Wirtualna Polska ( http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ukrainscy-nacjonalisci-coraz-czesciej-w-Polsce,wid,16982034,wiadomosc.html).

Reklama



48 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. wladyslaw :

    Dziwna rzecz. Gdyby obok Polakow mieszkal narod, ktory by siebe nazywal „Polacy”, kto by w Polsce watpil, ze sa jedynym narodem? Gdy na Rusi (Ukraina+Rosja+Bialorus) ludzi nazywali siebe wszedze Ruskimi, to dlaczego wytwarzaja niektorzy jakies slabe teorie, ze Rosja – to nie Rus itd.? To wiecej polityka. lecz nie prawda historyczna. Mam w rodzinie Rosjan, Ukraincow, Bialorusinow. Nikt nawet nie watpi, ze jestesmy jednym narodem.

  2. cichosz :

    @xxx Po rozbiciu dzielnicowym w Rusi Kijowskiej, każdym z księstw rządzili kolejno potomkowie Rurykowiczów. Ród Rurykowiczów najdłużej przetrwał w księstwach riazańskim i włodzimierskim. I to właśnie Rurykowicze z księstwa Moskiewskiego (włodzimierskie) w XV w rozpoczęli jednoczenie ziem ruskich na północy i wschodzie. Jednak o 100 lat za późno, gdyż wcześniej zjednoczenia ziem ruskich na zachodzie dokonało Wielkie Księstwo Litewskie. Dlatego też na kolejne wieki, między Wielkim Księstwem Moskiewskim/Rosją a Wielkim Księstwem Litewskim/RON, dochodziło do wojen, gdyż WKL jak i WKM/Rosji zależało na pełnym zjednoczeniu ruskich ziem. I nie ma znaczenia to, że Ruś Kijowska upadła jako państwo. Znaczenie ma to, że przetrwał ród Rurykowiczów i inne ruskie księstwa, gdzie pod przewodnictwem jednego z nich rozpoczęto zjednaczanie ruskich ziem. Kto inny, jak nie potomkowie załozycieli Rusi Kijowskiej, mieli prawo zjednoczac Ruś? 😉 To właśnie potomkowie Ruryka, byli pierwszymi carami Rosji. To takie moje nawiązanie, do zapytania, co wspólnego z Rusią Kijowską ma WKM/Rosja. 🙂

    • xxx :

      Do dziedzictwa Rusi Kijowskiej odwołuje się Rosja, Ukraina i Białoruś ale żaden z tych krajów nie ma prawa sobie zawłaszczyć historii Rusi. To mniej więcej tak jakby historię naszego kraju cofnąć o kilkaset lat, ponieważ zanim powstało państwo Polskie na tych ziemiach żyły plemiona słowiańskie. Byli to nasi przodkowie ale nie byli oni Polakami a Słowianami, nie istniała również wtedy Polska, tak samo w czasach Rusi nie było Rosjan, Białorusinów czy Ukraińców, a byli Rusini.

      • quetzal :

        DOKŁADNIE. Mało tego dodałbym, ze plemiona naszych Słowian rozciągały się od Słowacji do Rugii i Słowian Połabskich, Obodrzyców i Wieletów. Kto ma prawo do ich dziedzictwa?Podobne pytanie dotyczy plemion Rusi, między którymi równez był różnice,jak między Bobrzanami ,a Mazowszanami. A Polanie ogniem i mieczem, względnie czasami dyplomacja podbijałytereny sąsiednich plemion, paląc grody i biorac kobiety w niewolę. Choć historia potoczyła sie inaczej w obu przypadkach, czyli plemion Rusi i Słowian Zachodnich.

  3. quetzal :

    Szanowny Panie Radosławie Sikora. Wziął się Pan za dzisiejsza politykę i ekspansję Putina, który pisze kolejne rozdziały zapoczątkowane co najmniej w 2004 roku, budowania Wielkiej Rosji i jej imperializmu i tu Pana poważny błąd. A siedział Pan w historii i tam trzeba było pozostać. Co do historii: cześć miast „ruskich”, tu gdzie są miasta Przemyśl, Jarosław, Czerwień, Bełz, Wołyń, Uhrusk, Horodło, Chełm, Lubaczów, to były miasta pograniczne, wchodziły w obręb tzw. Grodów Czerwieńskich i były przedmiotem rywalizacji między Polanami, książętami i królami piastowskim,a Rusią Kijowską. Generalnie tereny na wschód od Wieprza i Wisłoka. Dzisiejsza Lubelszczyzna, Podkarpacie i zachodnia Ukraina(później te tereny zacieśniły się do okolic północnych, między Bugiem ,a Wieprzem). Choć de facto były to tereny ruskie, nie mieszkali tam Słowianie Zachodni, a Polanie chcieli je przyłączyć. O tym do kogo co należało decydował w tym czasie Średniowiecza obrządek wyznania. Typowe pogranicze przechodzące z rąk do rąk. Później mamy tam Ruś Włodzimiersko- Halicką. Województwo Ruskie powstaje dużo później i nie Lwów jest ośrodkiem politycznym tej części Rusi,(na początku) tylko Halicz. Kazimierz Wielki wyprawia się nie na Ruś Lwowska, tylko Halicką. Cały Pana artykuł ma błędna tezę i jest bardzo słaby jak na Pana…… A sporo już ich czytałem i były świetne,ale ten nie trzyma poziomu, z przykrością stwierdzam. Słowa Proszę Pana zmieniają znaczenie na przestrzeni dziejów. To jest prosty argument do zrozumienia. Jakbym kiedyś powiedział, że siedzę na stolcu, to pewnie był siedział na tronie, lub później w Rzeczypospolitej, na krześle z dziurka, a teraz jak siedzę na stolcu, to znaczy ze siedzę w gównie, za przeproszeniem. tych słów jest MULTUM, odrywają się zupełnie od pierwotnego znaczenia, zwłaszcza w języku polskim. Czy jak Kazimierz Wielki wyprawił się na Ruś Czerwoną(Halicką), to znaczy,że była ona bolszewicka, czy komunistyczna wiec ją odbił z rak komunistów?? Dziś ktoś by mógł tak pomyśleć nie znając kontekstów i historii. Liczy się kontekst i dzisiejsze rozumienie słów. May XXI wiek. Ergo Szanowny Panie, nikt nie wiąże dziś słowa”ruski” z terenami historycznej Rusi Kijowskiej, która to była matecznikiem Rusi. Czy jak się mówiło niedawno Prusak, to się miało na myśli mieszkańców , pogan Prusów i Jaćwingów, generalnie Bałtów mieszkających mniej więcej tu, gdzie mamy Mazury dziś i północne Mazowsze??Nie, ma się na myśli jakiegoś Niemca w stahl-chełmie, lubiącego pruski dryl, lub pruskiego ziemianina, konserwatywnego i wrogiego Polakom. „Ruski”to jest dzisiejsze znaczenie tego słowa, a nie ówczesne, z czasów o których Pan pisze. W jęz. rosyjskim jest słowo ruski i jak sie mówi per ruski to jest konotacja dotycząca Rosji, a kiedyś Moskwicinów, którzy sie wylegli z tego Księstwa,przejmując mongolsko-bizantyjski styl sprawowania władzy(ktory im zreszta do tej pory z głów nie wyparował) a nie województwa Ruskiego Rzeczypospolitej czy Ukrainy. Historia w międzyczasie pootwierała wiele rozdziałów ,nadała nowe znaczenia i przeorała wiele pojęć. Wiec niech Pan nie udaje greka i nie ściemnia ze nie wie o co chodzi, gdy się pisze „ruski”agent. Ruski,to taki który działa na rzecz dzisiejszej imperialnej Rosji, która sięga daleko poza swe etniczne granice, a w której Putin stworzył jedyny w swoim rodzaju system, opierający sie na „osiągnięciach”ZSRS, Rosji Carów i dzisiejszego FSB i władzy korupcji i przemocy. Natomiast tak jak system się nie liczył z ofiarami Lagrów, tak się i nie liczy z ofiarami „Kurska” w 2000 roku i dzisiejszymi ofiarami wszczętej przez Putina w 2014 roku wojny. Proste?Proste. Ale niektórzy muszą mocno kombinować.

      • quetzal :

        Anarchista, smród to jest wtedy, gdy za każdym razem otworzysz gębę na forum. Dla Ciebie historia to ideologia, to co nie pasuje, to nie istnieje,albo jest przekręcane. Tymczasem historia to jest nauka,a ta nie ma barw,a nie poglądów, jest obiektywną obserwacja z lotu ptaka, tak jakby obserwator nie miał ani narodowości, ani poglądów. Ty uprawiasz propagandę. Tak jak Ruscy, którzy do tej pory tłumaczą dzieciom w szkołach, że Stalin podpisał pakt Ribbentrop-Mołotow, by ratować świat przed wojną….i ustanowić pokój,a II wojna zaczęła się w 1941 roku,a Polskę wschodnia najechał, by ratować narody Białorusi i Ukrainy przed Hitlerem(z którym przecież podpisał pakt o przyjaźni i wzajemnej pomocy-każda propaganda jest wewnętrznie sprzeczna logicznie) Tak uczą w Rosji dzieci w szkołach. I to jest propaganda, a nie nauka. A ciemny jestes ,jak tabaka w rogu, bo nawet ani razu nie użyłem słowa Ukraina. Nie komentuje twoich wymiocin intelektualnych.

          • sylwia :

            Natomiast ukraiński hitleryzm jest beznadziejnie nieuleczalny. Pozbyć się go można jedynie przez radykalną dezynfekcję ogniem i ołowiem. Za ułaskawienie krwawego mordercy Bandery przez ‘litościwy’ a może zdradziecki polski sąd dziesiątki tysięcy polskich rodzin zapłaciło męczeńską śmiercią. Nigdy wam tego ukraińskie demony nie zapomnimy. Nie dawali litości, niech jej nigfy więcej nie dostaną.

          • quetzal :

            Rżniesz głupa Sylwia znowu??Przecież my się tu na forum doskonale znamy. Tak zwany Sopie-Pan to tępy Anarchista, którego merytorycznośc polega na tym, że najpierw sobie wstawił Piłsudskiego KOMPLETNIE nie rozumiejąc idei tego bohatera narodowego Polski. Jak wreszcie nieuk po wielu bólach zakumał, że jego ciasny i prymitywny nacjonalizm jest totalnym zaprzeczeniem Piłsudskiego, który uznawał narody ukraiński i białoruski i litewski i dązył do konfederacji z nimi i który odzyskał dla nas Polskę, niepodległość i duża część Kresów, to zdjął w końcu Piłsudskiego. Choć długo zajęło mu myslenie, że coś tu nie gra i nie licuje to co mówi z Piłsudskim. Ale bełkotu generalnie nie zmienił. Taki prostacki nacjonalizm w prymitywnej formie mu pozostał Proponuję mu dac pozwolenie od MON i niech się zaciągnie do rosyjskiego wojska w Donbasie, co będzie przed kompem siedział. choć go pewnie tam nie przyjmą, po kilku dniach wojaczki mieli by go DOŚĆ. Ty Sylwia kataryno nakręcano przecież dobrze to rozumiesz, prawda?

          • sobiepan :

            Quetzal:
            08.12.2014 15:52 Było z tobą trochę spokoju i wyglądało na to że cię ukatrupili w Donbasie .Chociaż na kursach propagandy web brygad powinni wam chachły mówić prawdę o Marszałku , Miał was kompletnie w du..e wykorzystał okazję że , Petlura walczył z miernym poparciem tzw ukrów z sowietami i rozegrał sprawę odsunięcia tej zarazy od Polskich granic jak najdalej.Natomiast zarazę ZURL wytępił do nogi ,szkoda że za udział w jej formacjach nie kazał od razu rozstrzeliwać , który nie uznawał narodów ukraiński i białoruski i litewski jedynie wykorzystał ich instrumentalnie dla Polskich celów. A jego miłość do Żmudzinów wyraziła się w wyprawie Żeligowskiego .Tutaj masz temat bliski sercu banderowca obyś szczezł prymitywny prowokatorze.
            Ukraina czyli co ?
            Ukrainizm narodził się dopiero w końcu xix w. w Galicji z poparciem Wiednia i
            Berlina. Jeszcze w Polsce przedwojennej ludność ruska określała się częściej
            jako Rusini niż Ukraińcy. Rusini — ludu ruskiego, narodu polskiego!!
            Dopiero sterroryzowanie ludności ruskiej przez ukr. szowinistów, rzezie
            banderowskie i włączenie do Ukr. Rep. Radzieckiej wszystko zmieniło.

            Jeszcze W połowie xix wieku Ukraina – to była kraina na wschód od Wołynia i
            Podola, ciągnąca się mniej więcej od Kijowa do Charkowa i Doniecka. I nic
            więcej.

    • sylwia :

      ‘Ruski’ to bułgarski przymiotnik oznaczający ‘rosyjski’ . Po rosyjsku Rosjanin to albo Rосиянин jako obywatel Rosji albo русский przez ‘ss’ (‘cc’). Nie ma ‘ruskich’ prócz ew. mieszkańców b. historycznej Rusi. Nawet Rusini i Huculi to nie ‘ruski’ lub ‘ruskie’ . Te słowa to polski żargon (slang). Co do ‘jakiegoś Niemca w stahl-chełmie’: Chełm to polskie (nie ukraińskie) miasto. Stalowy hełm to po niemiecku Stahlhelm. Lernen und such gut einprägen.

      • quetzal :

        Widzisz ,każdy rozumie co się pisze,ale ty nie domyślasz się, co to pruski żołdak i mylisz to z Chełmem, lub może Chełmnem. Jaka szkoła, takie myślenie. A słowo ruski jest w jezyku rosyjskim. Mówi się ruski język, czy ruska mowa(mówi się, nieco inaczej niż się pisze). I u nich to znaczy, to co rosyjski. A przecież wiadomo, że w Polsce nie będziemy mówili ruski przez dwa ss. Przeciez to jest tak jak mówimy to tu, w Polsce, na ruskich agentów, takich jak np.ty. I tak mówiono przez cały PRL. Że np. ruscy importują od nas ziemniaki i pszenice, a eksportują worki na zboże. Jak nie wiesz jak mówiona, to sa takie książki z kawałami z PRL i sprawdź w nich,jak mówiono na”bratni”kraj. I tak mówił mój dziadek, który był w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym na Mazowszu i miał kontakt w 1945 z NKWD i mówił tak do końca życia. Więc nie ty będziesz teraz ustalała nowomowę kolejną i znaczenia potocznych sformułowań. To istnieje w języku,a że tobie to nie pasuje, to tylko czysta przyjemność z mojej strony. Każda rzecz, ktora wnerwia takich pro-RUSKICH renegatów jak ty, cieszy tym bardziej 🙂

  4. piotrx :

    Grody Czerwieńskie to ziemia Lechitów-Lachów czyli Polaków – Nestor nie zna wtedy tutaj żadnej Rusi tylko ziemie Lachów. „W roku 981 poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich, Przemyśl, Czerwień i inne grody, które są i do dziś dnia pod Rusią.” Na końcu tej zapiski autor dodaje „które są i do dziś dnia pod Rusią” , a więc automatycznie przeciwstawia te tereny „Rusi” i podkreśla, że „Rusią” one nie były. Kronikarz wyraźnie stwierdza, że związek tych ziem z „Rusią” nastąpił jedynie wskutek dokonanego przez Włodzimierza podboju. Władca ten walczył z Lachami i „zajął ich grody”. Grody te i cały teren zamieszkiwali Lachowie, dlatego kronikarz nie stwierdza, że te ziemie „były pod Lachami” , podczas gdy ich późniejszy status jest określony: „które są pod Rusią.” Podobnie Wołyń i Halicz nie są jeszcze wtedy uważane za Ruś. Zieme te dopiero z upływem dłuższego czasu , wyłącznie na skutek zagarnięcia tych ziem przez Rurykowiczów stały się religijnie (jako ziemia zamieszkana przez chrzescijan ruskich) i dynastycznie (ale nie etnicznie) – Rusią. Stąd potem mamy na tych terenach Ruś Czerwoną i województwo ruskie. Termin „Ruś” miał w owym okresie dwa znaczenia: jedno – starsze, węższe, geograficzno-polityczne, obejmujące ziemię kijowską, czernihowską i perejasławską , oraz drugie – szersze – religijne, oznaczające wszystkich słowiańskich i niesłowiańskich wyznawców wiary reprezentowanej przez metropolitę kijowskiego. Źródła zawierają długi szereg dowodów, które wskazują, że ani Halicz, ani Wołyń nie uważały siebie za „Ruś” w znaczeniu pierwszym. Stawały się natomiast z czasem „Rusią” w sensie nie etnicznym, ale religijnym. Skoro istnieli ruscy Finowie znad Wołgi, ruscy Waregowie, ruscy Grecy, ruscy Litwini itd., byli również ruscy Lachowie (Polacy). W ciągu dziejów pojęcie terytorialne „Lachów” ulegało zmianom na skutek rozwoju wiary „ruskiej” i konsekwencji politycznych, które ten stan rzeczy wytwarzał, na co istnieją świadectwa źródłowe. Podczas gdy terytorium Grodów Czerwieńskich uważał „Nestor” w X-XI wieku za ziemię polską, w opinii wieku XII teren między Wieprzem a Bugiem znajdował się między Polską a „Rusią”. Ale już w XIII wieku, kronikarz halicko-wołyński traktuje ziemię chełmską (dawne Grody Czerwieńskie) jako „ruską”. Takie samo posuwanie się „Rusi” w kierunku zachodnim widać również na południu. Miało na to również wpływ zagrożenie ze strony koczowników stepowych, które spowodowało imigrację ludności z „ruskiego” Wschodu. Religijne rozumienie terminu „Ruś” widać także na przykładzie informacji podanej przez geografa arabskiego z połowy XII wieku al-Idrisiego, który w ciekawy sposób traktuje Przemyśl. Z jednej strony pisze, że to gród polski, wymieniając go obok Gniezna, Wrocławia, Krakowa i innych, a z drugiej uważa go za „Ruś”. Z pozoru wydawać by się mogło, że autor sam sobie przeczy, ale w gruncie rzeczy wiernie odtwarzał on ówczesną rzeczywistość. Te same bowiem ziemie nazywały się i polskimi (w znaczeniu etnicznym) i „ruskimi” (w sensie religijnym). Z kolei mistrz Wincenty podaje, że Kazimierz Sprawiedliwy, książę krakowski (1177-1194) poddał swemu zwierzchnictwu Śląsk, Wielkopolskę, Pomorze, Kujawy z Mazowszem oraz ziemie ruskie: przemyską, włodzimierską, brzeską i drohiczyńską. Po zjednoczeniu całego tego terytorium „został Kazimierz jedynowładcą Lechii”.

    //w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/rus2.html

  5. piotrx :

    Oba pojęcia: Ukraina i Ruś nie pokrywały się ze sobą ani w czasie, ani w przestrzeni, nie mogą więc być traktowane równorzędnie.

    Skąd pochodzi i co oznacza nazwa „Ukraina”

    http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html

    „…Bardzo często autorzy ukraińscy opisując wydarzenia dotyczące okresu IX-XIV wieku nieustannie używają terminu „Ukraina” dla oznaczenia rozległego terytorium południowo-wschodniej Europy, a ludność tego kraju nazywają „narodem ukraińskim”. Jednak analizując dawne teksty źródłowe można stwierdzić, że wówczas w języku słowiańskim ukraina oznaczała jedynie ziemię pograniczną, kresową, poszczególnych państw. Stąd i Kijów, i Polska, i Halicz, i Psków, i Połock, i Moskwa, i inne księstwa miały swoją ukrainę, czyli że był to rzeczownik pospolity, nie zaś własny. W tym kontekście ukraina to jak podaje Zygmunt Gloger: „każda ziemia na kraju czyli na krańcu, u granicy, u kraju państwa położona.” Termin ukraina,jeśli chodzi o część południową wschodniej Europy , po XIII wieku na długo znika ze źródeł. Imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI—XVII stulecia; oznaczać będzie wtedy jedynie województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie, które to ziemie w XVII wieku stanowiły kresy państwa polsko-litewskiego. Jednak nawet wtedy nazwa „Ukraina” nie stała się urzędową a jedynie nazwą o charakterze topograficzno-geograficznym i nie oznaczała nic więcej jak tylko część ziem ówczesnej Rzeczypospolitej jak Mazowsze czy Pokucie. Tak więc wbrew temu co nieraz twierdzi ukraińska propaganda, historycznie ani Podole, ani Wołyń, ani ziemia halicko-lwowska, ani tym bardziej przemyska nigdy mianem Ukrainy nie były objęte. Przyjmując za punkt wyjścia trafny pogląd sformułowany przez D.Doroszenkę (Narys istoriji Ukrajiny – 1932 r.) o tym, że – „rozstrzygające znaczenie dla nazwania tak lub inaczej jakiegoś narodu musi mieć to jak on sam siebie nazywa i jak chce być nazywany”, oraz analizując żródła historyczne można stwierdzić, że aż do przełomu XVI-XVII stulecia nie istniała Ukraina jako imię własne czy pojęcie geograficzne i nie istniał naród ukraiński. Naród ten uformował się w czasach daleko późniejszych. Ponadto faktem jest, że żadna część ludności obrządku wschodniego zamieszkała na omawianych terenach nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do XX w.) nie nazywała siebie, ani nie była określana przez sąsiadów mianem ukraińskiej. Źródła uważają ją stale za Ruś, albo określają nazwami grodów (Haliczanie, Włodzimiercy itp.). Określenie „naród ukraiński” zostało po raz pierwszy wprowadzone do historiografii dopiero na przełomie XIX i XX wieku przez ukraińskiego historyka, wolnomularza, polityka i „wychowańca rosyjskiej szkoły antypolskiej” M.Hruszewskiego. Wbrew prawdzie historycznej a wyłącznie ze względów politycznych ujął on w jedną całość historyczną rozproszone i różnorodne dzieje tej grupy ludów słowiańskich, które zostały podbite przez Rurykowiczów i nazwał obszary środkowego Podnieprza, Wołynia, Podola i halickiego Podkarpacia „Ukrainą”, zaś różnorodne ludy je zamieszkujące — „narodem ukraińskim” . Jak zauważał jeszcze w początkach XX wieku F.R.Gawroński: „Znikła już z prasy prastara Ruś, a zjawiła się hałaśliwa i niespokojna, jakaś neokozacka „Ukraina”, jako nomenklatura agitacyjna.” Nie oznacza to, że dzisiejszym Ukraińcom odmawia się prawa do jakiejkolwiek części politycznego czy kulturalnego dziedzictwa dawnej Rusi. Oznacza jedynie to, że należy posługiwac się terminami współczesnymi danej epoce i nie przenosić dzisiejszych pojęć na czasy, kiedy te pojęcia nie istniały, lub kiedy zawierały treść odmienną od dzisiejszej.

    • sobiepan :

      Ruś Kijowska rozwija się kulturowo i politycznie aż do najazdów mongolskich, które oznaczają załamanie kulturowe a częściowo i demograficzne. Kształtujące się na gruzach Rusi Kijowskiej dwa ośrodki kulturowo-polityczne tj. Ruś Czerwona i Ruś „północna” (Nowogród i Moskwa) mają odmienne losy. Ruś Czerwona zostaje zniszczona najpierw politycznie przez Polaków i Węgrów, a potem kulturowo spolonizowana. Ruś północna zostaje zdominowana przez Moskwę i staje się Rosją. Środek dawniej Rusi Kijowskiej jest zdominowany najpierw przez Tatarów, potem przez Litwinów, a wreszcie jego elity są spolonizowane w wieku XV i XVI. Paradoksalnie więc kontynuatorką Rusi Kijowskiej jest Rosja, a nie Ukraina.

  6. piotrx :

    Jak silna była w Polsce tradycja jedności z ziemiami wschodnimi, świadczą też fakty z XIV wieku. Gdy Kazimierz Wielki (1333-1370) wszedł w posiadanie dorzecza górnego Dniestru i Bugu, stwierdził z jednej strony, że ziemie te należały do Rusi (w wierze), ale z drugiej uważał je za etniczną część Polski, na równi z Krakowem, Sandomierzem itd. Widoczne jest to w tytulaturze używanej przez króla: ” rex Poloniae necnon terrarum Cracoviae, Sandomiriae, Siradiae, Lanciciae, Cuiaviae, Pomoraniae, Russiaeque dominus et haeres.” O istnieniu tej silnej tradycji świadczyć może również charakter organizacji społeczeństwa na omawianych ziemiach. Jak stwierdza Feliks Koneczny:

    „Jest w tym coś wybitnie nieruskiego. Żywioł rolniczy stanowił wówczas na całej Rusi, od Kijowa po Nowogród, a również na Rusi Nowej, na Zalesiu, warstwę podrzędną, pozbawioną wpływu politycznego, który przypadł w udziale tylko mieszczaństwu. Na Rusi Czerwonej jest wręcz przeciwnie; o wpływie miast na sprawy publiczne w źródłach całkiem głucho, a bojarowie ziemscy występują wcześnie na pierwszy plan, a z końcem XII wieku trzęsą już księstwem halickim. Cała w ogóle organizacja społeczeństwa jest rażąco odmienna; nie ma tu ani ‚werwi’ , ani też systemu miast głównych, ‚stariejszych’ i ‚prigorodów’. A tyczy się to nie tylko księstwa halickiego, lecz również północnej części Grodów Czerwieńskich, zachodniego Wołynia. Prócz drużyn książęcych i nielicznych cerkwi – nie ma tam żadnych instytucji ruskich. Ziemia Lachów utrzymała piętno społeczne polskie. Była ona ‚Rusią’ tylko dynastycznie, o tyle, że podlegała władzy Rurykowiczów. Osadnictwo rolnicze składało się po dawnemu tylko z Lachów; nie było jeszcze imigracji rolniczej z Pińszczyzny ani Kijowszczyzny, co nastąpiło dopiero po najazdach tatarskich.”

    • quetzal :

      To ty widzę niezły kolego jesteś. Czytasz źródła, i to w staroruskim. Nawet źródła z czasów z których tylko specjalista mógłby zrozumieć taki język. Bo ty dzisiejszego języka Polan byś nie zrozumiał. Nie wiem skąd wziąłeś też „Lachów” w X w., bo nikt wtedy tego jeszcze nie używał, takiego pojęcia. Polanie jak władali terenami dzisiejszej Polski, to było to władanie niepewne, nieutrwalone i narzucone siłą innym plemionom słowiańskim, na co są dowody archeologiczne, spalone grody w tym samym czasie i postawiona na nich nowe. To było podbijanie mieczem i ogniem sąsiednich plemion,a nie dlatego, że np.Mazowszanie, czy Bobrzanie czuli się jakimiś „Polakami” w tamtym czasie. Śląsk i Małopolska były wydarte Czechom a wcześniej wchodziły w skład Państwa Wielkomorawskiego. Ciężko nawet ustalić kiedy na trwałe Małopolska związała się z Piastami, być może za Mieszka I,a być może później, bo Dagome Iudex, to tez propaganda,a niekoniecznie fakt historyczny. A każdy propagandę uprawiał, nawet wtedy. Ale o wiele lepiej wiadomo, że Grody Czerwińskie były”polskie”?? Grody Czerwińskie tak samo mogły zostać w Państwie Piastów jak i ziemie Miśni i Łużyc ,czy Słowacji podbite przez Chrobrego. Czytasz niby źródła,ale nie rozumiesz co czytasz i jak to interpretować. To nie są czasy państw z ustalonymi granicami. To są czasy protopaństw, gdzie Polanie są najsilniejszym organizmem plemiennym w okolicy. Ale co to za źródła, nie wiadomo. Grody Czerwińskie, zdecydowaną większość Średniowiecza były w Rusi,ale nam się bardziej należą, gdyż przejściowo należały do nas? Słowacja też nam się należy, by była nasza. Ba Czechy też, bo Chrobry je podbił. A już teza o etniczności jest wręcz śmieszna. Przecież wtedy nikt nie zwracał uwagi na etniczność, liczyło się poddaństwo królowi i ewentualnie wyznanie, a nie język, czy pochodzenie etniczne. Dlatego Kazimierz ściągnął Żydów. I dlatego miał mieszczan mówiących po niemiecku. I bojarów mówiących w ruskiej mowie na Rusi. Okres Kazimierza Wielkiego to okres przechodzenia z pojęcia średniowecznego władcy jako właściciela swojego państwa patrymonialnego do pojęcia Korony Królestwa Polskiego, czyli bytu istniejącego niezależnie do władcy. I dlatego Ruś Halicka jest włączona do tytulatury, by nie była uznawana jako prywatne dobro króla, lecz coś co z Królestwem jest nierozerwalnie związane na stałe,c o odziedziczy kolejny władca. Ale nie żadna etniczność. Królestwo Polskie było budowane na zaprzeczeniu etniczności, co pełny wymiar miało w Rzeczpospolitej szlacheckiej.

        • quetzal :

          Oj, ty to jesteś tak ciemny jak tabaka w rogu. Jak to mawiał mój dziadek, który nie tylko przeszedł w Armii Łódź szlak bojowy i potem uciekł z obozu w Niemczech i przyszedł na pieszo, cale niemcy, i przez Pomorze dostał sie do GG na Mazowsze, to jeszcze walczył w NZW. W dodatku nie był zadnym prymitywnym nacjonalistą, jak ty, tylko człowiekiem Bogobojnym i zrównowazonym i jeszcze 5 lat w kopalni na Śląsku odsiedział. Jakby NKWD wiedziało, kim jest naprawde, to by go zabili na miejscu. A Ciebie cóż ,nawet RUSCY w swoich formacjach ochotniczych by nie znieśli. Takiego nieuka. Powiedz mi jakie Ty masz prawo oceniać kto jest lepszym Polakiem? Jak ty nawet nie wiesz, co Piłsudski mowił do narodu i jaki miał plan polityczny i jak widział przyszłość Polski i polskich Kresów. Wybacz ANARCHISTA,ale lekcje historii to ja odebrałem od mojego dziadka i drugiego który słuzył w Batalionach Chłopskich i miał do czynienia z OUN, a nie od Ciebie, na szczęście. I ani słowa nie powiedziałem o Ukrainie, no ale Ty wszedzie widzisz Ukraińca. Pewnie jak lodówkę rano otwierasz, to też z niej Ukrainiec jakis wylatuje 😀

          • sobiepan :

            Quetzal:
            08.12.2014 16:39/.Oj, ty to jesteś tak ciemny jak tabaka w rogu.potem uciekł z obozu w Niemczech Che che che . przez Pomorze ( ośrodek szkoleniowo dywersyjny oun)dostał sie do GG a dokładnie do Krakowa do siedziby OUN.,,lekcje historii to ja odebrałem od mojego dziadka” to widać po wpisach antypolskich .Powiedz mi jakie Ty masz prawo oceniać kto jest lepszym Polakiem?Bo sam nim jestem w odróżnieniu d ciebie .

        • quetzal :

          To ty jesteś V kolumną, takim pro-RUSKIM renegatem.skąd sie to wylęgło, nie wiadomo. Taki Świerczewski. Proponuje Ci zamiast siedzić przed kompem powalczyć w nowej odsłonie brygad międzynarodowych. tym razem nie w Hiszpanii, a na Ukrainie. Ale przesycenie agentura i jednych i drugich jest to samol Tylko wtedy było to NKWD i OGPU,a teraz FSB i Główny Zarząd Wywiadowczy.

    • sobiepan :

      Jak silna była w Polsce tradycja jedności z ziemiami wschodnimi, świadczą też fakty z XIV wieku,,Od dawna twierdzę ,ze dusza I postawa Szlachcica I Obywatela I RP to coś co przystaje do nowoczesnego świata. Otwartość, pewność swojej wartości popartej kulturą ,wiedzą I odwagą a czasem świadome ryzyko I fantazja w styka z innymi kulturami to co powinno być promowane obecnie.w Polsce .

      Propaganda komunistyczna całkowicie zafałszowała tą postawę a plebs przyjał to do wiadomości .W tych czasach są nasze korzenie.”