23 lutego 1945 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Dachau zmarł ks. Stefan Wincenty Frelichowski, kapłan diecezji chełmińskiej, harcerz i męczennik II wojny światowej.
Urodził się 22 stycznia 1913 roku w Chełmży. Od młodości był związany z harcerstwem, należał do Związku Harcerstwa Polskiego, a z czasem został kapelanem Pomorskiej Chorągwi Harcerzy ZHP.
Do harcerstwa podchodził niezwykle poważnie. Mając 16 lat, notował: „Wierzę mocno, że państwo, którego wszyscy obywatele byliby harcerzami, a polskie szczególnie, ma takie środki, pomoce, że kto przejdzie przez jego szkołę, jest typem człowieka, jakiego nam teraz potrzeba. A już najdziwniejszą, ale najlepszą jest idea harcerstwa: wychowanie młodzieży przez młodzież! I ja sam, jak długo tylko będę mógł, co daj Boże, będę harcerzem i nigdy dla niego pracować i go popierać nie przestanę”.
W 1931 roku wstąpił do seminarium duchownego w Pelplinie. Święcenia kapłańskie przyjął 14 marca 1937 roku, a od 1 lipca 1938 roku pełnił funkcję wikariusza parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Toruniu. Dał się poznać jako gorliwy duszpasterz, opiekun chorych, przyjaciel dzieci i młodzieży oraz organizator prasy katolickiej.
Po wybuchu wojny 11 września 1939 roku został aresztowany przez Gestapo, a potem po raz drugi 18 października. Aresztowanie to nastąpiło w ramach szeroko zakrojonej obławy na Polaków, określanej przez okupantów mianem „akcji oczyszczającej”, przeprowadzonej w dniach 17–21 października. Operację realizował Selbstschutz przy wsparciu Gestapo oraz żołnierzy Wehrmachtu. W jej trakcie zatrzymano ponad tysiąc osób, wśród nich księży, nauczycieli, lekarzy, urzędników, prawników i harcerzy.
Ksiądz Frelichowski został osadzony w Forcie VII w Toruniu. W kolejnych latach przeszedł przez obozy koncentracyjne: Stutthof, Grenzdorf, Sachsenhausen i Dachau. W skrajnie trudnych warunkach kontynuował posługę kapłańską – organizował wspólne modlitwy, spowiadał, potajemnie sprawował Msze święte i udzielał Komunii.
Na przełomie 1944 i 1945 roku, podczas epidemii tyfusu plamistego w Dachau, zgłosił się do pomocy chorym więźniom przebywającym w odizolowanych barakach. Niósł im wsparcie duchowe i pielęgnował zarażonych, samemu ulegając zakażeniu. Zmarł w wieku 32 lat na skutek powikłań – zapalenia płuc towarzyszącego tyfusowi.
Władze obozowe zgodziły się na wystawienie jego ciała przed kremacją, co w realiach obozowych należało do rzadkości i było wyrazem szczególnego szacunku współwięźniów. Dzięki Stanisławowi Bieńce, zatrudnionemu w obozowej kostnicy, zachowały się relikwie kapłana oraz maska pośmiertna.
Czytaj też: Chłopców z „poznańskiej piątki” stracono na gilotynie, bo kolportowali prasę. Zostali błogosławionymi
W obozie w Dachau ks. Stefan Wincenty Frelichowski zmarł w opinii świętości, a współwięźniowie traktowali go jako człowieka wyjątkowego. Po śmierci wystawiono jego ciało w trumnie do pożegnania, co w realiach obozowych należało do rzadkości. Takie uroczystości urządzano tylko w nielicznych przypadkach, wobec więźniów szczególnie cenionych, a samo zgromadzenie musiało odbywać się dyskretnie, z uwagi na nadzór władz obozowych. W Dachau odnotowano jedynie kilkanaście podobnych przypadków publicznego pożegnania zmarłych.
W dokumentacji obozowej występuje rozbieżność dotycząca daty zgonu. W obozowej księdze zmarłych wpisano 23 lutego 1945 roku i tę datę przyjęto jako dzień męczeńskiej śmierci. W księgach sekcyjnych prowadzonych w kostnicy nazwisko ks. Frelichowskiego figuruje jednak pod datą 22 lutego, kiedy przeprowadzono sekcję zwłok, co wskazuje, że zgon nastąpił dzień wcześniej. Mimo tej rozbieżności w oficjalnym obiegu pozostaje data 23 lutego.
Ks. Frelichowski był jednym z blisko trzech tysięcy katolickich duchownych w Polsce, którzy ponieśli śmierć z rąk Niemców w czasie wojny. 7 czerwca 1999 roku, podczas wizyty w Toruniu, papież Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym. 22 lutego 2003 roku został ustanowiony patronem polskich harcerzy.
Czytaj też: Oddały życie dobrowolnie, by ocalić 120 osób. 1 sierpnia 1943 roku zginęły Nazaretanki z Nowogródka
Kresy.pl / Przystanek Historia / Gość Niedzielny











