Jak długo będziemy kierować się zasadą, że „Rosjan ma się albo pod butem, albo na gardle”, tak długo będziemy bezsilni w realizowaniu naszych interesów w otoczeniu międzynarodowym.

Swego czasu Władimir Putin wypowiedział słynne zdanie zawierające stwierdzenie, iż każdy, kto chciałby powrotu Związku Radzieckiego, nie ma rozumu. Jednakowoż w Rosji osoby pozbawione rozumu nie partycypują we władzy. Jest to istotna różnica między naszym północnym sąsiadem a Polską. Niekiedy można odnieść wrażenie, że w Polsce nieracjonalne podejście do Rosji jest nie tylko najwyższej próby kwalifikacją merytoryczną, ale i kwalifikacją moralną, a nawet synonimem patriotyzmu.

Tego typu tezę uzasadnia zjawisko, które możemy zaobserwować zarówno w polskim życiu politycznym jak i w mediach. Stosunki z Rosją są przedstawiane w sposób niemalże manichejski. Albo Targowica, albo nowy hołd ruski i zajęcie Moskwy. Albo zaprzaństwo, albo walka z Moskalami na śmierć i życie. Polska i Rosja po prostu nie mogą istnieć jednocześnie. Są jak główni bohaterowie głośnego „Nieśmiertelnego” z Christopherem Lambertem – jeden musi w końcu zlikwidować drugiego, jeśli nie teraz, to w bliższej lub dalszej przyszłości.

Na konflikt bez wyjścia, w którym obowiązuje zasada kto kogoi w którym jedna ze stron musi w końcu skapitulować, wygląda ostatni spór o pomniki żołnierzy Armii Czerwonej, które polski rząd chce przenieść do specjalnie wydzielonego w tym celu miejsca. Rosjanie traktują tę sprawę poważnie i ostro oponują, argumentując nie tylko odwołaniami do prawa międzynarodowego, ale i do ofiar poniesionych przez żołnierzy Armii Czerwonej w walce z III Rzeszą.

Z polskiego punktu widzenia sprawa jest bezdyskusyjna – Armia Czerwona w roku 1944 i 1945 była nadal tą samą Armią Czerwoną, która napadła na Polskę 17 września roku 1939, więc pomniki żołnierzy tej formacji nie powinny być obecne w miejscach publicznych. Uczciwie trzeba jednak dodać, że na to, jaki ustrój zaprowadzali w Polsce, maszerując tędy na Berlin, większego wpływu czerwonoarmiści nie mieli – tak samo zresztą, jak walczący u ich boku żołnierze Wojska Polskiego sformowanego w ZSRR.

Wyjście z tej sytuacji byłoby możliwe do znalezienia, gdyby tylko odejść od dotychczasowego paradygmatu w stosunkach z Moskwą. Byłoby to wyjście, które na dodatek pozwoliłoby Polsce tę sprawę wygrać propagandowo i odebrać Rosji argumenty. Należałoby zaproponować stronie rosyjskiej postawienie w Warszawie i Moskwie dwóch identycznych i okazałych pomników ofiar komunizmu – Polaków i Rosjan – z katolickim i prawosławnym krzyżem, z dwujęzyczną tablicą. Nie urągałoby polskiej godności, gdyby zakomunikowano Moskwie, iż Warszawa uważa zwykłych żołnierzy Amii Czerwonej za ofiary systemu komunistycznego i sprawę uhonorowania poniesionych przez nich ofiar uważa za zamkniętą. Można też to zrobić nawet w porządku jednostronnym.

Przy wszystkich wymienionych wcześniej zastrzeżeniach warto podkreślić, że to, co łączy walkę żołnierzy radzieckich i polskich, to fakt walki z wrogiem, którego celem była fizyczna eksterminacja tak Polaków, jak i Rosjan. Wbrew mitowi o rzekomej wyjątkowości holocaustu Żydów, my Słowianie mieliśmy być następni. Żołnierze Armii Czerwonej nie wyzwolili Polski, bo i sami wolności nie mieli, ale ich wkroczenie uratowało biologiczną tkankę narodu polskiego. Nie musimy podzielać perspektywy rosyjskiej i narracji o „wyzwoleniu” – tym bardziej, że dziwnym trafem Armia Czerwona przeczekała na prawym brzegu Wisły Powstanie Warszawskie. Możemy jednak spróbować zrozumieć rosyjską wrażliwość choćby w tym względzie, że zginęło tu 600 tysięcy żołnierzy, zwykłych ludzi, którzy w większości prawdopodobnie wcale nie mieli ochoty walczyć w Polsce, a którym drogę odwrotu zastępowało NKWD. W tym duchu można odczytywać zapomniane niestety przesłanie Jarosława Kaczyńskiego do Rosjan z 9 maja 2010 roku:

„Wiem, o czym by [Lech Kaczyński] myślał, patrząc z dumą na defilujących polskich żołnierzy. Myślałby o milionach żołnierzy rosyjskich, którzy polegli w walce z niemiecką Trzecią Rzeszą. Ale myślałby także o Katyniu. Myślałby o zbrodni, która 70 lat temu tak bardzo podzieliła nasze narody. Wiem, że w ziemi rosyjskiej leżą miliony ofiar stalinowskiego terroru – Rosjan, przedstawicieli innych narodów […] Polacy pamiętają ciosy i kule zbrodniarzy z NKWD, ale pamiętają także, że w tym strasznym czasie od bardzo wielu Rosjan spotykała ich pomoc” – mówił prezes PiS.

Cała sprawa ma jeszcze drugie dno. Rosyjskie elity mają to niezrozumiałe dla nas przyzwyczajenie, że dbają o wizerunek i godność swojego państwa. Jak mawiał bowiem klasyk, państwa dzielą się na poważne i pozostałe. Zachodzi duże podejrzenie, że rosyjską reakcję wywołało nie to przede wszystkim, iż demontowane są pomniki czerwonoarmistów, ale to, że Polska najprawdopodobniej poczyniła ten krok bez uprzedniego poinformowania strony rosyjskiej. Z Rosjanami rozmawia się bowiem tak, aby z każdej sytuacji mogli wyjść z twarzą, chyba że rzeczywiście zależy nam na konflikcie i nieustępliwości tamtej strony. Wspomniana propozycja wspólnego pomnika po uprzednim poinformowaniu strony rosyjskiej o zamiarze demontażu monumentów Armii Czerwonej byłaby klasycznym krokiem zrobionym w tył po to, by następnie zrobić dwa kroki w przód. Jeśli już chcemy koniecznie stosować logikę konfliktu, to tutaj Polska byłaby górą, a Rosja musiałaby ustąpić, choć lepiej dla obydwu naszych narodów byłoby przyjąć, że wilk byłby syty, a owca pozostała cała.

Osobną kwestią pozostaje podejrzana koincydencja tego wydarzenia z ogłoszonym „zaproszeniem” brygady wojsk pancernych USA do Polski. Nie chodzi nawet o to, że Amerykanie przychodzą tu o ponad 70 lat za późno, ale o to, że klasyczna „teoria spiskowa” podpowiada, iż likwidacja monumentów czerwonoarmistów ma być uzasadnieniem wyboru geopolitycznej orientacji Polski w roku 2016, a nie symbolicznie przywracać właściwy ład moralny, przynajmniej nie tylko. Wreszcie wygramy „zimną wojnę” z Imperium Zła będąc po stronie Zachodu, tylko znowu o kilka dekad za późno, kiedy tego imperium już dawno nie ma.

Wielu komentujących niedawny tekst o potrzebie „resetu” polsko-rosyjskiego wskazywało, że Rosja nie uczyniła żadnego gestu wobec Polski, który zwiastowałby pojawienie się możliwości ułożenia w ten sposób relacji Warszawy z Moskwą. Czymże jednak, jak nie daleko posuniętym gestem, ręką wyciągniętą do zgody przynajmniej w aspekcie stosunku do zbrodni stalinizmu, było przemówienie Władimira Putina w Katyniu 7 kwietnia 2010 roku, jego pojawienie się na pokazie filmu Andrzeja Wajdy wraz z Dmitrijem Miedwiediewem oraz uchwała rosyjskiej Dumy Państwowej stwierdzająca odpowiedzialność NKWD za mord na polskich oficerach? Ponadto, za Katyń przepraszał już Borys Jelcyn w 1994 roku pod Krzyżem Katyńskim w Warszawie. Istotnym wydaje się pytanie – co właściwie Polska chce jeszcze osiągnąć w tej sprawie? Co ma jeszcze zrobić Rosja, żeby Warszawa poczuła się usatysfakcjonowana? Być może jest coś, co wymaga dodatkowego wyjaśnienia, ale niech ktoś decyzyjny wyartykułuje wreszcie wszystkie nasze postulaty, choćby po to, by mieć czyste sumienie, gdy Rosjanie je odrzucą. Na razie nie wiemy na ten temat nic lub prawie nic.

Niektórym jednak zależy, by zbrodniom sowieckim nadać współczesną interpretację w celu uzasadnienia swoich poglądów na bieżąca sytuację międzynarodową. Zamiast wyjść z założenia, iż – jak mawiał nieżyjący już prof. Paweł Wieczorkiewicz – dla komunistów „komunizm był wyznaniem wiary i narodowości”, szuka się analogii między zbrodniami sowietów na Polakach a polityką współczesnej Rosji. I tak, według jednego z najwybitniejszych, obok Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, intelektualistów związanych z obozem PiS, Dawida Wildsteina, więzienie ukraińskiej pilot Nadii Sawczenko to niemal kopia „procesu szesnastu” z 1945 na przywódcach Polskiego Państwa Podziemnego:

„Sprawa Nadii Sawczenko powinna być wyrzutem sumienia dla każdego z nas. Nam Polakom jej proces powinien przypominać jak sowieci traktowali naszych żołnierzy i przywódców naszego Państwa” – pisze obecny szef publicystyki w TVP Info.

Tymczasem, politykę gestów i wyciągniętej dłoni uprawia się wtedy, gdy istnieje po drugiej stronie szansa na pozytywny odzew. Z punktu widzenia Rosji taka postawa obecnie nie tylko narażałaby państwo rosyjskie na nadszarpnięcie swojej godności, ale też byłaby nieracjonalna. Jak bowiem rozmawiać z Warszawą, która nawet z kwestii tzw. „integralności terytorialnej Ukrainy” robi zagadnienie stosunków dwustronnych z Rosją? Póki co, taka polityka nie miałaby żadnych widoków, więc nie ma sensu z perspektywy Moskwy wyciąganie ręki do polskich władz.

Na kwestię Katynia nakłada się jeszcze nieszczęsny Smoleńsk – nie dlatego nieszczęsny, że sprawa wyjaśnienia tragedii rzekomo nie jest priorytetowa, ale dlatego, że przy okazji katastrofy po raz kolejny z grobów wyciągane są ofiary stalinizmu, co jest już odrobinę niesmaczne. Śmierć polskiego prezydenta udającego się do Katynia robi wrażenie, ale stawianie znaku równości między tym, co stało się w katyńskim lesie w 1940 a tragedią z 2010, jest klasycznym pomieszaniem porządków, pójściem na skróty, a może wręcz pójściem w odwrotnym kierunku niż ku prawdzie o katastrofie. Jeśli bowiem przyjmiemy, że analogia między Katyniem a Smoleńskiem jest uprawniona, to mamy z góry przyjętą tezę o mordzie Rosjan na polskiej delegacji – oczywiście tak jak w 1940 roku. O ile nie można wykluczyć hipotezy o zamachu (tylko czy na pewno dokonanym przez Rosjan?), to nie można też z góry brać jej za pewnik, gdyż nie ma to nic wspólnego ze sztuką docierania do prawdy. Niczemu też nie służy nakręcanie emocji wokół sprawy Katynia, gdzie mordowano także Rosjan, co zresztą mogłoby stanowić podłoże do oceny i rozliczenia zbrodni systemu komunistycznego – zarówno na Rosjanach, jak i Polakach. Na razie Rosjanie robią to na własną rękę, nie oglądając się na Polaków, w obwodzie smoleńskim otwarto właśnie Muzeum Katyńskie, którego część ekspozycji poświęcona ma być polskim oficerom.

Zarazem tego typu toksyczne, choć niekiedy zrozumiałe, emocje nie pozwalają nam na chłodno przeanalizować możliwości skutecznego dochodzenia swoich praw odnośnie do wraku Tu-154M. Zamiast załatwić tę sprawę po cichu, przedstawić Rosjanom propozycję, w której zachowujemy przynajmniej pozory respektowania ich wewnętrznego śledztwa dotyczącego katastrofy, bezsensownie umiędzynaradawiamy tę kwestię poprzez dające odwrotny skutek naciski – czy to z Parlamentu Europejskiego, czy to w inny sposób. Nie mówimy tu o aspekcie moralnym, mówimy tu o aspekcie politycznym, a polityka to także sztuka osiągania celów.

Wzajemnych stosunków nie poprawiają też manewry rosyjskie, w których ćwiczy się różnego rodzaju scenariusze, w tym te o charakterze ofensywnym wobec Polski.

Oczywiście, można by mieć do Rosji pretensje o tego typu ćwiczenia, ale jednocześnie trzeba odżegnać się od pro-amerykanizmu, aby nie popaść w hipokryzję i zachować trzeźwy osąd. Rosja dlatego ćwiczy ewentualny atak atomowy na Warszawę, bo Polska jest przyczółkiem wrogiego bloku militarnego. Z dokładnie tych samych powodów Amerykanie, czemu zapobiec miał czczony przez opcję pro-amerykańską w Polsce płk Kukliński, byli gotowi zniszczyć nasz kraj grzybem atomowym. Nie dlatego, że w szczególny sposób nie lubili Polaków, ale dlatego właśnie, że tego wymagałoby pokonanie wrogiego mocarstwa, którego Polska była satelitą. Dokładnie z tych samych powodów takiej teoretycznej sytuacji nie wyklucza Moskwa. Można by mieć do Rosji pretensje o nieuzasadnioną wobec nas wrogość, gdyby ćwiczyła atak atomowy na Warszawę, a wówczas Polska nie byłaby w NATO. Jednak najprawdopodobniej w takim przypadku Rosja nie miałaby powodów, by w ogóle Polskę rozpatrywać jako cel.

Cóż bowiem by nam przyszło z tego, że Amerykanie zniszczyliby państwo opresyjne wobec narodu polskiego, jakim była bez wątpienia PRL? Tym właśnie się różni podejście narodowca od państwowca, że wyżej stawia naród, niż państwo. Lepiej, żeby istniał naród polski, nawet w ramach PRL, niż żeby wraz z PRL-em zniszczony został przez grzyb atomowy. Albo więc się przyjmuje, że mocarstwa zachowują sobie prawo do zniszczenia państwa-satelity drugiego, wrogiego mocarstwa, albo stosujemy zgubne dla nas podwójne standardy. Nie słychać bowiem głosów oburzenia, że nasz obecny hegemon do niedawna nie wykluczał możliwości zmiecenia narodu polskiego z powierzchni ziemi, gdyby uznał to za konieczne.

Paroksyzm naszego całkowicie odrealnionego podejścia do Rosji przejawia się także na płaszczyznach dalekich od egzystencjonalnych interesów państwa. Nawet wobec porozumienia gazowego Rosji z Niemcami zwieńczonego Gazociągiem Północnym minister Radosław Sikorski nie znalazł dla siebie lepszego punktu odniesienia niż pakt Ribbentrop-Mołotow. Kolejny rozbiór Polski mógł zostać jednak udaremniony, wystarczyło przyjąć ofertę Moskwy i przystać na drugą nitkę Gazociągu Jamalskiego przez Białoruś i Polskę. Choć interesy Rosji, która chciała poprowadzić gazociąg na powierzchni ziemi mniejszym kosztem niż po dnie Bałtyku oraz Polski, której powinno zależeć na pozostaniu krajem tranzytowym, były w tym wypadku zbieżne, to ofertę odrzucono. Jamał-2 miał bowiem omijać Ukrainę, co dla elit warszawskich byłoby całkowitą kapitulacją i uleganiem Moskwie.

Rosja, rzecz jasna, narzuca nam coś w rodzaju renty monopolowej, przez co płacimy za gaz bardzo wysokie stawki. Nie jest to mimo wszystko dowód, że Rosja chce Polskę zniszczyć, jakkolwiek by się starać to wykazać. Korzystne stawki przewidziano chociażby dla Białorusi, ale i tutaj Rosja otrzymuje w zamian uprzywilejowaną pozycję w białoruskiej gospodarce. Polska nie jest w stanie – może i nawet słusznie – zaoferować Rosji tego typu „zachęt”, a atutów wobec strony rosyjskiej pozbyliśmy się na własne życzenie. Nie ma powodu, by wymagać od Rosjan zachowania z ich punktu widzenia nieracjonalnego i by obniżyli nam ceny na gaz bez wyraźnej dla siebie korzyści. W tym wypadku trzeba zdywersyfikować dostawy tego surowca i zmierzyć się z Rosją w konfrontacji naszych i jej interesów. Ma ona sens i to mimo tego, że najpewniej nie skończy się zniszczeniem Federacji Rosyjskiej, a co najwyżej propozycją „konstruktywnego rozwiązania kwestii dostaw gazu z uwzględnieniem interesów obydwu stron”, czy jak jeszcze nazwie rosyjska dyplomacja propozycję renegocjacji stawek na błękitne paliwo. Aby do tego doszło, trzeba mieć po swojej stronie konkretne argumenty. Porozumienie zawarte niedawno odnośnie do tranzytu polskich TIR-ów przez Rosję i rosyjskich przez Polskę pokazuje, że Federacja Rosyjska to państwo jak każde inne – kierujące się nie „racjami moralnymi”, a interesami i gotowe do porozumień, gdy uzna to za opłacalne. Jest bowiem wątpliwe, by Rosjanie zlękli się inwazji wojsk polskich na Moskwę i skapitulowali pod wpływem polskiego ultimatum. Nie była to kwestia życia i śmierci nie tylko dla Rosji, ale i nawet dla Polski.

To, jak daleko jesteśmy od patrzenia na stosunki z Rosją w sposób stricte polityczny, uwydatnia często powtarzany argument o braku braterstwa między naszymi narodami. Tymczasem braterstwo to kategoria przynależąca do sfery czysto emocjonalnej, a nie politycznej. Zła wiadomość jest taka, że Rosjanie są naszymi braćmi o tyle, o ile łączy nas wspólne pochodzenie i językowe pokrewieństwo – wbrew wyjętym żywcem z Marksa teoriom o azjatyckim usposobieniu Rosjan, mających na celu odczłowieczenie tego narodu i głupio dyskredytujących samych Azjatów. Dokładnie w takim samym znaczeniu naszymi braćmi są Ukraińcy i to nawet bardziej niż, co zabrzmi może jak bluźnierstwo, mający nad Wisłą dobry PR Węgrzy, którzy nie są Słowianami, mają inną mentalność, nie mówiąc już o języku. Profesor Koneczny wysnuł nawet teorię, że braterstwo polsko-węgierskie wywodzi się z kontaktów Polaków z historycznymi Górnymi Węgrami, czyli dzisiejszą Słowacją, zamieszkiwaną przez bliski nam, choć nie mający wówczas jeszcze ukształtowanej świadomości, słowiański naród. Z Węgrami łączą nas za to interesy i to bez związku z naszym, istniejącym czy też nie, braterstwem z Madziarami. Jeżeli zaś braterstwo miałoby oznaczać utożsamianie się innego narodu z naszym interesem politycznym, to nawet w przypadku Węgrów możemy się okazjonalnie rozczarować. Utożsamianie się z interesami innych państw to niestety choroba typowo polska i inne nacje niespecjalnie mają ochotę się nią od nas zarażać, nawet jeśli są to bracia Ukraińcy, którym na wiele sposobów uchylamy nieba własnym kosztem. Z samą Ukrainą dzieli nas nawet nie kwestia Wołynia – bo tu nasza agenda powinna być jednoznaczna bez względu na to, co sobie o tym pomyślą w Kijowie, zresztą z niewytłumaczalnych względów wobec wielkiej Rosji jesteśmy w stanie domagać się implementacji naszego spojrzenia na Katyń, a wobec słabej Ukrainy nie chcemy nawet wyegzekwować uwzględnienia naszego punktu widzenia na Wołyń. Te podwójne standardy rodzą podejrzenia, że w sprawie Katynia chodzi o coś więcej, niż oddanie sprawiedliwości ofiarom i to o coś, co właśnie tym ofiarom urąga i co ma służyć uzasadnieniu bieżących decyzji w polityce międzynarodowej. Natomiast w naszym miejscu Europy nie mogą istnieć dwa silne państwa jednocześnie. Nie ma silnej Polski bez słabej Ukrainy i nie ma silnej Ukrainy bez słabej Polski – i Wołyń nie ma tu nic do rzeczy.

Jak długo będziemy kierować się zasadą, że „Rosjan ma się albo pod butem, albo na gardle”, tak długo będziemy bezsilni w realizowaniu naszych interesów w otoczeniu międzynarodowym. Rzeczywistość wykazuje, że stosunki z Rosją nie są zerojedynkowe. Czas, by wreszcie załapać z tą rzeczywistością kontakt na wzór samej Rosji. Gdyby ta bowiem kierowała się tymi samymi przesłankami, co elity warszawskie, to Polski rzeczywiście dawno by już za sprawą Federacji Rosyjskiej na mapie Europy nie było. Widocznie na Kremlu wychodzą z założenia, że jednak Polska i Rosja mogą istnieć jednocześnie.

Jeśli nawet założymy, że Rosja zamierza zlikwidować państwowość polską – bo przecież od 300 lat nas nieustannie i w sposób wyjątkowy na tle innych państw niszczy (to sarkazm) – to i tak nie zmienia to faktu, że rosyjskie elity polityczne są racjonalne. Rosja nie tylko nie ma żadnego interesu w atakowaniu nas, ale nie ma przede wszystkim na to środków ani siły. Nawet jeśli Putin nie śni o niczym innym niż zajęcie Warszawy, to pozostanie to w sferze jego marzeń. Lokator Kremla i jego otoczenie czynią wyraźne rozróżnienie między tym, co się chce, a tym co się może.

Warto przynajmniej pod tym względem uczyć się od Rosjan. Inaczej wciąż będziemy przegrywać. Jeśli nie zniszczą nas Rosjanie, to zrobimy to w końcu sami na własne życzenie, choć może wreszcie, ku własnej uciesze, rękami przeklętych Moskali.

Marcin Skalski

146 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. sylwia
    sylwia :

    Należy zauważyć , że w Rosji dotychczas powszechnie nie wiadomo o rabunkach i gwałtach dokonanych w Polsce przez niektórych żołnierzy AC. Nie wiadomo też o szczuciu AC do rabunków i gwałtów w Niemczech: otwarcie do przestępstw wojennych zachęcał żołnierzy Ilja Ehrenburg – nie Rosjanin, a politrucy to powtarzali oddziałom frontowym. Z tego podżegania wywodzi się wymordowanie mieszkańców Nemmersdorf (dzis Majakowskoje) 21 października 1944 r., nie ustępujące swym okrucieństwem i bezwględnością masakrom polskich rodzin przez Ukraińców. Należy także wziąć pod uwagę, że większość żołnierzy AC to byli zwykli poborowi, których zapędzono na front, w straszne, zacięte walki z Niemcami. Z tyłu pilnowały tych ludzi sowieckie oddziały zaporowe (zagraditielnyje otriady), które były lepiej uzbrojone i wyposażone od oddziałów liniowych. Oddziałami zaporowymi, tak samo jak NKWD, nie dowodzili Rosjanie. Moja rodzina była wypędzona przez Niemców z płonącej Warszawy w 1944 r. i przesiedlona w pociągu towarowym w okolicę Łowicza. Ich dom wraz z dorobkiem życia Niemcy spalili. Odkryte po wojnie niemieckie plany ujawniły, że ci wysiedleni warszawiacy byli przeznaczeni przez Niemców do likwidacji w pierwszej kolejności. Zimowa ofensywa AC uratowała życie tysiącom Polaków. Ludzie witali wkraczające do ich miejscowości oddzialy frontowe AC jak wyzwolicieli, ze łzami radości, że kończy się koszmar krwawej niemieckiej okupacji. Ludzie zapraszali ich do domów i ugaszczali. To wiem od naocznych świadków, m.in. od mej rodziny. Potem zainstalowano w Polsce morderców z NKWD i UB takich jak Sierow i Berman ale nie jest to wina tych zwykłych Rosjan, którzy umierali w zażartych bitwach z germańskim najeźdzcą. Miejmy też na uwadze, że oprawcy z CzeKa, NKWD i KGB zamordowali ponad 60 000 000 Rosjan od czasu rewolucji 1917 r. To było ludobójstwo Słowian dokonane przez wrogów Słowian pod pretekstem 'walki klas’. Te sprawy są nadal skrywane przed Rosjanami. Pomniki, o które chodzi stoją sobie spokojnie pół wieku. Jest podejrzane, iż akurat teraz nawołuje się do ich usuwania, gdy trwa globalny nacisk na Rosję. W obecnej sytuacji politycznej lepiej tego nie robić bo wygląda to na szczekanie na rozkaz zachodniego Pana. To jest w Rosji sprawa emocjonalna gdyż setki tysięcy rosyjskich rodzin kogoś straciły w 2 WŚ. Akcja usuwania pomników nie przynosi Polakom politycznego zysku. Na widok tego świeżego polsko-rosyjskiego konfliktu, Mąciciele Świata i banderowcy radośnie zacierają okrwawione ręce. Można domniemać, że jakieś Moce zapędzają Polskę co raz dalej w zupełnie jej niepotrzebny konflikt z Rosją a cenę jego płacić będzie nasz biedny i wykrwawiony naród. Ten wrzask o pomniki zbiega się z dyrektywą Krajowego Prowidu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) z 22 czerwca 1990 r. Cytuję: '…Przeciwstawiać się wszelkiemu zbliżeniu Polaków i Rosjan zarówno na Ukrainie jak i w Polsce, podsycać wrogość Polaków do Rosjan i odwrotnie, pamiętając, że ścisły sojusz rosyjsko-polski jest poważnym zagrożeniem dla Ukrainy i jej całości terytorialnej… To wszystko ma służyć osłabieniu Polski, a w przyszłości doprowadzić nawet do zupełnej dekompozycji państwa polskiego – co leży w interesie polityki Ukrainy, w której siłą awangardową jest i będzie rewolucyjna OUN…’ ( http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/rubiez/osad/uchwala.html ).

    Nemmersdorf:
    https://www.youtube.com/watch?v=cVe7–ObUuk

    Ludobójstwo Rosjan przez CzeKa, NKWD I KGB, wyjątek z rosyjskiego filmu 'Czekist’:
    https://www.youtube.com/watch?v=pRfY8CwjXvY

    Cały film jest tu:
    https://www.youtube.com/watch?v=_RQVSHfuPCQ

    • kojoto
      kojoto :

      Wklejasz ten sam tekst jak rasowa sowiecka propagandystka, to ja też wkleję odpowiedź z innego wątku. – Bestialstwo niemców i upadlińców nie tłumaczy ani odrobinę bestialstwa sowietów, więc na darmo się gimnastykujesz. Twój jawnie pro-sowiecki argument, że „one biedne, one nie rozumiejo” też jest chybiony, bo jeśli nie wypieprzymy tego złomu i gruzu na śmieci (mowa o sowieckich pomnikach) to oni się nigdy nie dowiedzą. Jeśli Polacy pozbędą się symboli sowieckiej okupacji – coraz więcej Rosjan zacznie się interesować dlaczego się tak stało i wtedy zrozumieją. Dlaczego po raz kolejny ofiara ma się tłumaczyć przed oprawcą z tego, że nie chce dalej być ofiarą? Ty naprawdę tego nie rozumiesz, czy taka cyniczna jesteś?

      • kojoto
        kojoto :

        Jeśli chcesz dobra Rosjan to zrozum, że trzeba im pomóc zrozumieć jak destrukcyjny wpływ na ich społeczeństwo miała władza sowiecka. Przez wywalenie sowieckich pomników i konsekwentną poważną politykę historyczną Polska pokaże Rosji, że czas zerwać z bolszewickimi mitami i przesądami.

        • kojoto
          kojoto :

          Odnośnie artykułu Pana Skalskiego to miejscami ciekawy, ale niestety dopuszcza się wielu całkowicie błędnych uproszczeń, np: „Uczciwie trzeba jednak dodać, że na to, jaki ustrój zaprowadzali w Polsce, maszerując tędy na Berlin, większego wpływu czerwonoarmiści nie mieli” – otóż właśnie miała wpływ i to decydujący, bo bez zalania Polski masą czerwonoarmistów nie wprowadzono by w Polsce komunistycznego zniewolenia narodu. W 1944 Stalin powiedział PPR-owcom: „gdyby nie my, to by was reakcja przykryła czapkami”. Mówił właśnie o okupującej Polskę Armii Czerwonej. Niemcy już padały pod ciosami aliantów na zachodzie – mrzonki o całkowitej eksterminacji Słowian przez niemców stały się nierealne, realna stała się eksterminacja Polskiego Narodu przez sowietów.

          • marcin_skalski
            marcin_skalski :

            Pan polemizuje z czymś, czego nie napisałem. Napisałem bowiem, że zwykli żołnierze ACz szli tędy na Berlin, bo mieli na tyłach NKWD, nie było odwrotu. Jako ludzie, którzy nie mieli wolności jako obywatele sowieccy, sami nie mogli decydować, jaki ustrój przynoszą do Polski, tak jak żołnierze sformowanego w ZSRR Wojska Polskiego. I to są fakty, a nie uproszczenia. Co do ZSRR, to nie eksterminował on Polaków w sensie biologicznym jako narodu, mordowano na ogół tych, którzy byli antysowieccy bądź mimowolnie uniemożliwiali zapanowanie porządku sowieckiego w Polsce. Polaków planowano zsowietyzować, a nie puścić przez komin. Piszę to także jako bliski krewny ofiar zbrodni katyńskiej, całkowicie rozumiejący zbrodniczy charakter tego systemu.

          • kojoto
            kojoto :

            Z całym szacunkiem niech pan poczyta komentarze (nie wiem jak nazwać) rusofili, sowietofili, sowieciarzy? Czy nie mówi to Panu co się stało z dumnym kiedyś Polskim Narodem? Niby to kilka osób, ale daje do myślenia. Co do stereotypów o „puszczaniu Polaków przez komin” to znowu posłużył się Pan uproszczeniem i znowu błędnym. Nie twierdzę, że Niemcy nie planowali wymordować dużej części Polaków, ale gdyby ich plany się powiodły, w GG przestał by działać ruch oporu to Polaków po prostu by powoli germanizowano – robili to już w przeszłości, ba Niemcy biologicznie są prawie w połowie Słowianami zachodnimi (dobrze wie Pan o czym piszę). Więc realny wybór byłby między germanizacją, lub sowietyzacją. Mój dziadek wychował sie w Berlinie, jak mówił pisał gotykiem lepiej niż oficerowie niemieccy i do końca życia wstawiał niemieckie słowa w zdania. Jednak kiedy Polska odzyskała niepodległość w 1918 przeniósł się na Kujawy (skąd pochodziła rodzina). W 1939 roku walczył i dostał się do niemieckiej niewoli – Niemcy go puścili – oddział chyba też. Ale przez całą wojnę pozostał Polakiem, on i miliony innych. Idę o zakład, że nawet gdyby Niemcy wojnę wygrały (co nawiasem mówiąc musiała by być sytuacja surrealistyczna) to większość Polaków by przeżyła Hitlera. Podobnie jak większość przeżyła Stalina. Teraz na forum użerał bym się ze zwolennikami zachowania hitlerowskich pomników na cześć wyzwolicielskiego Wermachtu.

          • domarad
            domarad :

            Hitler chyba [!!!] w swojej „Zweites Buch” pisał, że próby robienia z Polaków Teutonów były błędem, więc nie byłbym pewien co do tej planowej germanizacji – no chyba, żeby ta germanizacja oznaczała poznanie języka na tyle, by rozumieć ich rozkazy. Nie jest też prawdą, że Niemcy są w połowie Słowianami. Dla Słowian charakterystyczna jest haplogrupa R1a (w Polsce około 57%), natomiast w całych Niemczech to jedynie 16%, natomiast w części północnej i wschodniej odpowiednio: 22 i 24%. Ponieważ tereny te ulegały germanizacji stopniowo, poprzez zasiedlenie, a właściwie dosiedlanie ludności niemieckojęzycznej, można przypuszczać, że proporcje słowiańskich przodków obu płci tamtejszych Niemców są takie same, co wskazuje nie na połowę, ale na ćwierć w przypadku Niemców północnych i wschodnich. Ludności słowiańskojęzycznej w chwili Ostsiedlung mogło być oczywiście więcej, bo kultura praska i Sukow-Dziedzice wchłonęły zastaną tam ludność germańską, ale udział tych ‘czystych’ Słowian, którzy stworzyli ‘biologiczną’ osnowę wspomnianych kultur, a co za tym idzie naszego narodu, w niemieckim genomie będzie prawdopodobnie kształtował się w takich okolicach.

          • mrciemnosc
            mrciemnosc :

            Kojoto, to ty jesteś tutaj nazistowska V kolumna. To wiele tłumaczy. Różnica pomiędzy Niemcami jest taka, że oni zniszczyli nam Warszawę, postawili na ziemiach polskich obozy zagłady, stosowali przemysłowe metody eliminacji całych narodów. Odpowiadają za zdecydowaną większość 5,4 mln zamordowanych obywateli II RP. To oni nam wykończyli profesorów UJ. Może dusisz się w Polsce? Może twój pronazistowski duch powinien realizować się bardziej w jakimś innym miejscu na świecie? Plując na jeden totalitarny system, usprawiedliwiasz zbrodnie drugiego i żywisz hańbiącą polskie ofiary II wojny światowej wiarę w to, że naziści nie byli wcale tacy źli. Też cię ujęły opowieści o kulturalnych Niemcach bawiących się z polskimi dziećmi?

          • kojoto
            kojoto :

            „Plując na jeden totalitarny system, usprawiedliwiasz zbrodnie drugiego” to tez stara dobra szkoła – zarzucać interlokutorowi własne kłamstwa. Przeciez to ty wszędzie wybielasz sowietów i głosisz brednie o rzekomym wyzwoleniu przez nich Polski. Ja mam jedno i to samo zdanie o niemcach, sowietach i UPAdlińcach i zawsze to podkreślam. Stąd taki wściekły atak na mnie takich jak ty, podobnie jak atakują mnie ci w/g których Ukraina jest naprawde „gwarantem niepodległości Polski”.

          • kojoto
            kojoto :

            Słabo sie Pan wykręca. Czy trzeba Panu przymomnieć słowa klasyka? „Okupacja (…) Niemiecka robi z nas bohaterów, a sowiecka robi z nas gówno. Niemcy do nas strzelają, a Sowieci biorą gołymi rękami. My do Niemców strzelamy, a Sowietom wpełzamy w dupę.” Problem w tym, że dziś własnie pełno tego „gówna” po okupacji sowieckiej zostało, co gorsza „wpełza w dupę” nie tylko Rosjan, ale juz i Niemców, Żydów, Amerykanów i każdego kto zamanifestuje siłę i pobrzęczy sakiewką. Dobrze sie czyta Pańskie artykuły, prosze mojej krytyki nie odbierac jako ataku.

          • sylwia
            sylwia :

            Powtarzam mój poprzedni wpis. 13.11.2015 15:56

            W mowie do dowódców Wehrmachtu wygłoszonej 22 sierpnia 1939 r., Adolf Hitler powiedział.: ‘ … So habe ich, einstweilen nur im Osten, meine Totenkopfverbände bereitgestellt mit dem Befehl, unbarmherzig und mitleidslos Mann, Weib und Kind polnischer Abstammung und Sprache in den Tod zu schicken…’ (… Wiȩc, narazie na Wschodzie, przygotowałem rozkazem moje oddziały SS bez litości i współczucia posyłać na śmierć mȩżczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i polskojȩzycznych…’ ( http://www.ns-archiv.de/krieg/1939/22-08-1939.php) ’Totenkopfverbände’ tłumaczȩ jako oddziały SS, bo to o nie synonimicznie chodziło. Oznacza to, że celem niemieckiego najazdu na Polskȩ było ludobójstwo.

          • lester
            lester :

            Panie Skalski. Pan to chyba nie wie jakie oburzenie w Rosji wywołały podobne tezy jakie sa tu stawiane. Czyli sugerowanie, że żołnierze Armie Czerwonej sami nie byli wolni (ze strony Normana Daviesa czy naszej ambasador w Moskwie) . Pod takim stwierdzeniem w rosyjskich programach to podpisują sie tylko zmarginalizowani rosyjscy demokraci a nie ludzie z kręgu władzy. Dla ogółu w Rosji ACZ to niemal bogowie. Jeżeli ktoś chce dobrych stosunków z Rosją to trzeba krzywdy od ZSRR zamieść pod dywan a pomniki tolerować. Temat pomników jest tak rozdmuchany w Rosji, że takie kroki jakie w tekście zaproponowano sa w Rosji nie do przyjęcia.

          • mrciemnosc
            mrciemnosc :

            „Niemcy już padały pod ciosami aliantów na zachodzie”. Kojoto, kto cię uczył historii II wojny światowej? Może jej jeszcze w szkole nie miałeś, wtedy zrozumiem. W sierpniu 1944 (Powstanie Warszawskie) alianci zachodni wyzwalali Paryż. W styczniu 1945 (wyzwolenie Warszawy) trwały walki we wschodniej Francji. Dopiero w marcu 1945 alianci zachodni przekroczyli Ren. Dopiero po przekroczeniu Renu zaczęli zajmować w zasadzie bez walki kolejne obszary Niemiec w sytuacji, gdy doszło do rozkładu aparatu panstwowego, a Niemcy woleli poddawać się im, a nie ZSRR, które pragnęło odwetu za 26-27 milionów ofiar śmiertelnych, jakie ponieśli w tej wojnie. ZSRR w pojedynkę raczej nie pokonałoby Niemiec (chyba, że kosztem całkowitego wykrwawienia się), ale bez ZSRR alianci zachodni nie mieli żadnych szans powodzenia. Popatrz na straty aliantów zachodni, straty Niemiec i straty wojsk radzieckich, może wtedy zrozumiesz kto wniósł decydujący wkład w pokonanie Niemiec. A nie, przepraszam, zapominałem ze piszę do debila

          • marcink
            marcink :

            Panie MrCiemności skąd pan bierze te cyfry? 26-27 milionów ofiar w ZSRR? To dane Stalina gdzie do ofiar II wś zostały wliczone ofiary jego represji. Po za tym wielkość ofiar po stronie ZSRR wynikała w znacznej mierze z błędnych rozkazów. I sprawa podstawowa to nie ilością ofiar liczy się wkład w pokonanie III rzeszy.

          • mrciemnosc
            mrciemnosc :

            Panie MarcinK oficjalne dane, to 17 mln ofiar cywilnych (dane wahają się zazwyczaj między 16 a 17 mln) i ok. 10 mln żołnierzy (dane wahają się między 9 a 11 mln). Ciężko w to uwierzyć, prawda? Sama obrona Leningradu pochłonęła 1,5 mln ofiar cywilnych. Do tego: większość ok. 0,5 mln mieszkańców Stalingradu (ludności władza radziecka nie ewakuowała), eksterminacja ludności żydowskiej, plan głodowy, brutalna wojna z partyzantką (szczególnie na Białorusi). 3 mln zagłodzonych jeńców radzieckich… wymieniać dalej? Ofiary wojskowe po stronie USA to ok.290 tys., a Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, to ok. 370 tys. Ofiary wojskowe Niemiec, to ok. 4 mln żołnierzy, z czego nawet do 90% to straty w walkach z Armią Czerwoną. Dodatkowo USA i BWN walczyły również z Japonią… Te dane Ci nic nie mówią? Są powszechnie dostępne. A ofiary represji stalinowskich sprzed wojny można oszacować według spisów ludnościowych ZSRR (robione były rzetelnie, biurokracja w ZSRR miała się bardzo dobrze). Oczywiście część strat radzieckich z II wojny światowej to straty wynikłe z rozkazów KC, represji wobec zdrajców itp, ale raczej nie powinno się ich liczyć w milionach. Nawet, gdy zakazano ludności cywilnej opuszczać miasta frontowe, to jednak ginęli zazwyczaj z rąk Niemców, a nie bolszewików.

          • kojoto
            kojoto :

            Coś niesamowitego – usprawiedliwiasz nawet zbrodnicze rozkacy Stalina i jego watażków. „Oczywiście część strat radzieckich z II wojny światowej to straty wynikłe z rozkazów KC, represji wobec zdrajców” – na każdym kroku wychodzi kim naprawdę jesteś. „Zdrajcami” dla komunistów byli generalnie wszyscy mieszkańcy obszarów zajętch przez niemców. Z zasady wszyscy Polacy i wiele innych niewinnych ofiar. Ciekawe czy wiadomo ilu czerwonoarmistów zostało zabitych przez NKWD. Zmuszenie ludności do pozostania w ostrzeliwanym mieście, w charakterze żywej tarczy to też zbrodnia. Z ciebie to jest naprawde pokrętna komunistyczna żmija.

    • baciar
      baciar :

      SZanowna Pani Sylwio prosze nie zwracac uwagę na ludzi którzy nie znaja bądz nie chca poznac prawdy prosze dalej pisac pani wypowiedzi czytam chętnie i wiele rzeczy ciekawych i sensownych z nich sie dowiaduje serdecznie pozdrawiam całuje rączki i prosze pisać

      • ilona
        ilona :

        Tej wypowiedzi to już chyba panie „baciar” nigdy nie doczytasz. Ale pocałować rączki panu „Sylwia” nikt panu nie zabroni. Załączam pliki, jeżeli miałby pan jakieś wątpliwości. P.S. No i jest jeszcze jeden ciekawy wpis forumowicza „Jan53”

    • wlkp
      wlkp :

      ten wątek to jest po prostu rewelacja. Niejaki forumowicz „kojoto” – jeden z aktywniejszych „ukrainożerców” został „banderowcem” 🙂 i to dlaczego – bo słusznie popiera likwidację pamiątek po sowieckiej dominacji na naszych ziemiach. Droga od przyjaciela do wroga wiedzie przez stosunek do rosji – choćby sowieckiej – daliście czarno na białym pokaz priorytetów i intencji. Lekkość, z jaką ktoś zostaje „banderowcem” czy „żydem” godna podziwu. A że za tym stoi brak jakiejkolwiek logiki – kogo tu to obchodzi. Potraficie w jednym wątku wybielać armię sowiecką – która zgodnie z tą teorią – składała się z żydowskich politruków i oprawców i szlachetnych, wcielonych siłą do tej armii rosjan – i zwymyślać od najgorszych kogoś, kto ośmielił się wytknąć kłamliwość tej interpretacji. Ciekaw jestem czy armia niemiecka, to tez byli szlachetni żołnierze pod butem austriackim ? – choć ten wątek i tak na tym portalu ma drugie dno – bo wielu twierdzi, że Hitler był marionetką za żydowskie pieniądze – zatem II w.św – to był jakiś wewnętrzny konflikt bankierów i wichrzycieli żydowskich… Genialnym źródłem do weryfikacji intencji jest archiwum tego forum – polecam szczególnie tematy powiązane z Turcją- która jeszcze niedawno była wymieniana jako jeden z pierwszych potencjalnych sojuszników – a po zestrzeleniu ruskiego samolotu – zmieniła się w diabła :-). To porównywanie dzisiejszego układu ( bezsprzecznie dalekiego od ideału ) do ZSRR – porównania z ruskiego zadka wyjęte. I dziwię się tylko administratorom tego forum, że firmują to szambo – znowu odwołam się do archiwum – ostatnio coś mnie tknęło i poczytałem wątki sprzed kilku lat- kopalni wiedzy, dyskutujący na poziomie.. ale cóż, nadeszły nowe prosowieckie porządki…

      • kojoto
        kojoto :

        Choć nie sądzę, żebyś był ukraińcem – masz jednak jakieś ukraińskie zboczenie – sam fakt nazwania mnie „ukrainożercem”. Otóż ja jestem po prostu Polskim HOMOFOBEM i jestem z tego dumny 🙂 Obecnie Polska jest atakowana medialnie prawie ze wszystkich stron – więc podkreślam tą sama opinie na temat banderowców, sowieciarzy i szkopów.

        • wlkp
          wlkp :

          przecież celowo wpisałem to w cudzysłowiu. A wracając do sedna shitstormu, który tu się rozpętał – takich proruskich mniej lub bardziej otwartych ataków tu jest mnóstwo. Od prostego ograniczania Kresów do Wilna i Lwowa ( w gdzie województwa Nowogrodzki i Poleskie – największe w II RP ) ? Nie pojawiają się – bo te ziemia są teraz na Białorusi, a Białoruś jest bliżej wiadomo kogo. Wmawianie jakieś powszechnego wyznania win i żalu za sowieckie zbrodnie w rosji – w kontrze do braku na ukrainie. To, że ukraińcy zachowują się obecnie jak pod wpływem silnych środków odurzających, które dziurawią im mózgi to jedno – ale uznanie sowieckich zbrodni w dzisiejszej rosji to też fikcja. Oni każdą deklarację dotyczącą swojej odpowiedzialności za zbrodnie sowiecki, traktują bardzo instrumentalnie – i nie jak ma się to do uznania stanu faktycznego – vide choćby pomnik bandyty Czernihowskiego itd. Każda krytyka katechetona, kremla, rosji czy to sowieckiej czy dawnej – zawsze kończy się tak samo – jesteś żyd, banderowiec, albo oba naraz…

      • andrz
        andrz :

        Jedna rzecz mnie jeszcze zdumiewa, na którą chyba nikt tu jeszcze nie zwrócił uwagi. Ja sam napisałem wcześniej, że jestem przeciwnikiem burzenia czegokolwiek, choć w przypadku pomników AC uważam pragmatycznie, że jak najbardziej trzeba się ich teraz jednorazowo pozbyć ( bo zawsze będą źródłem nie kończących się prowokacji). Jeżeli obecnie rządzący postanowią inaczej nie wzbudzi to we mnie większych emocji. Jeżeli zostaną w Polsce to trudno, jeżeli nie, to nie będę po nich płakał. I tu dochodzimy do sedna sprawy- EMOCJE. Skąd się one tutaj wzięły i to tak w monstrualnych rozmiarach? W pełni potrafię zrozumieć zaangażowanie Polaków, którzy żądają ich usunięcia, bo przypominają im o sowieckiej dominacji. Ale tego to już nie potrafię zrozumieć- skąd to takie zaangażowanie w obronie istnienia obcych nam pomników u niektórych forumowiczów? Skąd to takie zacietrzewienie doprowadzające do absurdalnych oskarżeń? Pytania pozostawiam bez odpowiedzi.

  2. jaro7
    jaro7 :

    Niestety choć cały wywód jest słuszny i prawidlowy jest tylko akademicka gadanina ,a to dlatego że problem jest taki że wszystkie partie w Polsce tak nadaja sie do rządzenia jak „świnia do siodła” ! Różnica jest tylko jedna kto klepie po plecach,czy Berlin i Bruksela,czy Waszyngton i Kijów,Wilno.Nikt nie myśli w kategoriach państwa ,tylko partii!!! PO dawało sobie wszystko wciskać i doić obcym państwo,PiS wspiera antypolską litwe i upainę,do tego wszelkiej maści miernoty sa obsadzane na wszelkich możliwych stołkach(kompetencje równe ZERU).Żadna z tych partii nie wsparła litewskiej Polonii,a obecni rządzący zachowują sie w tej sprawie co najmniej haniebnie.Nie mamy elit,te obecne to popłuczyny.Brak PRAGMATYZMU w polityce stawia nas zawsze w tylnym szeregu.Machanie szabelka i dodawanie sobie animuszu i powagi brygada pancerną USA jest nie tylko śmieszne ale żałosne i świadczy o naiwności i mizerii naszych wladz.

  3. kp
    kp :

    Ciekawe co przysłowiowy przeciętny Polak sądzi o zagrożeniu płynącym z Rosji? Czy uważa, że ono nie istnieje, jest mirażem? Wydaje się, że nie, że obawy mają pewne przyczyny, którym pan Skalski poświęcił cztery ostatnie zdania, które są niewiele warte.

    • polski_pan
      polski_pan :

      Przeciętny Polak nosił Becka na rękach po zajęciu Zaolzia, nie widział niczego zdrożnego w obronie nawet guzików przed o wiele silniejszym przeciwnikiem dla dobra Wielkiej Brytanii.
      Przeciętny Polak zlinczowałby Becka , gdyby ten przyjął od Niemców propozycję, którą Mołotow przyjął z uśmiechem od ucha do ucha.

    • marcin_skalski
      marcin_skalski :

      A od kiedy to przeciętni ludzie myślą w racjonalnych kategoriach o polityce międzynarodowej? My, konserwatyści, tradycjonaliści, mamy zdanie tzw. „większości” za nic. Nie jesteśmy egalitarystami, tylko chcemy polegać na elitach, które nie kierują się zdaniem większości. Ta jest bowiem z założenia nieracjonalna, ulega zbiorowym emocjom i nie jest w stanie definiować polityki zagranicznej w kategoriach racji stanu. Tak samo jak w polityce ekonomicznej nie poddaje się pod głosowanie np. wysokości stóp procentowych.

      • tutejszym
        tutejszym :

        Jak powiedział nasz były minister spraw zagranicznych Beck – ” Rosjanie chcą ukraść nam duszę „. UE chce i kradnie nam pieniądze. Mój dziadek powiadał „Jak byś się nie obrócił, tyłek zawsze będziesz miał z tyłu. Jaki wybór dla nas – Polaków – Panie Skalski. Co Pan proponujesz? Chyba nie doczytałem – propozycja jest.

        • marcin_skalski
          marcin_skalski :

          Pisałem już w poprzednim artykule o resecie polsko-rosyjskim i zacieśnianiu kontaktów z konkurentami Rosji – Iranem , Chinami czy Turcją. Idioty Becka proszę nie cytować, bo to żaden autorytet w polityce. Rosja nawet z Ukrainy nie wzięła więcej niż Krym, to jak ma Polsce zagrażać w sposób egzystencjonalny?

          • jaro7
            jaro7 :

            Co do Rosji i Chin zgoda ,ale od muzulmanów trzymalbym się daleko (no może ten Iran??).jestem jak najbardziej za kilkubiegunowa polityką ,a zwłaszcza w gospodarce.Niestety teraz mamy tylko UE i żadnej alternatywy w razie np:wyjścia z UE,bo 'sny o potędze”typu Międzymorze dobre do propagandy.Ale trzeba działania,a nie gadania,Waszczykowski to cienizna,a np:w kontaktach z Chinami trzeba fachowców(kompromitacja będzie jak w sprawie nowego 'jedwabnego szlaku’ubiegna nas upaińcy i Czechy).Nasza polityka oparta jest tylko na mrzonkach i fobiach.

      • kp
        kp :

        Rzecz w tym, że w tym wypadku obawy przeciętnego Polaka wynikają z 300 lat doświadczeń i są realne, a nie emocjonalne, czy nieracjonalne. Przyczynom tych obaw, ich realności itp. nie poświęcił Pan niemal uwagi, na co starałem się wskazać. Zresztą przyznał Pan pośrednio prawdziwości tych obaw mówiąc na końcu o „marzeniach Rosji o zajęciu Warszawy”, ale przecież nie trzeba zajmować Warszawy, jak było to w PRL-u. Wystarczy mieć na nią wpływ, np. energetyczny itp. Pominął Pan to, czym jest dla Rosji pamięć o II WŚ – to świadoma polityka Rosji ukierunkowana na ukazanie bohaterskiej Rosji walczącej z nazizmem. Ta narracja ma służyć osiąganiu celów w dzisiejszej polityce. Nie ma miejsca w tej propagandowej kliszy na fakt, że Rosja Sowiecka była wspólnikiem Hitlera do 1941 r. – przez 2 z 5 lat II WŚ. Stąd tak wściekły atak na Polskę za walkę z tą kliszą propagandową. Pomija Pan także wypowiedzi Duginina – jego książki czyta polityczna elita rosyjska. Według Duginina nie ma miejsca dla Polski. Ma Pan rację w kilku sprawach, np. Jamał II, czy pisząc o naszym zbyt emocjonalnym stosunku do polityki, popieraniu Ukrainy do końca jej lub Polski. Piszę Pan także o kwestii porozumienia transportowego. Ja widzę to inaczej. Tu Polska miała argumenty, bo gdy Ukraina zablokowały realnie tranzyt z Rosji, to spowodowało paraliż transportowy tego kraju i Rosja zmiękła. (Litwa naturalnie puszczała ruch ciężarówek.) Dla Rosji liczy się realna siła i to jest podstawowy argument. Słowem nie podzielam głównej wymowy Pana artykułu. Rosja dla Polski jest zagrożeniem, nie pozwoli jej na prowadzenia samodzielnej polityki widząc w tym zagrożenie swojej pozycji w przyszłości. Potrzebna jest większa rozwaga i rozsądek, zbędne jest ślepe zaufanie sojusznikom, czy naiwne wspieranie Ukrainy i darcie kotów z Łukaszenko.

        • mrciemnosc
          mrciemnosc :

          jakim zagrożeniem dla Rosji jest Polska? Byłaby, gdyby Rosja miała w swoich granicach Białoruś i Ukrainę. Byłaby, gdyby ludzkość nie wymyśliła broni jadrowej. W sensie geopolitycznym zagrożeniem dla Rosji może być wroga, ale przy tym silna Ukraina. Jednak tak długo, jak długo ludzkość nie wymyśli broni mogącej neutralizować broń jądrową, nikt nie będzie się na Rosję porywać militarnie. Najdobitniejszym przykładem odstraszającej siły tej broni jest historia wojen Indii i Pakistanu. Dopóki żadne z tych państw nie miało tej broni, albo broń miały tylko Indie, wojny toczyły się. Po tym, jak Pakistan dołączył do grupy mocarstw atomowych, wojen już nie ma. Jeżeli ci dwaj śmiertelni wrogowie nauczyli się żyć obok siebie, to jeszcze mniejsza szansa konfrontacji jest między Rosją i państwami NATO. Jakim więc możemy być zagrożeniem? Ani militarnym, ani gospodarczym. A to, że jesteśmy jakimś zagrożeniem, wymyślamy sami na własne potrzeby. Jedyny sposób doprowadzenia do załamania Rosji, to zwycięstwo w wojnie gospodarczej, a właściwie doprowadzenie do stanu powodującego, że rosyjskie zasoby surowcowe utracą znaczenie dla rynków światowych. Do tego droga jest jednak długa, a do tego Rosja ma czas na zamianę eksportu surowców na inne źródła dochodów.

          • lester
            lester :

            Niemcy sie od swojego cięzaru odciieły a w Rosji po ulicach jeżdżą autobusy z wielkim wizerunkiem Stalina. ——–
            Autor naiwnie wierzy, że poinformowanie Rosjan o zamiarach coś zmieniłoby. Przecież w przeszłości już robiono przy okazji usuwania poszczególnych pomników. Rosjanie i tak robili krzyk na wszystkie swoje media. Nawet propozycje przeniesienia pomników na cmentarz odbierali jako zamach na ich historie. Oni nie zaakceptują usuwania pomników tak jak nie zakceptowali tego samego w innych krajach. To jest dla nich dogmat.

          • kp
            kp :

            Jest pan zdania, że tylko obawy historyczne są przeszkodą do lepszych stosunków z Rosją i można je przekroczyć, jak było to w przypadku Niemiec? Z tym się nie zgadzam. Błędne jest stawianie na jednej szali współczesnych Niemiec i Rosji. Niemcy odcięły się od agresywnego imperializmu (współcześnie nikt głośno Fryderyka Wielkiego nie fetuje, podobnie Bismarcka), doszło do procesu zbliżenia i Niemcy, choć na własnych zasadach to jednak podały Polsce i innym krajom rękę do współpracy. Rosja tymczasem pozostała w dawnych założeniach, czym wiele świadczy. Stwarza zagrożenie dla sąsiadów i nadal operuje pojęciem swojej strefy wpływu i nie ma granic dla nich.

          • pro_fide
            pro_fide :

            Widzę że Pan Redaktor czerpie inspiracje od prof Wielomskiego A tak na poważnie to ja już wolę tą demoliberalną zgniliznę niemiecką z podległością ekonomiczną aniżeli państwo autorytarne z sowieckimi resentymentami.I myślę że większość Polaków podziela moje zdanie. W obecnych warunkach Pis nieudolnie ale podejmuje próby uniezależnienia się Polski od Imperium Niemieckiego.

  4. polski_pan
    polski_pan :

    Nie byłoby do pogardzenia mieć lepsze relacje z Rosją, problem jest taki, że aktualnie wygląda na to że reset może odbyć się wyłącznie na rosyjskich warunkach. Dopóki Amerykanie deklarują że będą nas bronić (poparli to ledwie jedną brygadą), dopóty przyjmowanie rosyjskich warunków byłoby raczej przedwczesne.

    W kwestii sowieckich pomników myślałem nawet żeby im zaproponować że im je oddamy i pokryjemy koszty transportu do granicy, jako gest dobrej woli. To byłby chyba jednak błąd, postawili by je na dziedzińcu każdej jednostki wojskowej i mówili sobie : „Patrzcie chłopcy te pomniki wrócą kiedyś z nami do Polski”.
    Trzeba je zebrać w jakimś skansenie socrealizmu, najlepiej w sąsiedztwie jakiegoś sporego muzeum/pomnika polskich ofiar komunizmu. Po głowie chodzi mi pomnik w formie wagonu bydlęcego, w którego otwartych drzwiach stoi jakiś przerażony malec a przed wagonem stoi krasnoarmiejec z karabinem (takim z długim bagnetem).

    Kupujemy od nich niewiele mniej ropy niż Chiny i prawie tyle co Niemcy ( z uwzględnieniem litewskiej i czeskich rafinerii Orlenu być może więcej). Może więcej tankowców z Arabii i Iranu spowoduje że zaczną nas trochę lepiej traktować.

    Swoją drogą ciekawe czy Rosja jeszcze jest zainteresowana Yamałem 2, chyba nie bardzo bo musiałby biec przez Białoruś…. Zresztą to pytanie retoryczne, nasza aktualna ekipa będzie bronić dochodów tranzytowych Ukrainy do jej samego końca (Ukrainy). Poprzednia była w sumie nawet bardziej żałosna, robili to samo ale dla poprawienia sobie nastroju żalili się ośmiorniczkom.

  5. kbog
    kbog :

    To nie Polacy tracą rozum. Rozum stracili już dawno tzw. nasi politykierzy. Tzw. ponieważ nie prezentują oni naszych interesów narodowych. Wszystko jedno czy rządzi PIS czy PO. A właściwe to nie oni rządzą. Rządzą niestety USA a nasze rządowe ratlerki wykonują posłusznie ich polecenia.
    Główne media sieją nienawiść do Rosji i to niezależnie czy to jest Onet czy też TV Republika. To jest wg mnie tragedia, że duże państwo w Europie nie ma swojego rządu który by je prezentował i rzeczywiście dbał o jego interesy.

  6. kbog
    kbog :

    To nie Polacy tracą rozum. Rozum stracili już dawno tzw. nasi politykierzy. Tzw. ponieważ nie prezentują oni naszych interesów narodowych. Wszystko jedno czy rządzi PIS czy PO. A właściwe to nie oni rządzą. Rządzą niestety USA a nasze rządowe ratlerki wykonują posłusznie ich polecenia.
    Główne media sieją nienawiść do Rosji i to niezależnie czy to jest Onet czy też TV Republika. To jest wg mnie tragedia, że duże państwo w Europie nie ma swojego rządu który by je prezentował i rzeczywiście dbał o jego interesy.

  7. mrciemnosc
    mrciemnosc :

    autor zadaje pytanie dlaczego istnieje taki silny antagonizm polsko-rosyjski? No to ja odpowiadam: źródłem jest antagonizm pomiędzy I RP a Państwem Moskiewskim. Piękny romantyczny mit przedmurza chrześcijaństwa przetrwał i istnieje w Narodzie polskim do dzisiaj. Brakuje w nim wiedzy o mordach lisowczyków w czasach Wielkiej Smuty (wraz z największą zbrodnią-zniszczeniem Woroneża,całkowicie u nas pomijanym, a dla Rosjan będącym przez wiele lat narodową traumą), o powodach rzezi Pragi z czasów insurekcji kościuszkowskiej (te powody, to wymordowanie jeńców rosyjskich). Nawet powstanie listopadowe jest oceniane jako wielki narodowy zryw, podczas gdy w rzeczywistości obiektywnie można je oceniać jako szczyt politycznej głupoty. Pięknie ocenia się u nas Napoleona, który traktował Polaków jak mięso armatnie, a nie umie się docenić Aleksandra I, wielkiego zwycięzcy, który przywrócił pełnoprawną państwowość polską (a Polacy sami ją sobie odebrali). Mit przetrwał, a od 1918 znów Polska miała być przedmurzem chrześcijaństwa, tym razem przed ateistycznym ZSRR. ZSRR nadal utożsamiano z dawną Rosją, choć na jego czele stanęła banda internacjonalistycznych, odrzucających narodowość i religię rewolucjonistów. I ci ludzie rzeczywiście stanowili zagrożenie dla narodu polskiego nie w sensie biologicznym, a w sensie tożsamości (bolszewicy niemal nigdy nie występowali przeciw narodom jako takim, wyniszczali jego elity i zastępowali je nowymi, a narody jako takie pozostawiali w biologicznym trwaniu). Teraz znów mamy Polskę, której elity chorują na walkę o wpływy na wschodzie. Opieramy się w tym na Ukrainie, a przy tym unikamy sporu z Litwą. Niestety, banderowski Majdan wywarł również na Polskę wielki wpływ. Propaganda sącząca się od początku lat 90tych w nasze serca spowodowała, że Narodem jest bardzo łatwo kierować. A jad wylewający się w stronę Narodu od polityków i mediów spowodował, że znów jak kiedyś wszystkie demony przeszłości zostały spuszczone ze smyczy. I to na kim Polacy chcą wyładować nienawiść (która obecnie zastąpiła poprzednią niechęć)? Na pomnikach upamiętniających zwykłych ludzi, którzy tu zginęli. I których ofiara pozwoliła zachować Naród w sensie biologicznym. Pamięć o II wojnie światowej siedzi w każdym Rosjaninie. Jest z jednej strony wielką narodową traumą, źródłem niewyobrażalnych ofiar ludzkich i materialnych. A z drugiej wielkim zwycięstwem. I szarganie tej pamięci nie zostanie nam wybaczone. Jak kiedyś zniszczenie Woroneża, mordowanie jeńców, tak obecna wojna z pomnikami będzie przyczyną (patrząc oczami Rosjan) rzeczywistych poważnych podziałów między Polakami i Rosjanami.

    • kojoto
      kojoto :

      Kolejny sowieciarz i rusofil na forum – insynuujesz, że Polacy „wymordowali jeńców rosyjskich” przed rzezią Pragi. Argument na miarę „polskich obozów koncentracyjnych” dla jeńców bolszewickich. Otóż część pozostałego w Warszawie rosyjskiego garnizonu wytłukł tłum plebejuszy polskich i żydowskich, nie rzadko po stoczonej z rosjanami walce w wielu punktach, których Rosjanie nie chcieli poddać. Dochodziło przy tym do wielu aktów okrucieństwa, ale można się domyśleć, że mieszkańcy Warszawy mieli przy tym też pewne powody, po za tym dokonali linczów na uzbrojonych rosyjskich żołnierzach. Co istotne nie robiło tego polskie wojsko, które nipo prostu nie było w stanie opanować sytuacji. Jak możesz porównywać to do wymordowania 10 czy 20 tysięcy bezbronnych mieszkańców miasta w barbarzyński sposób, głównie kobiet i dzieci. Moskale w/g ciebie zawsze święci? Mieli prawo mordować Polaków – ba robili to dla ich dobra, bo przecież w czasach sowieckich „wyzwolili” Polskę. Ciekawe, czy masz tak wyprany mózg, czy kłamiesz perfidnie.

      • cyna
        cyna :

        Ci wszyscy z którymi tu toczysz spory to jest właśnie efekt jaki chciał osiągnąć Stalin, są to pozbawieni patriotyzmu zsowietyzowani tchórze o mentalności niewolnika. Mam nadzieję że podobnie myślących w tym temacie do Ciebie jest więcej wśród Polaków. A co do artykułu to podejrzewam że jest sponsorowany bo nie chce mi się wierzyć żeby komus bez znajomości tematu i wiedzy historycznej chciało się wykonać tyle pracy. Cała para w gwizdek Panie Skalski ale konto pełne a wtedy to sprawia żeś Pan zaprzaniec.

      • mrciemnosc
        mrciemnosc :

        Kojoto, nie musisz dostarczać kolejnych argumentów na to, ze jesteś debilem. Serio, wystarczającą dużo tu napisałeś. Znajdujesz argumenty za mordowaniem jeńców wojennych, więc spójrz na swoje lustrzane odbicie-Rosjan argumentujących, że mordowanie w Katyniu polskich oficerów też miało swoje uzasadnienie. Czy jesteś aż takim skończonym durniem, że nie potrafisz wyjść poza swój malutki świat? Tłum owszem mordował rozbrojonych jeńców rosyjskich. RZOBROJONYCH. Mam to przeliterować specjalnie dla ciebie? Daj skype, powiem ci ten wyraz w specjalnie zwolnionym tempie. Szokuje cię ogrom zbrodni rosyjskich na Polakach? To poczytaj choćby o zbrodniach lisowczyków. Szczególnie o tym, że za zbrodnie w Rosji zostali poddani infamii (w ogólności – jako lisowczycy, a nie sam Lisowski jak się nieraz podaje) przez polski kur** Sejm. Kojoto, nie znasz historii własnego Narodu. Taki ktoś jest po prostu debilem,jeżeli bierze się za komentowanie czegoś, co go przerasta. A do tego, jeżeli uczestniczy w wojnie z pomnikami,napiszmy szczerze, jest po prostu ciotą. Kojoto, daj w mordę Rosjaninowi, nie pomnikowi upamiętniającemu jego dziadka.

      • boruta
        boruta :

        Zawszony koszerny baranie Śmojoto, nic tylko ..asz tu rusofobią w mózg pieprznięty talmudyczny zgniły śledziu. Skalskiemu chodzi o różnicę między sowiecką władzą a zwykłymi ruskimi, których ty żydobanderowiec nienawidzisz ścierwo prowokatorze.

  8. baciar
    baciar :

    bardzo dobry i trafny artykuł panie MARCINIE problem jest jeden wiele osób rusofobów nie chce dopuścic prawdy albo poprostu jej nie znaja brak kompletnie wiedzy historycznej i zwykła nienawiśc bić moskala co u nie których na tym forum doprowadza do bełkotu historycznego co niektórych również panuje zasada kto nie znami ten troll ruski prawda jest jedna byli okupantami i zbrodniarzami ale przy tym ilu zabili swoich o tym juz nikt nie chce pamiętac a szkoda wielu tych żołnierzy zgineło w POLSCE tak jak zauważono nie dla tego że walczyli za nasz kraj bali sie nkwd i innych tajnych służb sovieckich nie wszyscy byli żadni krwi miałem doczynienia z rosjanami i ukraińcami przyznam szczeże z tymi pierwszymi możnz było porozmawiać i wdac sie w sensowna dyskusje ci drudzy nie dopuszczali do siebie żadnych argumentów

  9. bor
    bor :

    „Nie ma silnej Polski bez słabej Ukrainy i nie ma silnej Ukrainy bez słabej Polski… „Rosjan ma się albo pod butem, albo na gardle” – Te dwie prawdy doskonale się uzupełniają.
    To, że obecna polityka rządu wobec banderowskiej Ukrainy jest skandaliczna i przyniesie Polsce wiele szkód w przyszłości, to jedna rzecz, ale to, że pomniki bolszewickiej dominacji powinny z Polski zniknąć to inna. Trzeba to zrobić szybko, metodą faktów dokonanych, nie zwracając uwagi na propagandowy jazgot Rosji, właśnie dlatego, że to cały czas są pomniki dominacji, w tej chwili dominacji w sferze symbolicznej, w interpretacji historii. To, że Rosjanie doświadczyli od żydobloszewii wiele krzywd też tu nie ma nic do rzeczy, to jakby nie nasz problem. Na bazie wspólnych krzywd wiele się nie zbuduje tym bardziej, że Rosjanie nie mają świadomości tego jakich krzywd doznali.

  10. kojoto
    kojoto :

    „UPAdlina” (nawiasem mówiąc po co sobie takiego paskudnego nicka wymysliłes, aż się wzdrygam jak musze Ci cos napisać). Juz nie raz podkreślałem, że zwykli żołnierze mogą pozostać na swoich cmentarzach, choć powinno sie je oczyścic z sowieckiej symboliki, mowa cały czas o pomnikach Armii Czerwonej – tak sowieckiej, tak żydo-bolszewickiej jak masz w zwyczaju ją nazywać.

  11. andrz
    andrz :

    Nie jestem bezwzględnym zwolennikiem usuwania pomników (czy burzenia czegokolwiek), ale w tym wypadku zgadzam się całkowicie z opiniami, że trzeba je jednak teraz bezzwłocznie usunąć. Dlaczego? Powód jest prosty-pozbywamy się obiektów następnych manipulacji. Nasze dwustronne stosunki z Rosją są obecnie tak złe, że już chyba nic nie może ich znacząco pogorszyć. W takim razie czy to nie jest najlepszy czas by pozbyć się „pamiątek”, które jeżeli zostałyby pozostawione, to jeszcze niejednokrotnie będą stanowiły przyczynek do wywoływania następnych awantur i wszelkiego rodzaju prowokacji? Moim zdaniem trzeba jednym cięciem przeciąć ten gordyjski węzeł , by być może w lepszych czasach móc budować normalne relacje bez obawy na ich zepsucie w kolejnych gierkach naszych wrogów.____ P.S.Dlaczego nie jestem bezwzględnym zwolennikiem usuwania pomników? Bo w niektórych przypadkach zamiast tego można np. dodać dużą czytelną dwu(3)języczną tablicę informującą o faktycznych „osiągnięciach” danych „bohaterów” AC. Osiągamy przez to dodatkowy efekt edukacyjny zarówno dla polskiej młodzieży jak i zagranicznych turystów. Odnośnie pomników UPA- tu już sprawa jest bezdyskusyjna- nie mają prawa zaistnieć, bez względu na okoliczności.

  12. kojoto
    kojoto :

    Uważam, że to bardzo zwodnicze podejście. Wszystkie symbole sowieckiej okupacji powinny zniknąc juz dawno temu, skoro nie zniknęły do tej pory, to każdy moment i kazda okazja jest dobra. Mamy prawo do wolnej Polski i nie musimy znosic mentalnego zniewolenia. Ja nie zwalczam banderyzmu dla idei – mi nie podoba sie każde zagrożenie dla Polski. Nie będe w tym momencie dyskutował, które jest największe. Nie jest prawdą, że Rosja się obrazi jak wypieprzymy sowieckie pomniki – oni podchodza do tego pragmatycznie, próbują bo czemu nie. Trzeba je wypieprzyć, a zobaczysz, że Rosja zachowa się tak jakby nic sie nie stało. Możemy z nimi współpracować, ale niech nie mieszaja sie za bardzo do naszych spraw.

    • mrciemnosc
      mrciemnosc :

      Kojoto, czujesz się zniewolony przez Ruskich? hahah, zniszczmy najlepiej wszystkie ślady obcych w Polsce. Zaczynamy od pomników. Co dalej? Cerkiew na Al. Solidarności przy Dw. Wileńskim w Warszawie? Co dalej? Może osadę w Biskupinie? O tym jak podejdą do tematu pomników, dowiesz się z niedawnego wystąpienia Ławrowa. Ty Kojoto nie jesteś Polska, jesteś co najwyżej karłem intelektualnym, któremu należałoby zabrać klawiaturę i ubezwłasnowolnić. Polska, to Piastowie, rozbicie dzielnicowe, Andegaweni, Rzeczpospolita Obojga Narodów, Targowica, rozbiory, nieudane powstania, II RP, PRL i wreszcie nasza ukochana III RP. Masz takie pojęcie o zniewoleniu radzieckim Polski, że aż płakać się chce.

  13. wilno
    wilno :

    Zle, że w Polsce uczą stawić znak równości między sowietami i faszystami, to trochę deklasuje historię i już nie wiadomo kto o co walczył, także wywołuje nadmierną rusofobię, to widzimy we wszystkich antyruskich państwach, które nawet nie byli okupowani przez sowietów lecz mieli umowy i dużo co dostali od sowietów, mam na myśli litwę czy ukrainę. wszędzie zaczynają od stawienia znaku równości między faszystami i związkiem radzieckim, jego możno nie lubić, ale do faszystów im daleko.

      • wilno
        wilno :

        Jak poszłem do szkoły związku radzieckiego już nie było, ale moim zdaniem Polska musi rozumieć, że przy porazce sowietów XXwiek mógł zakończyć się o wiele gorzej dla Polski, bo hitler nie widział w Polsce państwa i wszystkich słowian miał za nizszą rasę. Polska nie musi lubić sowietów, ale przynajmniej nie musi ich mieszać z faszystami.

        • marcink
          marcink :

          Nie wiem czy Cię uczyli ale wojna nie zaczęła się od operacji Barbarossa i gdyby nie wychwalana Armia Czerwona i pakt Ribbentrop-Mołotow zapewne Hitler nie odważyłby się na atak na Polskę, bo wiedział, że wtedy Francja go zgniecie jak wsze. Więc masz rację gdyby nie armia czerwona zapewne XX wiek byłby inny, najprawdopodobniej nikt by nie słyszał o II WŚ.

          • marcink
            marcink :

            OK, może masz rację, że faszyści nieśli większe zagrożenie od sowietów ale… Jeżeli jeden sąsiad dogadał się z drugim i razem mnie pobili i okradli a potem skoczyli sobie do gardeł i drugi pokonał pierwszego to czy ja powinienem być wdzięczny temu drugiemu?

          • wilno
            wilno :

            Nie musi być Polska wdzięczna, bo zsrs działał wyłącznie we własnych interesach, ale stawienie faszystów i sowietów na jędną półkę jest zbytnim oczarnianiem sytuacji. Jak już pisałem, mogło być o wiele gorzej w przypadku zwycięstwa faszystów. Poprostu wiem, że ruskich trochę boli jak ich związek radziecki przyrównują do faszystów, gdyż w walce z faszystami ponieśli ogromne straty, a korzyść z tego mieli wszyscy.

  14. kojoto
    kojoto :

    Cała rodzina mojej mamy była w niemieckim obozie koncentracyjnym, chyba pierwsze wspomnienie mojej mamy, jest z sytuacji w której jej ciocia dawała wszystkim dzieciom w baraku po łyżecce (chyba masła, czy mleka). Brat mojej babci zginął w obozie niemieckim. Więc mi tu cwane zakłamane sowieciarskie TROLLE nie pirdolcie. Bo to wy jesteście kurwami, które razem z nazistami sie kochały i na Polske razem napadliście. Teraz za róble piszecie tu brednie, bo liczycie, że na kimś to zrobi wrażenie. Wypierdalać z tąd jak sie wam nie podoba, że Polacy chcą się poizbyć pomników waszych komunistycznych tatusiów – bękartów i morderców.

    • perun
      perun :

      Co w takim razie sprawiło, że twoją misją życiową stało się obsrywanie Rosji ? Z czego bierze się twoja trauma, która nie pozwala ci dojrzeć różnicy między dzisiejszą Rosją a stalinowskim ZSRR ? Jakiś sołdat zgwałcił ci babkę lub ciotkę, Putin molestował cię w dzieciństwie ? Osobiście uważam, że rusofobiczna Polska nie ma szans na odgrywanie pozytywnej i znaczącej roli w Europie. Taka Polska może jedynie być przyczyną chaosu i pionkiem w ręku Waszyngtonu. Ja natomiast chciałbym, aby Europa była stabilnym obszarem pokojowo współpracujących państw, w którym Polska odgrywałaby ważną rolę, będąc pomostem między Wschodem a Zachodem.

      • kojoto
        kojoto :

        Mylisz obsrywanie Rosji z bronieniem Polskich interesów, Połowa użytkowników w tym wątku obsrywa Polskę i Tobie to nie przeszkadza. Jak nazwać wściekły atak na Polaków, któzy chca WRESZCIE pozbyć się pamiątek po sowieckiej okupacji. Co do sowietów to kolejne zaskoczenie, mam częściowo tatarskie pochodzenie, u babci było to jeszcze dość widoczne – w każdym razie wspominała, że czerwonoarmiści jej salutowali czasem w Legnicy, bo sądzili, że jest żoną jakiegoś radzieckiego oficera – ze względu na wyraźnie wschodnio skośnawe oczy. Więc nie mam żadnych osobistych urazów do ZSRS – po prostu znam historię i kocham Polskę – tylko tyle i aż tyle.

        • perun
          perun :

          Ja nie widzę w tym wątku żadnych antypolskich wypowiedzi. Problem bierze się stąd, że ludzie mają tendencję do trzymania się swoich zero-jedynkowych poglądów. Jest jedna grupa Polaków, dla której pomniki Armii Czerwonej to symbol zniewolenia Polski przez ZSRR. I ty zaliczasz się właśnie do tej grupy. Ale jest też inna grupa, która uważa te pomniki za symbol zwycięstwa nad ludobójczym nazizmem. Zwycięstwa, w którym brało udział także polskie wojsko przy boku Armii Czerwonej. W pierwszym przypadku stawiamy Polskę w roli ofiary. W drugim w roli zwycięzcy. Osobiście bliższy mi jest ten drugi pogląd. Nie mam z tym żadnego problemu, ponieważ o zbrodniach komunistycznych powiedziano już wszystko, a Rosjanie przeprosili na swój sposób Polaków za zbrodnie Stalina. Niektórzy jednak wolą ciągle widzieć się w roli ofiary, bo taka postawa pozwala poczuć moralną wyższość nad oprawcami. Skoro nie możemy dokopać Ruskim, to przynajmniej podtrzymujmy w nich poczucie winy. Granie na poczuciu winy jest jednak, że tak się wyrażę, mało rozwojowe, bo powoduje na dłuższą metę kolejne konflikty między ludźmi i narodami. Zdecydowanie wolałbym utrzymywać dobrosąsiedzkie relacje z Rosją i nie widzę najmniejszego powodu, aby miało się to nie udać. Potrzebna jest tylko dobra wola ze strony polskiej, bo po stronie rosyjskiej taka wola jest.

  15. kojoto
    kojoto :

    Dobrze wiesz co bisze o banderowcach i UPAdlinie – a mimo to kłamiesz – to wskazuje, że sama (czy sam) jesteś zadaniowanym trollem, który ma podkreślać zbrodnie ukraińców (niby słusznie), ale negować zbronie sowietów. Zgłosiłem te kłamstwa do usuniecia. Sama/sam demaskujesz sie jako troll.

  16. kojoto
    kojoto :

    Monotonne to jest twoja robota na tym forum trollu. Obliczona na oszukiwanie czytelników przemieszaniem prawdy z wrednymi kłamstwami. To jest jedna z zasad skutecznej propagandy – trochę prawdy i trochę kłamstwa – w efekcie manipulacja. To jest właśnie twoja rola na tym forum – manipulacja i prowokacja.

  17. kojoto
    kojoto :

    Genialne 🙂 z tak beznadziejnie wyprofilowanego konta używanego tylko do trollowania, bluzgów i prowokacji – zarzuca się mi prowokacje. Już nikt tych bredni nie czyta, ja tylko jeszcze zagladam, żeby zobaczyć, czy Redakcje w końcu to wytnie czy lubi mieć zawalone forum tak prymitywnym trollingiem.