Obecne trendy na arenie międzynarodowej wyraźnie sprzyjają powiększaniu swojego arsenału atomowego przez Stany Zjednoczone. Wojny przyszłości mogą bowiem odbywać się właśnie za pośrednictwem broni jądrowej, dlatego wszelkie wezwania do rozbrojenia się nie zasługują na poważne traktowanie – twierdzi magazyn „The National Interest”.

Asumptem do dyskusji nad amerykańskim arsenałem atomowym stały się ostatnie dwa ważne wydarzenia. Pierwszym z nich jest zwiększona aktywność sił rosyjskich przy granicy z Ukrainą. Drugim zaś zupełnie nieoczekiwana decyzja prezydenta USA Joe Bidena o zwiększeniu wydatków na obronność. Amerykańskie pismo zauważa zresztą, że budżet zaproponowany przez nową głowę państwa nie niezadowolił żadnej z głównych stron sporu o amerykańską politykę zagraniczną. „Gołębie” uważają go za zbyt rozrzutny, natomiast „jastrzębiom” nie podoba się z powodu zbyt skromnego zwiększenia wydatków.

Tymczasem wspomniana koncentracja rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą mówi wiele o strategii nuklearnej. Rosja rozmieściła bowiem nie tylko blisko 80 tysięcy żołnierzy, ale dodatkowo także rakiety Iskander mogące przenosić broń atomową. Ten przykład pokazuje, że broń jądrowa nie służy niczemu innemu, jak tylko odstraszaniu innej broni jądrowej. Rządy poszczególnych państw działają tym samym w przekonaniu, iż broń tego typu spełnia wiele krytycznych funkcji polityczno-wojskowych, a tym samym strategicznych. Co więcej, obecny międzynarodowy trend wskazuje na rezygnację z planów redukcji arsenału jądrowego na rzecz jego wzmacniania. Państwa uważają bowiem, że może dojść do „wojen z wyższej półki”, czyli toczonych właśnie przy użyciu broni nuklearnej.

Właśnie z tego powodu „The National Interest” uważa za konieczną modernizację jądrową Stanów Zjednoczonych. Środowiska antyatomowe co prawda starają się cały czas naciskać na jednostronną redukcję albo na cięcia budżetów wojskowych, ale inne rządy, w tym zwłaszcza Rosji i Chińskiej Republiki Ludowej, modernizują i budują zupełnie nowe platformy jądrowe oraz kosmiczne.

Wspomniany trend nie ogranicza się jednak tylko do przeciwników Ameryki. Choćby Wielka Brytania ogłosiła niedawno zamiar zwiększenia swojego budżetu nuklearnego. Ma on być większy dokładnie o 40 proc., a więc będzie oznaczać rozbudowę arsenału ze 180 do 260 sztuk broni. Przyczyny zwiększenia wydatków na zbrojenia nuklearne, zamiast wcześniejszych planów ich redukcji, są w przypadku Wielkiej Brytanii jasne. Londyn uważa, że zmniejszanie arsenału jądrowego nie jest możliwe z powodu zmieniającego się środowiska międzynarodowego oraz rozwoju zagrożeń technologicznych i doktrynalnych. Także armia Francji uważa za konieczne przygotowanie się do wojny o dużej intensywności.

Potwierdzać podobne przewidywania ma właśnie wspomniany wcześniej kryzys na Ukrainie. Rosja działa bowiem w oparciu o przekonanie, że broń atomowa może służyć wielu pozytywnym celom z zakresu bezpieczeństwa. Wierzy tym samym w odstraszanie przez nią konwencjonalnych zagrożeń, czyli gróźb ataku ze strony NATO i dawnych republik sowieckich. Jednocześnie Rosjanie wciąż poszukują sposobów na wykorzystanie broni atomowej jako aktywnych składników własnej strategii polityczno-wojskowej. Z tego powodu realizują oni obecnie blisko dwadzieścia programów dotyczących właśnie tego zagadnienia. Zbroi się zresztą także Chińska Republika Ludowa, która zdaniem amerykańskich analityków przynajmniej w ciągu najbliższej dekady podwoi swój nuklearny arsenał.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W związku z powyższym modernizacja potencjału atomowego Stanów Zjednoczonych jest konieczna. Ameryka nigdy nie osiągnęła zresztą wysokiego stopnia rozbrojenia. Musiała bowiem wpierw pokazać Rosji, że zawsze jest w stanie uzbroić się od niej lepiej i przebić wszystko, co uda się jej wymyślić w kontrze do amerykańskiej siły militarnej. Tymczasem Rosja próbuje w tym momencie uzyskać dominację eskalacyjną na każdym etapie ewentualnego kryzysu militarnego, głównie poprzez posiadanie dobrze rozmieszczonych rakiet krótkiego, średniego i dalekiego zasięgu. Pokazała to zwłaszcza wspomniana koncentracja wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą, wraz z groźbami jej zniszczenia w razie eskalacji konfliktu w Donbasie.

Zobacz także: Joe Biden zatwierdził sprzedaż broni Izraelowi o wartości 735 mln dolarów

Zdaniem „The National Interest” konieczne jest zrozumienie strategicznej rzeczywistości, w której przeciwnicy Stanów Zjednoczonych uważają broń jądrową za oręż wielofunkcyjny i użyteczny. Strategia wojskowa Ameryki musi więc być dalekowzroczna, a nie spełniać bieżące życzenia. Wszelkie głosy dotyczące rozbrojenia potencjału nuklearnego nie powinny być traktowane poważnie, bez względu na to do jakiego typu broni atomowej się odnoszą. Przekonanie, że powściągliwość Waszyngtonu przełoży się na postępowanie jego przeciwników jest triumfem nadziei nad rzeczywistością, gdy tymczasem nadzieja nie jest żadną strategią.

Marcin Ursyński

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz