Czołgi Vickers w Wojsku Polskim. Od zakupu licencji po walki kampanii 1939 roku

We wrześniu 1931 roku Polska zakupiła brytyjskie czołgi Vickers wraz z licencją produkcyjną. Choć pojazdy te nie doczekały się seryjnej produkcji w kraju, odegrały zauważalną rolę w kampanii wrześniowej 1939 roku, walcząc m.in. w Beskidzie Sądeckim, pod Kolbuszową i Tomaszowem Lubelskim.

We wrześniu 1931 roku podpisano umowę na zakup 50 czołgów Vickers wraz z licencją na ich produkcję. Do Polski dostarczono łącznie 38 kompletnych pojazdów, natomiast pozostałe egzemplarze najprawdopodobniej zostały wysłane w częściach z przeznaczeniem do montażu. Niektóre źródła przypuszczają, że brakujące wozy stanowiły formę rozliczenia licencyjnego, jednak wszystko wskazuje na to, że sama licencja została opłacona oddzielnie. Ostatecznie żaden z brakujących czołgów nie został w Polsce zmontowany.

Równocześnie nie zdecydowano się na uruchomienie produkcji seryjnej czołgów Vickers E w pierwotnej formie. Polscy konstruktorzy, analizując oryginalną konstrukcję, podjęli prace nad jej modernizacją, czego efektem był czołg 7TP. Przy budowie pierwszej serii tych wozów prawdopodobnie wykorzystano część elementów pochodzących z niezmontowanych Vickersów.

Pierwotnie czołgi były uzbrojone w działko 37 mm wz. 18, które już na początku lat trzydziestych uznawano za broń przestarzałą i mało skuteczną w walce z nowoczesnymi wozami pancernymi. Z tego względu w Wielkiej Brytanii zakupiono 22 jednowieżowe wieże wariantu Mk. E Type B. Uzbrojone były one w działko 47 mm Vickers wraz ze sprzężonym karabinem maszynowym. Same wieże dostarczono jednak bez karabinów. Przebudowę 22 czołgów na wersję jednowieżową przeprowadzono w 1934 roku. Wozy otrzymały wówczas sprzężony z działkiem karabin maszynowy 7,92 mm wz. 30, chłodzony wodą, z zapasem 5940 nabojów.

Przebijalność pancerza z działka 47 mm wynosiła około 25 mm z odległości 500 metrów. Amunicja obejmowała zarówno pociski przeciwpancerne wybuchowe, jak i odłamkowe. Zasięg pocisku burzącego sięgał do 6 kilometrów. Zapasy przewożone w wozie obejmowały 49 nabojów. Pozostałych 16 czołgów zachowało układ dwuwieżowy i otrzymało po dwa karabiny maszynowe 7,92 mm wz. 30 z łącznym zapasem 6600 nabojów. Ujednolicenie uzbrojenia zakończono najpóźniej do 1937 roku.

Pancerz czołgu wykonany był z walcowanych płyt pancernych łączonych nitami i śrubami. Z przodu i po bokach jego grubość wynosiła 13 mm, z tyłu 8 mm. Wieże obu wersji miały pancerz o grubości 13 mm, natomiast dno i strop mierzyły 5 mm. Od 1936–1937 roku czołgi malowano w standardowy kamuflaż składający się z nieregularnych plam koloru szaropiaskowego oraz ciemnobrązowego na oliwkowozielonym tle. Wnętrza wozów miały barwę piaskową. Czołgi nie nosiły stałych oznaczeń taktycznych, a przed wojną stosowano jedynie doczepiane znaki szkolne: koła, trójkąty i kwadraty w jasnym odcieniu niebieskoszarym. Numery seryjne malowano na przedniej płycie jedynie do 1937 roku.

W sierpniu 1939 roku, w trakcie mobilizacji, czołgi Vickers rozdzielono pomiędzy dwie kompanie czołgów lekkich przydzielone do brygad zmotoryzowanych. 121. kompania została zmobilizowana przez 11. batalion pancerny dla 10. Brygady Kawalerii zmotoryzowanej, natomiast 12. kompania przez 2. batalion dla Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej. Etat kompanii przewidywał 16 czołgów, w tym 10–11 wozów jednowieżowych i 5–6 dwuwieżowych. Struktura zakładała jeden wóz dowódcy oraz trzy plutony po pięć czołgów, w których zwykle łączono wozy armatnie z maszynowymi.

Istnieją rozbieżności dotyczące rzeczywistego stanu 121. kompanii w momencie rozpoczęcia działań. Według części relacji dysponowała ona jedynie 7–9 czołgami. Dowództwo kompanii objął porucznik Stanisław Raczkowski. Jednostka weszła do walki od pierwszych dni września w Beskidzie Sądeckim, wspierając działania opóźniające 10. Brygady Kawalerii przeciwko niemieckim dywizjom pancernym i górskiej.

3 września 1939 roku kompania dwukrotnie odrzuciła niemiecką piechotę z 2. Dywizji Pancernej, atakującą flankę 10. pułku strzelców konnych. Dzień później czołgi wsparły natarcie 24. pułku ułanów, co pozwoliło odepchnąć oddziały 4. Dywizji Lekkiej i 3. Dywizji Górskiej. Niemcy stracili wówczas trzy czołgi i dwa samochody pancerne. Straty własne objęły dwa Vickersy oraz kilka tankietek. W kolejnych dniach kompania była niemal codziennie kierowana do walki, tracąc m.in. jeden czołg 6 września w rejonie Wiśnicza.

8 września podczas nocnego przemarszu osłaniającego tyły brygady czołgom zabrakło paliwa. Załogi zdobyły improwizowaną mieszankę paliwową, lecz wystarczyło jej jedynie dla trzech wozów, które dotarły do Kolbuszowej. Tam podporządkowano je 6. Dywizji Piechoty, a następnie 21. Dywizji Górskiej Grupy Operacyjnej „Boruta”. 15 września wozy wzięły udział w walkach pod Oleszycami przeciwko niemieckiej 45. Dywizji Piechoty. Jeden z czołgów został zniszczony przez artylerię, pozostałe dwa przejęte przez nieprzyjaciela po kapitulacji 21. Dywizji 16 września.

Zobacz też: Francuski Hotchkiss H-35 w Polsce. Trzy czołgi, jeden epizod bojowy [+VIDEO]

Pozostałe czołgi 121. kompanii dotarły do Kolbuszowej 9 września i zostały użyte w obronie miasta przed oddziałami 2. Dywizji Pancernej. Walki trwały przez wiele godzin. Kompania straciła wtedy trzy kolejne wozy, osłaniając przeprawę za rzekę Łęg. Część czołgów brała jeszcze udział w późniejszych walkach 6. Dywizji Piechoty, w tym podczas forsowania Tanwi w dniach 17–18 września. W tym okresie kompania liczyła już zaledwie trzy czołgi i około 20 żołnierzy.

Drugą jednostką używającą Vickersów była 12. kompania przy Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej, dowodzona przez kapitana Czesława Bloka. Cztery czołgi dowódcze wyposażono w radiostacje. Brygada do połowy września znajdowała się na prawym brzegu Wisły. Pierwszy bój kompanii miał miejsce 13 września w rejonie Annopola, lecz zakończył się stratą dwóch czołgów. W kolejnych dniach oddziały wycofywały się na południowy wschód, tracąc wozy wskutek awarii i braku paliwa.

17 września dwa Vickersy wsparły próbę opanowania drogi w Krasnobrodzie, gdzie zniszczyły dwa niemieckie samochody pancerne. Największe walki przyszły jednak podczas bitwy o Tomaszów Lubelski, w dniach 18–20 września. W pierwszym ataku osiem Vickersów wsparło 1. pułk strzelców konnych, lecz atak zakończył się stratą czterech czołgów i ośmiu tankietek. Wieczorem przeprowadzono kolejne natarcie, po którym przy polskich oddziałach pozostał już tylko jeden Vickers. Ostateczna próba przebicia, wsparta siedmioma czołgami 7TP, nie przyniosła sukcesu. Brygada skapitulowała 20 września.

Pozostałe szkolne Vickersy skierowano wcześniej do ośrodków zapasowych. Kilka z nich włączono do improwizowanych oddziałów, jednak 18 września część została zniszczona przez sowieckie czołgi w rejonie granicy węgierskiej. Wszystkie uszkodzone i porzucone wozy zostały zdobyte przez Niemców i Związek Sowiecki, lecz nie znalazły później zastosowania bojowego.

Kresy.pl

Tagi: ,
forma płatności