Można przypuszczać, że wkrótce zaczną się rozmowy z Rosjanami. Ale amerykańska opinia publiczna powinna mieć świadomość, że zakres dyskusji z pewnością będzie znacznie szerszy niż tak zwany reset z czasów Baracka Obamy, który opierał się na amerykańskiej, a nie rosyjskiej liście życzeń w sprawie zmniejszenia liczby głowic. Ta szersza agenda będzie musiała uwzględniać rosyjskie obawy dotyczące amerykańskiego globalnego systemu antyrakietowego. Jeśli dojdzie do porozumienia, zmiana podejścia do kontroli zbrojeń nie będzie wynikać z amerykańskiej litości, lecz z amerykańskiego strachu – podkreśla dr Gilbert Doctorow.

Można powiedzieć z całą pewnością, że prezentacja nowych rosyjskich systemów uzbrojenia podczas przemówienia Władimira Putina do Zgromadzenia Federalnego w dniu 1 marca w końcu wywołała pożądaną reakcję ze strony grupy docelowej w Waszyngtonie. W tej prezentacji Putin mówił o strategicznych systemach uzbrojenia wykorzystujących najnowsze technologie, które, jak twierdził, są o ponad dekadę do przodu w stosunku do amerykańskich i innych konkurentów.



Putin kierował swoje słowa w stronę Pentagonu, gdzie nasi naczelni generałowie zostali osłupieni. Lecz jak to zazwyczaj bywa w takich sytuacjach, ci dżentelmeni potrzebują trochę czasu na pozbieranie myśli i dlatego usłyszeliśmy najpierw jedynie zaprzeczenia, że Rosjanie blefują, że tak naprawdę nie mają niczego gotowego, że to są tylko projekty i że USA już wszystko mają, lecz trzymają w rezerwie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

8 marca senatorowie Dianne Feinstein, Bernie Sanders i dwaj mniej znani senatorowie z Massachusetts i Oregonu, napisali list otwarty do ówczesnego sekretarza stanu Rex Tillersona, wzywając go do wysłania delegacji do Rosji w celu rozpoczęcia rozmów na temat kontroli zbrojeń, „tak szybko, jak to możliwe.” Było to nieprawdopodobne demarche, tak, że nawet ich zwolennicy w obozie postępowym, a co dopiero mainstreamowi demokraci, nie mogli w to uwierzyć. Dwóch spośrod wymienionych senatorów było zaciekłymi wrogami Rosji i aktywnie promowało teorię o zmowie Trumpa z Rosją w ostatnich miesiącach. Byli wśród tych, którzy oburzali sie na widok zdjęć, na których Jeff Sessions, jeszcze nie jako prokurator generalny, ściska dłoń i uśmiecha się do rosyjskiego ambasadora Kisiljaka, a teraz nawołują do podjęcia rozmów o kontroli zbrojeń z … Rosjanami.

To była historia, która umarła zanim jeszcze została opublikowana wszędzie z wyjątkiem Rosji, gdzie była szeroko omawiana w mediach. Amerykańska i światowa publiczność nic o tym nie wiedziała, chociaż list był dostępny na internetowych stronach senatorów. Amerykańska i światowa publiczność nadal nie wie nic o tym liście, prawie dwa tygodnie po jego opublikowaniu, poza czytelnikami Consortium News i Russia Insider.

W międzyczasie, amerykańska machina propagandowa przeniosła się na wyższy bieg, produkując tematy zastępcze, aby odwrócić uwagę społeczeństwa amerykańskiego od tego, co było przedmiotem przemówienia Putina z 1 marca. I tak oto jesteśmy zalewani informacjami o ataku gazowym na Skripala, rzekomego cyberataku na amerykańską sieć energetyczną i systemy wodne. W obu przypadkach chodzi o zrzucanie winy na Rosję. I czytamy o repozycjonowaniu amerykańskich sił morskich w rejonie Morza Śródziemnego, tak, aby Damaszek był w zasięgu ich rakiet w celu możliwego represyjnego uderzenia w odpowiedzi na atak chemiczny przeciwko cywilom przperowadzony przez reżim Asada, który jeszcze się nie wydarzył. Wszystko po to, aby upokorzyć wspierających Asada Rosjan.

W końcu, po zaprzeczeniach i odwracaniu uwagi, zaczyna wyłaniać się prawda. Sam prezydent Stanów Zjednoczonych stał się nosicielem przesłania, które, biorąc pod uwagę amerykańską pychę, jest formą przyznania się do porażki.

Na pierwszej stronie dzisiejszego „The New York Times” znajdujemy relację słów Trumpa na temat jego rozmowy telefonicznej, w której pogratulował Władimirowi Putinowi jego zwycięstwa wyborczego: „Mieliśmy bardzo dobrą rozmowę” – powiedział Trump dziennikarzom. „Prawdopodobnie spotkamy się w nieodległej przyszłości, aby omówić wyścig zbrojeń, który wymyka się spod kontroli”.

„The Financial Times” donosi na pierwszej stronie: „Donald Trump powiedział, że chce spotkać się z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem w celu przedyskutowania wyścigu zbrojeń, który „wymknął się spod kontroli” i innych kwestii spornych między oboma krajami. „Udział w wyścigu zbrojeń nie jest dobrą rzeczą”, powiedział we wtorek prezydent Trump, dodając, że prawdopodobnie spotka się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem w „niezbyt odległej przyszłości”.

Przywrócenie rosyjskiego strategicznego parytetu ze Stanami Zjednoczonymi wydaje się być odczuwalne, nawet jeśli trzeba być ekspertem w czytaniu między wierszami by zauważyć w stwierdzeniu Trumpa głęboki niepokój o nowy rosyjski potencjał militarny.

Można przypuszczać, że wkrótce zaczną się rozmowy z Rosjanami. Ale amerykańska opinia publiczna powinna mieć świadomość, że zakres dyskusji z pewnością będzie znacznie szerszy niż tak zwany reset z czasów Baracka Obamy, który opierał się na amerykańskiej, a nie rosyjskiej liście życzeń w sprawie zmniejszenia liczby głowic. Ta szersza agenda będzie musiała uwzględniać rosyjskie obawy dotyczące amerykańskiego globalnego systemu antyrakietowego. Jeśli dojdzie do porozumienia, zmiana podejścia do kontroli zbrojeń nie będzie wynikać z amerykańskiej litości, lecz z amerykańskiego strachu.

Czy Donald Trump skapitulował i wezwał do negocjacji z powodu kaprysu? Czy konsultował się ze swoimi doradcami wojskowymi?

Jest czymś mało prawdopodobnym, że ten prezydent doszedł do wniosku o potrzebie powstrzymania wyścigu zbrojeń na własną rękę lub ośmielił się podnieść taki gorący temat bez silnego poparcia specjalistów Pentagonu, którzy ocenili racjonalnie i fachowo, gdzie się obecnie znajdujemy w dziedzinie strategicznego bezpieczeństwa vis a vis Rosjan. Nikt tego nie powie, ale jest to coś nieuchronnego.

Aby umieścić obecną sytuację w pewnym kontekście historycznym: w ciągu ostatniego roku lub dwóch lat, Stany Zjednoczone i Rosja osiągnęły poziom konfrontacji zbliżony do poziomu kubańskiego kryzysu rakietowego. Kryzys został wówczas rozwiązany przez wzajemne wycofywanie się z rozmieszczenia pocisków zdolnych do przenoszenia broni jądrowej w pobliżu granic drugiej strony. Ta wzajemność rozwiązania została ujawniona społeczeństwu amerykańskiemu dopiero po kilku dekadach, kiedy upubliczniono, że nastąpiło wycofanie amerykańskich pocisków z Turcji. Tym razem, publiczne stwierdzenie wzajemności głównych ustępstw będzie konieczną częścią jakiegokolwiek rozwiązania. Władimir Putin nie pójdzie w ślady Nikity Chruszczowa, który zapłacił za „ustępstwo” wobec Amerykanów zamachem pałacowym w kraju.

Dr Gilbert Doctorow

Autor jest niezależnym analitykiem politycznym zamieszkałym w Brukseli specjalizującym się w relacjach Zachód-Rosja. Jest autorem książek „Does Russia Have a Future?” i „Does the United States Have a Future?”. Jest Research Fellow na American University w Moskwie. Za russia-insider.com.

Reklama

Tagi: , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz