20 października 1860 roku w Warszawie odbył się zjazd trzech monarchów – cara Aleksandra II, cesarza Austrii Franciszka Józefa I oraz pruskiego następcy tronu Wilhelma Hohenzollerna – poświęcony wspólnemu przeciwdziałaniu ruchom niepodległościowym w Europie.

Spotkanie odbyło się niemal dokładnie 65 lat po ogłoszeniu trzeciego rozbioru Polski, co nadawało mu szczególnie symboliczny wydźwięk. Trzej władcy państw, które niegdyś wymazały Rzeczpospolitą z mapy Europy, przybyli do jej dawnej stolicy, by omawiać sposoby utrzymania ładu w swoich imperiach oraz zwalczać dążenia Polaków do odzyskania niepodległości. Choć oficjalnie zjazd miał charakter kurtuazyjny i dyplomatyczny, jego faktycznym celem była koordynacja polityki wobec rosnących nastrojów wolnościowych.

„Zlatują się kruki”

Warszawa przyjęła monarchów chłodno i w milczeniu. W mieście rozpowszechniano anonimowe listy i ulotki z hasłem: „Zlatują się kruki, siedźcież w domu gawrony”, a na murach pojawiały się ryciny przedstawiające trzy kruki krążące nad leżącym człowiekiem.

Mieszkańcy, zamiast witać władców na ulicach, rzeczywiście pozostali w domach. Miasto pogrążyło się w symbolicznej żałobie narodowej. Kobiety nosiły czarne suknie, a młodzież przywdziewała żałobne opaski. Nawet wróble łapano i ozdabiano czarnymi wstążkami, co wzbudzało entuzjazm warszawiaków i irytację władz. Barak ustawiony pod miastem z rzeczami cara oraz brama triumfalna spłonęły, a sam wjazd Aleksandra odbył się w niezwykle ponurej atmosferze — przy ulewnym deszczu i całkowicie opustoszałych ulicach.

Czytaj też: Jak zniknęły polskie korony. Pruska grabież wawelskich regaliów

„…czyli trzej złodzieje”

Podczas przejazdu cara przez Łazienki rozległy się długie gwizdy wydawane z przygotowanych wcześniej i rozdanych specjalnie na tę okazję świstawek. Z kolei w teatrze, przygotowanym na uroczystości zjazdu, zniszczono lożę carską, a w trakcie spektaklu rozlano cuchnącą substancję, dopisując na afiszach zapowiadających sztukę „Robert i Bertrand, czyli dwaj złodzieje” ironiczny dopisek: „czyli trzej złodzieje”.

Sklepy, które mimo wszystko oświetliły swe witryny, nazajutrz miały powybijane szyby, a uczestnicy oficjalnych uroczystości – zwłaszcza damy w eleganckich sukniach – byli narażeni na ataki uliczne i oblewanie kwasem.

Zjazd, zamiast okazać się manifestacją potęgi zaborców, stał się pokazem ich izolacji i nienawiści, jaką żywili do nich Polacy. Nawet zagraniczni goście, jak ambasadorowa brytyjska Georgiana Bloomfield, wspominali przygnębiającą atmosferę Warszawy i dziwne ceremonie dworskie w Łazienkach.

Zjazd monarchów z 1860 roku, mający być demonstracją siły i jedności trzech mocarstw, unaocznił raczej ich słabość w konfrontacji z duchem oporu Polaków.

Kresy.pl

Czytaj też: Mapa kolei to mapa historii. Polska sieć torów wciąż podzielona zaborami

Autor korzystał m.in. z artykułu: Walentyny Nagórskiej-Rudzkiej „Młodzież Kongresówki w latach 1855–1861”, „Przegląd Historyczny”, t. 32, nr 1, 1934–1935, s. 202–240.

Tagi: , , , , ,
forma płatności