Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
2 czerwca 1979 roku Jan Paweł II rozpoczął swoją pierwszą pielgrzymkę do Polski. Była to wędrówka, która na zawsze odmieniła oblicze kraju.
Papież-Polak odwiedził wówczas Warszawę, Gniezno, Częstochowę, Kalwarię Zebrzydowską, Oświęcim, Wadowice, Nowy Targ i Kraków. Jego wizyta, trwająca dziewięć dni, była wydarzeniem religijnym oraz impulsem politycznym.
Atmosfera w kraju w tamtym czasie była napięta. Po wydarzeniach z czerwca 1976 roku społeczeństwo zaczęło coraz głośniej wyrażać sprzeciw wobec reżimu. Kościół katolicki stawał się przestrzenią wolności i duchowego wsparcia dla milionów wiernych. Wybór Karola Wojtyły na papieża w 1978 roku wstrząsnął władzami PRL, które nie mogły zignorować jego pragnienia odwiedzenia ojczyzny.
1 czerwca 1496 roku weszły w życie statuty piotrkowskie Jana Olbrachta, określane także jako wielki przywilej piotrkowski. Była to jedna z ważnych dat w procesie kształtowania się nowożytnego ustroju politycznego Królestwa Polskiego i wzrostu znaczenia stanu szlacheckiego.
– „Sprawą najważniejszą dla króla było to, by zgodzono się za darmowe pospolite ruszenie poza granice Korony. Bowiem od czasu przywileju koszyckiego z 17 września 1374 szlachta była wynagradzana za każdą wyprawę wojenną poza granice królestwa” – mówił w Polskim Radiu prof. Wojciech Fałkowski.
2 czerwca 1943 roku — według innych relacji 5 czerwca — wieś Hurby w powiecie zdołbunowskim na Wołyniu stała się miejscem zbrodni dokonanej na polskiej ludności cywilnej. Według dostępnych opracowań napadu dokonały oddziały UPA wspierane przez lokalne formacje SKW (Samoobronne Kuszczowe Widdiły) oraz Ukraińców z okolicznych wsi.
Był to element ludobójstwa, którego celem było usunięcie Polaków z terenów wschodnich II Rzeczypospolitej.
Wieś Hurby, całkowicie polska, nie posiadała zorganizowanej samoobrony. Wieczorem 2 czerwca 1943 roku została otoczona przez około tysiąc napastników.
1 czerwca 1943 roku Niemcy przeprowadzili pacyfikację wsi Sochy koło Zwierzyńca na Zamojszczyźnie. Była to jedna z najkrwawszych zbrodni popełnionych przez okupanta niemieckiego na ludności cywilnej tego regionu podczas II wojny światowej. Zginęło niemal 200 osób.
Sochy znajdowały się na obszarze objętym niemiecką polityką terroru, wysiedleń i represji wobec polskiej ludności Zamojszczyzny. Wieś leżała w pobliżu terenów leśnych, gdzie działały oddziały partyzanckie. Według przekazów historycznych powodem pacyfikacji była pomoc udzielana podziemiu, a także niewywiązywanie się przez mieszkańców z narzuconych przez Niemców kontyngentów. Bezpośrednim pretekstem miało być zabicie niemieckiego żandarma.
Wśród licznych rocznic związanych z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, niesłusznie pomijane jest jedno z najistotniejszych wydarzeń 1918 roku: deklaracja wersalska.
3 czerwca 1918 roku w Wersalu szefowie rządów Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch ogłosili deklarację, w której uznali utworzenie „zjednoczonego i niepodległego państwa polskiego z wolnym dostępem do morza” za jeden z warunków trwałego i sprawiedliwego pokoju w Europie.
Stany Zjednoczone nie podpisały dokumentu, ponieważ występowały w koalicji antyniemieckiej jako państwo stowarzyszone, a nie formalnie sprzymierzone, jednak deklaracja miała duże znaczenie dla umiędzynarodowienia sprawy polskiej.
Wydawnictwo Replika opublikowało nowe wydanie wspomnień Edwarda Bucy, żołnierza Armii Krajowej, więźnia sowieckich łagrów i jednego z przywódców buntu w Workucie.
Edward Buca nie jest postacią szerzej znaną, a szkoda, ponieważ był człowiekiem wyjątkowym. Być może dzięki książce wydanej nakładem Wydawnictwa Replika polski odbiorca lepiej pozna tę niezwykłą postać z Kresów.
Urodził się 24 marca 1926 roku we wsi Nadyby, położonej w rejonie samborskim, i zamieszkanej głównie przez Polaków (obecnie Ukraina). Jego ojciec pracował jako technik budowlany w PKP. Edward był najmłodszym dzieckiem w rodzinie — miał trzech braci i dwie siostry. Przed wybuchem II wojny światowej ukończył sześć klas szkoły powszechnej.
Jak widać Ukraińcy nie znali żadnej litości dla naszych rodaków z Kresów (często nawet byli sąsiadami wielu Polaków) i wynika z tego, że byli o wiele bardziej niż sami Niemcy okropniejsi i okrutniejsi w dokonywanych przez siebie morderstwach. Historia pokazała; że trzeba być ostrożniejszym w relacjach z sąsiadami-Rosją, Niemcami i Ukraińcami. Bardzo mnie zaskoczyło również to; że nawet duchowni prawosławni nawoływali do tych zbrodni i do tego jeszcze odprawiali msze w intencji za nacjonalistów ukraińskich; o ich powodzenie w przeprowadzaniu pacyfikacji miejscowości zamieszkiwanych przez Polaków i ich masowej eksterminacji aby jak członkowie UPA i OUN głosili w swych hasłach ,,żeby wymordować Polaków i wydusić Żydów, a gdy już tego wszystkiego dokonują-to powstanie wtedy Ukraina wolna tylko dla nich i nikogo więcej”.
W filmie dokumentalnym o rodzicach Krzesimira Dębskiego i Kisielinie na Wołyniu starzy Ukraińcy porównywali ile życia było w tych wsiach i miasteczkach przed wojną. Tu lekarz, tam fryzjer, a po rzezi ruiny kościoła, wypalone domy, pustka po dzień dzisiejszy… i wyrzuty sumienia zalewane samogonem. Wyrzuty sumienia dziedziczone przez dzieci – z ich wypowiedzi wynikało jaka tam przeraźliwa pustka i fizycznie i duchowo. Mieć “Ukrainę dla Ukraińców” żeby żyć w niej jak w piekle. Paranoja…
Ukraińscy chłopi ratowali moich dziadków, ojca i jego liczne rodzeństwo (starsze już z własnymi rodzinami), więc byli też dobrzy ludzie. Lwowskie. Nie rozumiem skąd na Wołyniu tyle nienawiści do Polaków. Moskowici ich pod rosyjskim zaborem tak pourabiali? Z parobkiem dziadków, Ukraińcem, mieszkającym po wojnie w Kanadzie miałem niemal rodzinny kontakt do jego śmierci w 1993 roku.
Mój dziadek, szkoda że już nie może dodać tutaj komentarza, mieszkał wraz z rodziną na obszarze powiatu Dubieńskiego za Bugiem. Mieli swoje gospodarstwo i parę hektarów pola. O tym okresie rzadko chciał wspominać, ale kiedy zaczynał opowiadać co spotkało jego rodzinę i sąsiadów trudno było ogarnąć nam bezmiar okrucieństwa jaki spotkał jego rodzeństwo, rodziców, sąsiadów. Dodatkowo były to przeżycia dziecka (bo miał wtedy mniej niż 10 lat), które straciło dzieciństwo, dom, ukochane zwierzęta, i już nigdy nie miało ujrzeć swoich braci. Jemu z matką udało się uciec i przeżyć chowając się po lasach, wędrując nocą
Do tej pory nie mogę pojąc jak ludzie, którzy mieszkali koło siebie przez wiele pokoleń, darząc się sympatia, różniący się jedynie narodowością mogli tak z dnia na dzień posunąć się do najgorszej zbrodni.