Minister Macierewicz ma rację, że mamy identycznych wrogów. Nie dodaje, oczywiście, że tych samych wrogów, których mają PiS i Trump, ma też Władimir Putin – pisze Peter Strzelecki Rieth, publicysta The Imaginative Conservative, komentując ostatnie wypowiedzi Antoniego Macierewicza.

Odnośnie najnowszego felietonu Pana Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza dotyczącego wizyty Pana Prezydenta Donalda Trumpa zwrócić należy uwagę, że Minister odwołuje się w swoim felietonie do środowisk Katolickich oraz Narodowych. My, którzy nie od dzisiaj toczymy walkę polityczną z Prawem i Sprawiedliwością, rozumiemy przepaść dzielącą Piłsudczyków i Konserwatywnych Narodowców względem PiS. Wiemy, że Ci pierwsi mają w partii niezdrową przewagę nad drugimi, którzy do PiS zwykle zostają zaproszeni wyłącznie z okazji wyborów.

Polaryzacja i konflikt

Ale rzeczywiście, za Ministrem Macierewiczem można powtórzyć, że Prezydent Trump „zmienia kształt światowej sceny politycznej”. Zmienia chociażby tak, że polaryzując życie polityczne w Europie doprowadził do faktu politycznego, jakim jest pewien mit współpracy Polsko-Rosyjskiej i osi Kaczyński-Putin. O wiele korzystniejszy dla narodu Polskiego jest mit osi Kaczyński-Putin, aniżeli potencjalna rzeczywistość osi Czarnecki-Clinton.

Wspomniana polaryzacja zmierza w kierunku konfliktu politycznego pomiędzy państwami narodowo-chrześcijańskimi wschodu, w których panują wolność i kultura, przeciwko państwom pogańskim – by nie powiedzieć demonicznym – Zachodu, w których prowadzona jest polityka anty-chrześcijańska, nihilistyczna i amoralna. W tym konflikcie, Prezydent Trump jest po naszej stronie, choć państwo i współczesna kultura amerykańska – niekoniecznie.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Jeśliby śladami Publiusa Deciusza porównać wybory amerykańskie z 2016 roku do tragicznego Lotu 93, porwanego przez terrorystów 11 września 2001 roku, to wybierając Donalda Trumpa, Amerykanie wdarli się do kokpitu i trwa walka o stery. Ryzyko bohaterskiej śmierci wciąż przeważa, choć modlimy się by samolot został opanowany i sprowadzony bezpiecznie na ziemię. Polska musi brać poprawkę na fakt, że egzotyczne sojusze są nietrwałe, a Donald Trump może nie uratować swojego kraju, a co dopiero nas.

Czas dobra i zła

Tymczasem trwający konflikt polityczny w Europie może się skończyć, jakkolwiek niemożliwie by to jeszcze dzisiaj brzmiało, nową wojną polsko-niemiecką, w której Niemcy zbudują potężne wojsko dżihadystów, które miałoby zdobywać nasze ziemie odzyskane i zrewidować wyniki drugiej wojny światowej w imię misji humanitarnej przeciwko „polskim rasistom” na rzecz „ziemi polskiej dla uchodźców.”

Zło rośnie w siłę z każdym dniem za naszą zachodnią granicę. Francja i Niemcy mają Polaków za większe zagrożenie dla Europy aniżeli terror islamski. Ten kto rozumie, że Zachodnią Europą kierują siły zgoła szatańskie potrafi spostrzec, że nieracjonalna wrogość Niemców i Francuzów wobec Polski jest wynikiem nie kalkulacji, lecz po prostu zła, jakie panuje w tych państwach. Chrześcijańskie i wolne narody różnią się, kłócą się o dobro i zło. Dla „szataństwa” z Zachodniej Europy Trump, Kaczyński, Orban i Putin to jedno zło, bo każdy, mimo wielkich różnic, jest obliczem Chrześcijaństwa, które Zachodnia Europa pragnie zniszczyć.

Prezydent Trump jest postacią, przy której nie da się stanąć gdzieś pośrodku. Czas Trumpa to czas dobra i zła, a Polska, która zawsze stawała po stronie dobra, znajduje się – czy PiS tego chce czy nie – obok całego byłego Układu Warszawskiego z niechlubnym wyjątkiem Niemiec. Tych z nas, którym zależy na poprawie stosunków polsko-rosyjskich, powinna cieszyć ta zbieżność. Jako realiści powinniśmy uznać, że relacje polsko-rosyjskie, które poniekąd przypominają stosunki Gomułki z Chruszczowem, to stosunki względnie poprawne. Wprawdzie marzyć dalej możemy o dobrych stosunkach na skalę Augusta Mocnego i Piotra Wielkiego lub cara Aleksandra z Księciem Czartoryskim, ale w obecnej sytuacji jesteśmy w jednym szeregu bo tak nas ustawił wróg.

Pan minister Macierewicz ma rację, że mamy identycznych wrogów. Nie dodaje, oczywiście, że tych samych wrogów, których mają PiS i Trump, ma też Władimir Putin. Lecz dla nas fakt wspólnego frontu z Rosją względem wspólnych wrogów jest stokrotnie ważniejszy aniżeli retoryka. Jesteśmy skazani na zbliżenie z Rosją, i to na zasadach chrześcijańskich – czyli tych dla Polski najważniejszych. Nawet gdyby doszło do budowy Trójmorza, bylibyśmy tym bardziej zobowiązani do ułożenia dobrosąsiedzkich stosunków.

Symboliczne tło

Co najważniejsze, za olbrzymi sukces uznać należy fakt, że Prezydent Stanów Zjednoczonych ma zamiar przemawiać pod pomnikiem Powstania Warszawskiego. Zrozumieć należy, że za każdym razem, gdy Prezydent Obama gościł w Polsce, przyjeżdżał jako „Ten Oświecony” do „Tych Prowincjuszy”, aby pogratulować nam postępu w budowaniu demokracji lub surowo zwracać nam uwagę na jej brak. Za każdym razem mówił tak, jakby bieda i bezład okresu komunistycznego były rezultatami polskich wad, a nie zachodniej zdrady. Tak jakby to on, „organizator społeczny” z Chicago, mógł uczyć wolności nas, Polaków, od pokoleń starających się o jej utrzymania w warunkach najgorszych w historii świata. Stojąc przed pomnikiem Powstania Warszawskiego, Prezydent Trump stanie na tle świadczącym o polskiej szlachetności i dojrzałości moralnej.

Zachodnia Europa właśnie w tych kategoriach – wielkodusznego pana i niedojrzałego wasala – postrzega nasze wzajemne relacje w ramach Unii Europejskiej. Dla nich, to oni są wzorem cywilizacji, która łaskawie pomaga Polakom i innym narodom z „bloku post-komunistycznego.” W ich mniemaniu, biedę i komunizm wybraliśmy, bo Polacy są głupi. Wiemy i nigdy nie zapomnimy, że to Zachodnia Europa jest zbiorowiskiem tchórzy i kolaborantów, którzy rozpętali dwie wojny światowe, a wcześniej przypieczętowali rozbiory Polski. Obecny stosunek Francji i Niemców wobec Polski jest świadectwem wystarczającym braku sumienia wśród ich elit państwowych.

Oczywiste jest, że różnimy się i różnić będziemy, jako konserwatywni narodowcy, ze środowiskiem PiS co do oceny militarnej i politycznej Powstania Warszawskiego. Jednak nikt nie wątpi w szlachetność czynu, a wina za jego klęskę leży po stronie zdrajców aliantów. Jednak Zachód nie wie nawet, że Powstanie miało miejsce. Nie uznaje polskich ofiar, polskiego bohaterstwa. Nie chce o tym słyszeć, bo przypomina mu to wyższość polskiej kultury nad zachodnioeuropejską – szczególnie, że szlachetność, jaka była w ówczesnych Powstańcach, wciąż żyje w całym naszym pokoleniu. Gdy tymczasem wszystko, co nawet w teorii było wielkie, w Zachodniej Europie dawno już przeminęło.

Trójmorze a Austro-Węgry

To właśnie nasze pokolenie, nasze koncepcje zwyciężają. Przyjazd Prezydenta Trumpa i zmiana nastawienia PiS, które Trump wymusza chociażby na kanwie retoryki, jest tego świadectwem. Nie mamy złudzeń, że Pan Prezes Kaczyński i Pan Minister Macierewicz zmienią w związku z tym swoje głęboko archaiczne poglądy geopolityczne na nasze stanowisko. Nie ma takiej konieczności. Rzeczywistość polityczna wymusza na nich marsz w jednym szeregu z Trumpem, Orbanem i Putinem. W wymiarze politycznym jest to nasze zwycięstwo. Przyszłe pokolenie Polskich mężów stanu bliższe będzie naszym koncepcjom. Społeczeństwo jest mentalnie zdrowe: Polaków śmieszą „śluby gejowskie” tak, jak smucą rozwody. Normalne jest dla nas chodzenie do kościoła w niedzielę, nienormalne jest wpuszczenie do Polski armii terrorystów-dżihadystów. Nasze społeczeństwo jest przedsiębiorcze, ale nie zepsute i materialistyczne. Można by mnożyć przykłady; nasz zdrowy rozsądek sprawia, że jesteśmy oazą w Europie względem szaleństwa Zachodu. Jak zwykle jesteśmy z tego powodu znowu celem dla sił zła.

Wiemy dobrze – choć Minister Macierewicz może tego nie wie – że minie wizyta Prezydenta Trumpa, minie i sama jego Prezydentura. Pozostanie Polska z jej wielkimi problemami, z jej trudną sytuację geopolityczną, której nie naprawią żadne egzotyczne sojusze. Wiemy, że przyjdzie nam naprawa państwa po PiS. Jednak to wszystko pozostaje naszą wewnętrzną sprawą. Dzisiaj, Niemcy i zachodnia Europa nie pozwalają nam na luksus spokojnej potyczki politycznej w Polsce. Traktują nas dzisiaj tak, jak niedawno Białoruś, Rosję i Ukrainę. Grożą sankcjami, wymuszają zmianę rządu wbrew woli narodu. Przyszło nam teraz płacić wysoką cenę za formalne poparcie ukraińskiego Majdanu.

Ta sama broń, ta sama retoryka, te same sankcje jakie spotkały Rosję, spotkają teraz nas, bo gdzie my widzimy pradawne spory polsko-rosyjskie, tam Zachodnia Europa widzi jedno Chrześcijaństwo, które pragnie zniszczyć. Na nas spadnie kiedyś pojednanie się z Rosją i ułożenie sobie tak stosunków z Niemcami, by sprawowali rolę w Europie im należną: tysiącletniej pokuty. Jednak podczas wizyty Prezydenta Trumpa przychodzi nam stanąć w jednym szeregu z Panem Ministrem Macierewiczem obok Wiktora Orbana, Donalda Trumpa i Władimira Putina: ostatni niedoskonali obrońcy Chrześcijaństwa w Europie, przeciwko którym stoją zwarte i doskonale zjednoczone siły zła. A jeśli przy okazji wizyty Prezydent Trump wypowie utarte słowa o tym, że Rosję czeka zagłada, jeśliby podniosła rękę na Polskę, miejmy świadomość, że Polskę też – i dlatego do wojny amerykańsko-rosyjskiej na wschodzie dążyć nie chcemy. Czyny zaś, które niepokoją, to te mające miejsce na Zachodzie. Gdy my boimy się mało prawdopodobnego ataku rosyjskiego, Niemcy grożą nam zalewem terrorystów, chcą zniszczyć naszą kulturę. Polska w której burmistrz wielkiego miasta powtarzałby niczym mer Londynu, że ataki terrorystyczne są rzeczą normalną, w której dzieci ogłaszałyby publicznie, że są homoseksualistami, to Polska która raz na zawsze zginie. Oby Trójmorze, gdyby miało powstać, nie padło, niczym jego austrowęgierski poprzednik, ofiarą Berlina.

Peter Strzelecki Rieth

Autor jest publicystą The Imaginative Conservative

Reklama



4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. dh7901 :

    Nie mogę się zorientować o co autorowi artykułu chodzi.
    Siły mroku i zła przeciwko szlachetnej Makreli i Niemiec.
    Niemieckie dzieci straszone wstrętnym PIS-em?
    Może ktoś wytłumaczy o co w tym (dla mnie) bełkocie chodzi.
    Może Pan Tagore napisze parę zdań pomocy na ten temat?

    • Rozycki :

      Uwielbiam takie mącenie wody.
      Napisz Pan, że ‚nie chcem, ale muszem’ , czy jak się tam nasz Były wyrażał…
      Nie śpieszy mi się do wojny z Putinem, ale żebym zaraz myślał o nim jako Obrońcy Chrześcijaństwa, to niekoniecznie…
      KGB to mało bogobojna Firma…
      A ich ‚owieczki’ to cynicy bez sumienia.

  2. Peter Strzelecki Rieth :

    Dziękuję Panom za komentarze.

    Pan dh7901, rozumiem, napisał komentarz nie na temat.

    Panu Rozyckiemu zaś zwrócę uwage, że o Prezydencie Putinie piszę jako „niedoskonałym” obrońcy Chrześcijaństwa w kontraście do doskonałych obrońców polityki anty-Chrześcijańskiej Europy zachodniej.

    Doskonale zdaję sobie sprawę z rodowodu Władimira Putina, pamiętam też rodowodu Św. Pawła i skoro celnik i pogromca Chrześcijan mógł zostać świętym, zatem agent KGB i Rosjanin może zostać niedoskonałym obrońcą Chrześcijaństwa i partnerem dla Polski.

    Mam realne spojrzenie na Rosję, mierzę ją względem Rosyjskiej historii i przyzna Pan, że na tle innych oficerów KGB, Pan Prezydent Putin wypada bardzo dobrze. Wszystkie jego wady są mniej dla Polski niebezpieczne aniżeli machina doskonałego nihilizmu, która funkcjonuje na Zachodzie. Co do Rosję, po tym co komuniści uczynili temu narodzie, czy można się dziwić, że nawet elita antykomunistyczna ma rodowód KGB? Ważne co robią, w jakim kierunku idą.

    • tagore
      tagore :

      @Peter Strzelecki Rieth Zastanawiam się czy świadomie pominął Pan fakt ,że
      Moskwa pragnie również zniszczyć Polskę nie tylko jako Państwo ale głównie
      jako „obcy” kulturowo łaciński nowotwór w świecie słowiańskim.Podważający
      samym swoim istnieniem fundament Moskiewskiego Państwa ,niezależnie od
      tego jaki władca na Kremlu siedzi . Tak ,że realizm w Pana spojrzeniu na Rosję wydaje się pobożnym życzeniem.