„Jest zatem jasne, że potrzeba wielu, wielu lat, by wypełnić lukę, jaką pozostawiła śmierć dwudziestu pięciu czy dwudziestu sześciu tysięcy kawalerzystów, doskonale już wyćwiczonych, zdyscyplinowanych i wdrożonych do wojny. Dlatego też, jak się dało zauważyć, w następnych latach chrześcijanie z łatwością pokonywali Turków, ilekroć przyszło im z nimi walczyć.”

Tak ocenił wynik bitwy pod Parkanami dowodzący w niej król Jan III Sobieski. Poprzedzające wydarzenia nie zapowiadały tak wielkiego triumfu. Po skutecznej odsieczy Wiednia wojsko polskie zanotowało na swoim koncie porażkę w tak zwanej pierwszej bitwie pod Parkanami (7 października 1683 roku). Żołnierze tureccy pod dowództwem bejlerbeja Budy Kara Mehmeda zabili wówczas 300 żołnierzy koronnych i sporo luźnej czeladzi. Porażka ta nie miała jednak dla losów wojny wielkiego znaczenia, gdyż dwa dni później wojska koalicji polsko-austriackiej pod tymi samymi Parkanami rozbiły Turków. Była to jedna z najbardziej krwawych bitew ówczesnej epoki. Ciesząca się olbrzymią renomą kawaleria turecka, która początkowo z nieprawdopodobną furią i zaangażowaniem atakowała wojska chrześcijańskie, została pokonana przez kontratak polskiej kawalerii (w tym oczywiście husarii). W szeregach Turków doszło wówczas do takiej paniki, że wielotysięczna armia praktycznie bez oporu dała się wyrżnąć niemal do nogi. W ten sposób zniszczono elitę kawalerii Imperium Osmańskiego, co miało dla dalszych losów wojny kapitalne znaczenie. Jak pisał francuski inżynier w służbie polskiego króla:



„Jest zatem jasne, że potrzeba wielu, wielu lat, by wypełnić lukę, jaką pozostawiła śmierć dwudziestu pięciu czy dwudziestu sześciu tysięcy kawalerzystów, doskonale już wyćwiczonych, zdyscyplinowanych i wdrożonych do wojny. Dlatego też, jak się dało zauważyć, w następnych latach chrześcijanie z łatwością pokonywali Turków, ilekroć przyszło im z nimi walczyć.”[1]

Radosław Sikora

Przypis:

1Philip Dupont, Pamiętniki historyi życia i czynów Jana III Sobieskiego. Tłum. Beata Spieralska. Opr. Dariusz Milewski. Wilanów 2011. s. 224.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz