Dlaczego prawica wygrywa w Brazylii

Sukces Jaira Bolsonaro w pierwszej turze brazylijskich wyborów prezydenckich odbił się szerokim echem na świecie, ponieważ jest ogromnym ciosem w tamtejszą lewicę, która przez lata była uważana za siłę modernizującą ten piąty największy kraj na świecie. Afery korupcyjne, pogarszająca się sytuacja gospodarcza i rozbieżności pomiędzy światopoglądem społeczeństwa a ideologią lewicy spowodowały jednak, że nastał czas radykalnej prawicy.

Bolsonaro jako lider radykalnie prawicowej Partii Socjalliberalnej (PSL) za dwa tygodnie zmierzy się w drugiej turze wyborów z Fernando Haddadem z lewicowej Partii Pracujących (PT). Natomiast jego ugrupowanie stało się drugą siłą w brazylijskim parlamencie. Szef PSL-u wygrał więc w ubiegły weekend pierwszą turę pomimo faktu, iż na początku września został ugodzony nożem i w stanie ciężkim trafił do szpitala. Już wówczas brazylijscy komentatorzy twierdzili jednak, że zamachowiec sympatyzujący z lewicą właśnie zapewnił mu fotel prezydenta Brazylii.

Decyduje korupcja

Największy brazylijski dziennik „O Globo”1 nie ma wątpliwości, iż wygrana Bolsonaro w pierwszej turze wyborów jest jedynie kontynuacją procesów, które rozpoczęły się już dwa lata temu. To właśnie wówczas, podczas wyborów do lokalnych samorządów, lewica odnotowała bardzo poważne straty spowodowane coraz to nowszymi aferami korupcyjnymi. Od tego czasu właśnie z tego powodu przeprowadzono między innymi impeachment prezydent Dilmy Rousseff, a także postawiono zarzuty jej poprzednikowi, Luli da Silvie, który z tego powodu musiał wycofać się z tegorocznych wyborów prezydenckich.

Gazeta zauważa, iż społeczeństwu nie spodobały się również personalne posunięcia lewicy, utrzymującej na swoich listach osoby oskarżane o korupcje. Nie zmienia to jednak faktu, że pojawiające się w kampanii hasła walki z łapówkarstwem są jedynie ogólnikowe, a same programy obu głównych kandydatów były słabo sprecyzowane, albo nie zostały jeszcze ujawnione. Lider brazylijskiej prawicy miał jednak pod tym względem przewagę nad przedstawicielem lewicy, który tak naprawdę nie akceptował własnych haseł wyborczych. Haddad został bowiem awaryjnym kandydatem po wspomnianym zakazie kandydowania dla Luli, a ma on znacznie bardziej umiarkowane poglądy od byłego prezydenta będącego symbolem lewicowych reform wprowadzonych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat.

Doprecyzowanie własnych postulatów będzie przy tym wyzwaniem dla obu polityków, ponieważ także Bolsonaro nie we wszystkich sprawach jest konsekwentny, zaś jego program nie poruszał niektórych ważnych dla społeczeństwa tematów. Sam spór pomiędzy liderami PSL i PT zdaniem gazety jest przy tym symbolem radykalizacji konfliktu, który dzieli brazylijską lewicę i prawicę. Prawdziwym problemem brazylijskiej polityki nie jest jednak spór ideologiczny, ale niepodporządkowywanie się przez obie strony zasadom demokratycznego państwa prawa.

Lewica kontra społeczeństwo

W kolejnym komentarzu do niedzielnych wyborów „O Globo”2 nie szczędzi brazylijskiej lewicy słów krytyki, ale jednocześnie stara się zrozumieć fenomen Bolsonaro. Dziennik zwraca uwagę, że jego kontrowersyjne opinie przyniosły efekt w postaci uczynienia go rozpoznawalnym, natomiast strategia sięgania po tożsamościową retorykę trafiła do zwykłych Brazylijczyków. Mimo problemów ekonomicznych nie jest znany stosunek szefa PSL-u do kwestii podatków czy zasiłków dla bezrobotnych, lecz każdy zna jego negatywny stosunek do homoseksualistów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zdaniem gazety Brazylijczycy w swojej większości nie podzielają założeń lewicowych ideologii, choć z pewnością popierali oni hojne programy socjalne lewicy i przed skandalami korupcyjnymi doceniali skok cywilizacyjny jaki dokonał się w Brazylii na przestrzeni minionych lat. Nie zmienia to jednak faktu, iż Brazylijczycy wcale nie zamierzają walczyć o prawa homoseksualistów, spora część z nich nie akceptuje płciowych parytetów, natomiast „wolność kobiet” w lewicowym ujęciu uznaje za zamach na wartości rodzinne.

Zmęczeni oszustwami

Portugalski dziennik „Diário de Notícias”3 nie dostrzega z kolei żadnego konkretnego programu Bolsonaro. Tak naprawdę zamiast alternatywnej polityki zaproponował on populistyczne hasła w obszarach, które nie były zagospodarowane przez inne ugrupowania. Lider brazylijskiej prawicy wypełnił treścią puste przestrzenie jakimi są problemy związane z korupcją, kryzysem gospodarczym oraz przestępczością, trafiając dzięki temu do elektoratu czującego się oszukanym przez lewicę.

Ponadto Bolsonaro bardzo przypomina amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa (spora część mediów określała go zresztą mianem „tropikalnego Trumpa”), ponieważ uwielbia urządzać „trolling” w tematach związanych z homoseksualizmem, niechęcią do obcokrajowców, mniejszościami rasowymi czy też nacjonalizmem. Szef brazylijskiego PSL-u zrażał do siebie centrowych wyborców, ale z drugiej strony mobilizował wspomniany elektorat rozczarowany ostatnimi latami rządów tamtejszej lewicy. Zdaniem portugalskiej gazety to ona zresztą utorowała mu drogę do sukcesu wyborczego.

Socjaldemokraci wraz z tradycyjną prawicą uwikłali się w sieć powiązań biznesowych opartych o proceder korupcyjny, tym samym niemal całkowicie kompromitując instytucje państwa. Lewica doprowadziła jednocześnie do sytuacji, w której finansowe machlojki usprawiedliwiano wyższą koniecznością, czego rezultatem było głównie ostentacyjne bogacenie się partyjnych liderów. Taki system mógł jedynie doprowadzić do kryzysu zaufania wobec polityków, którym społeczeństwo ufało przez ostatnich piętnaście lat.

„Diário de Notícias” dostrzega kolejne podobieństwo pomiędzy Bolsonaro i Trumpem. Obaj politycy mieli bowiem odnieść sukces po zmasowanej medialnej nagonce, która powodowała jedynie mobilizację ich zwolenników, cechujących się brakiem zaufania do całego establishmentu.

Marcin Ursyński

1 https://oglobo.globo.com/opiniao/segundo-turno-precisa-discutir-enfim-programas-23138122

2 https://oglobo.globo.com/opiniao/nao-ha-voto-de-classe-nem-voto-identitario-23137135

3 https://www.dn.pt/edicao-do-dia/09-out-2018/interior/os-verdadeiros-culpados-pelo-sucesso-de-bolsonaro-9970708.html

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz