Hermaszewski cudem ocalał z tej masakry. Zbrodnia w Lipnikach

W nocy z 26 na 27 marca 1943 roku w kolonii Lipniki na Wołyniu doszło do jednej ze zbrodni dokonanych przez UPA na ludności polskiej. Jej ofiarami padło około 180 osób – głównie Polaków, ale także czterech Żydów oraz jedna Rosjanka.

Zbrodni dokonał oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) dowodzony przez Iwana Łytwynczuka ps. „Dubowyj”. Formacja ta wcześniej napadała na liczne miejscowości w regionie, m.in. Kolonię Antonówkę, Białkę, Mokwin czy Derażne.

Przeczytaj, jak żyło się w Lipnikach – wspomnienia Henryka Słowińskiego 

Napięcie w Lipnikach narastało już wcześniej. W 1941 roku ukraińska policja pomocnicza przeprowadziła rewizje i aresztowania mieszkańców, a na początku 1943 roku, wobec rosnącego zagrożenia, utworzono Komitet Samoobrony. Liczył on zaledwie 21 osób i dysponował ograniczonym uzbrojeniem. Sytuację dodatkowo zaostrzyło ujęcie przez Polaków członka UPA Ołeksandra Małyszki, który po przekazaniu Niemcom został stracony.

Bezpośrednio przed atakiem UPA zmobilizowała okoliczną ludność ukraińską, uzbrajając ją i przygotowując do udziału w napaści. W samej kolonii przebywało wówczas około 700 osób, w tym wielu uchodźców z sąsiednich miejscowości.

Do ataku doszło w nocy z 26 na 27 marca 1943 roku. Lipniki zostały otoczone, ostrzelane i podpalone. Napastnicy, uzbrojeni zarówno w broń palną, jak i narzędzia gospodarskie, atakowali uciekających mieszkańców. Ludzie ginęli od kul, w płonących zabudowaniach oraz wskutek uduszenia dymem. Ukrywających się odnajdywano i mordowano.

Mimo ogromnej przewagi napastników członkom samoobrony udało się wyprowadzić z kolonii około 500 osób. Wielu uciekinierów dotarło do Bereźnego i Zurnego. Inni nie mieli tyle szczęścia – około stu osób ukrywających się w rowie melioracyjnym zostało odnalezionych i zamordowanych.

Po odejściu napastników ocalała ludność zebrała ciała zabitych i pochowała je we wspólnej mogile. Zidentyfikowano 121 ofiar, jednak łączną liczbę zabitych szacuje się na około 180 osób.

Hermaszewski ocalał cudem

Jednym z ocalałych był późniejszy kosmonauta Mirosław Hermaszewski. Jako półtoraroczne dziecko cudem przeżył atak. „Bandyci widzieli, że kobieta z dzieckiem ucieka, zaczęli więc strzelać, także do mnie, ale nieskutecznie. Jeden z nich dobiegł bardzo blisko i prawie z przyłożenia strzelił w głowę, ale nie trafił dobrze, rozerwał ucho i skroń, mama upadła nieprzytomna, a ja się wykulałem” – wspominał po latach.

Matka, uznana przez napastników za martwą, odzyskała przytomność i dotarła po pomoc do sąsiedniej miejscowości, nie zdając sobie sprawy, że straciła dziecko. Chłopiec został odnaleziony następnego dnia w pobliżu spalonego domu.

Hermaszewski: strzelali do mnie, gdy miałem 1,5 roku

Kresy.pl / PolskieRadio24 / Muzeum1939.pl 

Tagi: , , , , , , , ,
forma płatności