Khashoggi nie był krytykiem reżimu saudyjskiego

Zachodnie relacje medialne o karierze Khashoggiego (pochodzące od osób, które nie znają arabskiego) tworzą obraz zaginionego dziennikarza daleki od rzeczywistości. Przedstawiają odważnego dziennikarza śledczego, którego działalność irytuje reżim saudyjski. Nic bardziej mylnego: nie ma dziennikarstwa w Arabii Saudyjskiej, jest tylko prymitywna i czysta propaganda. Redaktorzy są zaufanymi osobami, które wykazały się długoletnią lojalnością. Khashoggi przyznał arabskiemu dziennikarzowi w zeszłym roku w wywiadzie ze Stambułu, że w Arabii Saudyjskiej był zarówno redaktorem, jak i cenzorem. Redaktorzy saudyjskich dzienników reżimowych (czyli propagandyści książąt i królów) egzekwują przepisy rządowe i eliminują treści budzące zastrzeżenia – podkreśla prof. As`ad AbuKhalil, libańsko-amerykański politolog i autor, na łamach portalu Consortium News.

Zniknięcie Jamala Khashoggiego, saudyjskiego dziennikarza, w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule w zeszłym tygodniu, wywołało ogromną międzynarodową wrzawę, lecz nie zaskakuje to, że niewiele w tej sprawie napisały kontrolowane przez Arabię Saudyjską ​​arabskie media. The Washington Post, dla którego pisał Khashoggi, i inne zachodnie media, naciskają na Rijad, aby wyjaśnić jego rolę w tej sprawie.



Dziwnie było czytać o Khashoggim w zachodnich mediach. David Hirst na łamach The Guardian twierdził, że Khashoggi dbał jedynie o standardy, takie jak „prawda, demokracja i wolność”. Dyrektor Human Rights Watch określił go mianem „otwartego i krytycznego dziennikarza”. Ale czy rzeczywiście dążył do tych standardów pracując dla saudyjskich książąt?

Khashoggi był lojalnym członkiem saudyjskiego aparatu propagandowego. W królestwie nie ma dziennikarstwa: odważne saudyjskie kobiety i mężczyźni próbowali przełamać mur politycznego konformizmu i byli prześladowani oraz karani za swoje poglądy. Khashoggiego nie było wśród nich. Niektórzy dziennikarze cierpieli, w czasie gdy Khashoggi był ich szefem w gazecie Al-Watan. Khashoggi – w przeciwieństwie do tego, co jest pisane – nigdy nie został ukarany przez reżim, z wyjątkiem dwóch lat temu, kiedy to książe Mohammed bin Salman (MbS) zakazał mu pisania na Twitterze i pisaniu dla Al-Hayat, londyńskiej gazety arabskojęzycznej należącej do saudyjskiego księcia Khalida bin Sultana.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Z historycznego punktu widzenia, Nasir As-Sa`id był odważnym świeckim arabskim pisarzem nacjonalistycznym, który uciekł z królestwa w 1956 roku i osiadł w Kairze, a następnie w Bejrucie. Był autorem ogromnego (choć tabloidowego) tomu o historii dynastii Saudów. Był nieubłagany w swoich atakach na saudyjską rodzinę królewską. W związku z tym, reżim saudyjski zapłacił skorumpowanemu liderowi OWP w Bejrucie (Abu Az-Za`im’iemu, związanemu z jordańskim wywiadem), aby pozbyć się As-Sa’ida. Porwał As-Sa’ida na zatłoczonej ulicy Bejrutu w 1979 roku i dostarczył go do ambasady Arabii Saudyjskiej. Prawdopodobnie był torturowany i został zabity (niektórzy twierdzą, że jego ciało zostało wyrzucone z samolotu nad pustynią w Arabii Saudyjskiej). Takie są „dokonania” reżimu.

W poszukiwaniu odpowiedniego księcia

Khashoggi był ambitnym młodym dziennikarzem, który wiedział, że aby mieć pozycję w saudyjskim dziennikarstwie, nie potrzebne są profesjonalizm, odwaga ani etyka. W Arabii Saudyjskiej liczy się przywiązanie do właściwego księcia. Na początku Khashoggi zbliżył się do dwóch z nich: księcia Turkiego Al-Fajsaal (który kierował saudyjskim wywiadem) i jego brata, Khalida Al-Fajsala, który był właścicielem Al-Watan (Ojczyzna), gdzie Khashoggi pracował po raz pierwszy jako redaktor.

Zobacz także: Erdogan gra na dwa fronty?

Khashoggi wyróżniał się swoją chęcią osobistego spełnienia i niesamowitą umiejętnością dostosowania swoich poglądów do poglądów panujących w rządzie. W epoce antykomunizmu i promowania fanatycznego dżihadu w Afganistanie i w innych miejscach, Khashoggi był jego gorącym orędownikiem. Towarzyszył Osamie bin Ladenowi i promował sprawę mudżahedinów. David Ignatius z Washington Post i inni chcą to upiększyć, sugerując, że był „towarzyszącym” dziennikarzem, tak jakby armia Bin Ladena zapraszała niezależnych dziennikarzy do informowania o ich wysiłku bojowym. Cały projekt informowania o afgańskich mudżahedinach i promowania ich w prasie saudyjskiej był dziełem szefa wywiadu saudyjskiego, księcia Turkiego, głównego księcia-patrona Khashoggiego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zachodnie relacje medialne o karierze Khashoggiego (pochodzące od osób, które nie znają arabskiego) tworzą obraz zaginionego dziennikarza daleki od rzeczywistości. Przedstawiają odważnego dziennikarza śledczego, którego działalność irytuje reżim saudyjski. Nic bardziej mylnego: nie ma dziennikarstwa w Arabii Saudyjskiej, jest tylko prymitywna i czysta propaganda. Redaktorzy są zaufanymi osobami, które wykazały się długoletnią lojalnością. Khashoggi przyznał arabskiemu dziennikarzowi w zeszłym roku w wywiadzie ze Stambułu, że w Arabii Saudyjskiej był zarówno redaktorem, jak i cenzorem. Redaktorzy saudyjskich dzienników reżimowych (czyli propagandyści książąt i królów) egzekwują przepisy rządowe i eliminują treści budzące zastrzeżenia.

Khashoggi nigdy nie bronił Saudyjczyków znajdujących się w niebezpieczeństwie. Popadł w kłopoty  jako redaktor Al-Watan z powodu artykułów opublikowanych przez innych dziennikarzy, a nie przez niego samego. Dziennikarze ci łagodnie skrytykowali konserwatywny establishment religijny, który sami często wspierali. Khashoggi został przeniesiony do innej pracy związanej z mediami rządowymi, aby chronić go przed władzami religijnymi. Khashoggi był pierwszym kontaktem dla zachodnich dziennikarzy zajmujących się Arabią Saudyjską, wyznaczonym do tej roli przez reżim. Mógł być miły w rozmowie z dziennikarzami, ale nigdy nie kwestionował królewskiej legitymacji. I dotyczy to również jego rocznego pobytu w Waszyngtonie, gdy pisał artykuły dla Washington Post.

Reakcjonista

Khashoggi był reakcjonistą: popierał wszystkie monarchie i sułtanaty w regionie, twierdząc, że są „zdolne do reformy”. Według niego, tylko świeckie republiki, w napiętych stosunkach z Saudyjczykami, jak Irak, Syria i Libia, przeciwstawiały się reformom i musiały zostać obalone. Sprzyjał on islamizacji arabskiej polityki zgodnie z agendą Bractwa Muzułmańskiego. Khashoggi miał wizję „arabskiego powstania” kierowanego przez saudyjski reżim. W swoich arabskich artykułach popierał „reformy” MbS, a nawet jego „wojnę z korupcją”, wyszydzaną w regionie i poza nim. Uważał, że aresztowania książąt w hotelu Ritz przez MbS były zgodne z prawem (choć łagodnie krytykował je w artykułach na łamach Washington Post), nawet gdy jego ostatni książę-patron, Al-Walid bin Talal, został zamknięty w luksusowym hotelu. Khashoggi chciał nawet zostać doradcą MbS, który jednak mu nie ufał i dlatego odmówił.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pisząc na łamach Post (w wydaniu arabskim) Khashoggi wydawał się być liberalnym demokratą faworyzującym demokrację i reformy. Ale nie kwestionował legitymacji saudyjskiego reżimu, ani zachodniej polityki na Bliskim Wschodzie. Czołowi dziennikarze byli w nim zakochani. Widzieli go jako sympatycznego Araba, który nie krytykował ich za relacje z regionu, lecz chwalił je, uważając główny nurt w USA za wyżyny profesjonalnego dziennikarstwa. Khashoggi był w istocie uosobieniem arabskiego dziennikarza w gazecie o godnej ubolewania przeszłości fałszywego przedstawiania Arabów.

Gdy pisał po arabsku, jego islamistyczne sympatie wobec Turcji i Bractwa Muzułmańskiego były jednoznaczne. Zapomniane lub mało znane na Zachodzie jest to, że podczas zimnej wojny Saudyjczycy sponsorowali, finansowali i czuwali nad Bractwem Muzułmańskim, używanym jako oręż przeciwko postępowemu, świeckiemu obozowi prowadzonemu przez egipskiego Gamala Abdel Nassera. Bractwo kontrolowało saudyjski system edukacyjny, kształcąc studentów saudyjskich tak, by podziwiali Bractwo. Ale 11 września 2001 roku zmienił saudyjskie rachuby: władcy potrzebowali kozła ofiarnego, który weźmie na siebie rolę sponsorowania islamistycznego fanatyzmu, a Bractwo był idealnym celem. Khashoggi również stał się podejrzany.

Niedawne artykuły w saudyjskiej prasie wskazywały, że reżim może podjąć ruchy przeciwko niemu. Stracił swoich patronów, lecz twierdzenie, że Khashoggi miał zamiar powołać arabską partią opozycyjną, nie było wiarygodne. Prawdziwą zbrodnią było to, że Khashoggi miał poparcie zwolenników Bractwa Muzułmańskiego, a mianowicie reżimu katarskiego i rządu tureckiego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dziennikarz Okaz, dziennika wydawanego w Jeddzie, oskarżył go o spotkanie z emirem Kataru w hotelu Four Seasons w Nowym Jorku i posiadanie powiązań z „regionalnymi i międzynarodowymi służbami wywiadowczymi”. Jeśli to prawda, mogło to przypieczętować jego los. Katar jest obecnie największym wrogiem saudyjskiego reżimu – prawdopodobnie gorszym od Iranu. Khashoggi został potraktowany jako dezerter, a nie wolno zdezerterować z saudyjskiego establishmentu. Ostatnie poważne ucieczki wysokich członków miały miejsce w 1962 r., kiedy to książę Talal i książę Badr dołączyli do arabskiego ruchu nacjonalistycznego Nasera w Egipcie. Khashoggi musiało zostać ukarany w taki sposób, który złamałby kręgosłup innym niedoszłym dezerterom.

As`ad AbuKhalil

Khashoggi nie był krytykiem reżimu saudyjskiego
Oceń ten artykuł

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz