Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
2 czerwca 1979 roku Jan Paweł II rozpoczął swoją pierwszą pielgrzymkę do Polski. Była to wędrówka, która na zawsze odmieniła oblicze kraju.
Papież-Polak odwiedził wówczas Warszawę, Gniezno, Częstochowę, Kalwarię Zebrzydowską, Oświęcim, Wadowice, Nowy Targ i Kraków. Jego wizyta, trwająca dziewięć dni, była wydarzeniem religijnym oraz impulsem politycznym.
Atmosfera w kraju w tamtym czasie była napięta. Po wydarzeniach z czerwca 1976 roku społeczeństwo zaczęło coraz głośniej wyrażać sprzeciw wobec reżimu. Kościół katolicki stawał się przestrzenią wolności i duchowego wsparcia dla milionów wiernych. Wybór Karola Wojtyły na papieża w 1978 roku wstrząsnął władzami PRL, które nie mogły zignorować jego pragnienia odwiedzenia ojczyzny.
3 czerwca 1524 roku Mikołaj Kopernik, przebywający we Fromborku, napisał list do krakowskiego kanonika, kartografa i historyka Bernarda Wapowskiego. Dokument znany dziś jako „List przeciwko Wernerowi” uchodzi za drugą znaną pracę astronomiczną Kopernika, po wcześniejszym „Commentariolusie”, i powstał niemal dwie dekady przed drukiem „De revolutionibus orbium coelestium”.
Choć list miał formę prywatnej korespondencji, szybko zyskał znaczenie naukowe. Oryginał nie zachował się, ale jego treść przetrwała w późniejszych odpisach. Dokument był znany uczonym kolejnych pokoleń, a drukiem ukazał się dopiero w 1854 roku w Warszawie, w edycji przygotowanej przez Jana Baranowskiego.
Zakład Narodowy im. Ossolińskich, znany powszechnie jako Ossolineum, to jedna z najstarszych i najważniejszych instytucji naukowych i kulturalnych w Polsce.
Jego historia, nierozerwalnie spleciona z losami kraju, rozpoczęła się w 1817 roku, gdy hrabia Józef Maksymilian Ossoliński ufundował we Lwowie instytucję, mającą chronić i rozwijać dziedzictwo narodowe.
4 czerwca 1817 roku cesarz Austrii Franciszek I zatwierdził akt fundacyjny Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Ossoliński zaplanował go jako kompleks łączący bibliotekę, muzeum i wydawnictwo – miejsce, które miało pomagać zniewolonemu narodowi zachować tożsamość.
Wydawnictwo Replika opublikowało nowe wydanie wspomnień Edwarda Bucy, żołnierza Armii Krajowej, więźnia sowieckich łagrów i jednego z przywódców buntu w Workucie.
Edward Buca nie jest postacią szerzej znaną, a szkoda, ponieważ był człowiekiem wyjątkowym. Być może dzięki książce wydanej nakładem Wydawnictwa Replika polski odbiorca lepiej pozna tę niezwykłą postać z Kresów.
Urodził się 24 marca 1926 roku we wsi Nadyby, położonej w rejonie samborskim, i zamieszkanej głównie przez Polaków (obecnie Ukraina). Jego ojciec pracował jako technik budowlany w PKP. Edward był najmłodszym dzieckiem w rodzinie — miał trzech braci i dwie siostry. Przed wybuchem II wojny światowej ukończył sześć klas szkoły powszechnej.
2 czerwca 1943 roku — według innych relacji 5 czerwca — wieś Hurby w powiecie zdołbunowskim na Wołyniu stała się miejscem zbrodni dokonanej na polskiej ludności cywilnej. Według dostępnych opracowań napadu dokonały oddziały UPA wspierane przez lokalne formacje SKW (Samoobronne Kuszczowe Widdiły) oraz Ukraińców z okolicznych wsi.
Był to element ludobójstwa, którego celem było usunięcie Polaków z terenów wschodnich II Rzeczypospolitej.
Wieś Hurby, całkowicie polska, nie posiadała zorganizowanej samoobrony. Wieczorem 2 czerwca 1943 roku została otoczona przez około tysiąc napastników.
Wśród licznych rocznic związanych z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, niesłusznie pomijane jest jedno z najistotniejszych wydarzeń 1918 roku: deklaracja wersalska.
3 czerwca 1918 roku w Wersalu szefowie rządów Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch ogłosili deklarację, w której uznali utworzenie „zjednoczonego i niepodległego państwa polskiego z wolnym dostępem do morza” za jeden z warunków trwałego i sprawiedliwego pokoju w Europie.
Stany Zjednoczone nie podpisały dokumentu, ponieważ występowały w koalicji antyniemieckiej jako państwo stowarzyszone, a nie formalnie sprzymierzone, jednak deklaracja miała duże znaczenie dla umiędzynarodowienia sprawy polskiej.
A które to normalne wojsko nie napadało na rosję, chyba tylko NATO, ale przecież jeszcze nie rzpadło się, więc może i napadnie 🙂 jeżeli znajdą sposób na atom 🙂
Dla Rosji dnia dzisiejszego największym zagrożeniem jest jej mozaika różnorodnych kultur oraz ponad 100 różnych narodowości.To potencjalnie wyzwolić może zagrożenie dla integralności terytorialnej FR przez separatyzmy narodowe.Wciąganie FR przez Zachód w procesy globalizacyjne sprzyjało separatystycznej dezintegracji Rosji,dlatego ta zmuszona była postawić temu tamę.FR nie może pozwolić sobie na nacjonalizm jako ideologę państwową,gdyż to rozsadziłoby państwo jako takie.Zróżnicowanemu narodowościowo społeczeństwu FR na gwałt potrzebna jest konsolidująca je ideologia,najlepiej hołdująca jej wielkości,wręcz imperialności.Te narody tak mają,to lubią z tym się identyfikują.Dzisiejsza wojna na Ukrainie,tak samo jak zagrażanie Rosji przez Zachód i NATO mogą być fundamentem integracji jej zróżnicowanych narodowości pod każdym względem,w tym pod względemfilozoficznym ,duchowym i politycznym.To może być lekarstwem na rozwiązanie wewnętrznych problemów i napięć w FR.Żadna UE,czy USA nie zmienią wielkomocarstwowej i ekspansywnej natury Rosjan.Żadne sankcje,czy nawet bieda nie złamią na swój sposób dumnych Rosjan.Kto tego nie rozumie,a tylko grozi popełnia wielki błąd.Skutki tego błędu możemy ponosić wszyscy,nawet najmniej zaangażowani w konflikt na Wschodzie Ukrainy.
A może mozaika różnorodnych kultur oraz różne narodowości nie są obecnie zagrożeniem dla Rosji. Co się mogło rozlecieć to już się rozleciało. Środki techniczne jakie oferuje globalna wioska powoli kruszą mur izolacji i zacofania kulturowego Rosjan. Rosja musi krzewić nacjonalizm, a nawet szowinizm wielkoruski jako ideologię państwową, gdyż to scala, spaja społeczeństwo rosyjskie wokół obrony “tradycyjnych rosyjskich wartości”. Różnorodność kulturowa i narodowościowa w żadnej mierze nie jest przeszkodą w wyznawaniu ideologii szowinizmu wielkoruskiego. To było dla mnie szokiem, kiedy z taką postawą spotkałem się na pięknym Sachalinie u Rosjan polskiego pokolenia ( różne stopnie polskich pokoleń). Awansowali w rosyjskim społeczeństwie, zyskali na znaczeniu, kontakty i wizyty utrzymywali tylko z Niemcami, tego języka z upodobaniem uczyli się. Swoje polskie korzenie schowali głęboko, podejrzewam że może gdzieś w podświadomości tkwiła w nich duma z polskiego szlachectwa. Ale oni jak i te setki narodowości w swojej olbrzymiej większości są rdzennymi dumnymi wielkorusami. Dopiero globalny dostęp do światowej cywilizacji może to zmieni. Ale zanim to nastąpi to być może ich konie będą w Lizbonie. Dla Rosjan liczy się goła siła i granice ( Dugin). Obecnie nie powinno być dla nich problemu z dojściem do lewego brzegu Dniepru. Potem pojawi się problem Kijowa i Galicji…. Profesor Aleksander Dugin: ” Główne zadanie Rosji polega na tym, aby na naszych zachodnich granicach zaczynała się strefa kontynentalnej Europy. Co to znaczy kontynentalnej? Znaczy to, nie-proamerykańskiej, nie-anglosaskiej, nie ”kordonu sanitarnego”. Taka kontynentalna Europa może być albo niemiecka, albo wschodnioeuropejska ze słowiańską i/lub prawosławną tożsamością. Niemiecki sektor wpływów powinien albo sąsiadować z rosyjskim, albo obydwa powinny nakładać się na siebie w warunkach subtelnej równowagi. Na zachód od naszych zachodnich granic powinna zaczynać się kontynentalna Europa, europejski Heartland, europejska tellurokracja. Wówczas dwie tellurokracje, rosyjska i europejska (germańska, czy też franko-germańska) …. Dlatego do przyjęcia są dla nas prorosyjska i/lub proniemiecka Polska…. Nazywaliście nas „żandarmem Europy”. Rzeczywiście, jesteśmy nim. Jesteśmy żandarmami. Stoimy na straży porządku, konstytucji, prawa i bezpieczeństwa. Karzemy przestępców i zakuwamy w kajdany buntowników. Stoimy na straży zdrowej rodziny i sprawiedliwości. Bronimy kultury i ducha. Wiary i moralności. Tożsamości i Tradycji. Jesteśmy świętymi żandarmami. I idziemy do was. Na Zachód. Broniąc naszych granic. Tłum. z j. rosyjskiego: dr Leszek Sykulski…. Nic dodać, nic ująć. To mówi czołowy ideolog FR, prominentny doradca Putina. http://geopolityka.net/aleksander-dugin-przeszkadza-nam-istnienie-kordonu-sanitarnego/” ; http://www.kresy.pl/?forum/-prof-aleksander-dugin-przeszkadza-nam-istnienie-kordonu-sanitarnego-,0,0,7198 . Tak że nacjonalizm i szowinizm wielkoruski jest i ma być świętym Graalem misji i posłannictwa Rosji w zdobywaniu przestrzeni Europy. I tak jest postęp, dopuścili do spółki Wielką Germanię. Dla nas jest miejsce: albo być pod protektoratem niemieckim albo rosyjskim. Wybierajmy Panie zefir, wybierajmy…
A może Pan zrewiduje opinię o naszych politykach? Oni już przygotowują się na rosyjską demolkę? Oto wypowiedź pani Kanclerz Niemiec Angeli Merkel: ” My jako Jesteśmy przy tym świadomi, że możemy tylko wspólnie z Rosją na dłuższą metę i długoterminowo zabezpieczyć bezpieczeństwo Europy, i dlatego sankcje nie są dla nas celem samym w sobie, tylko musimy prowadzić dialog z Rosją – zaznaczyła Merkel. ” … I z kolei odpowiedź Pani premier Pani Ewy Kopacz: ” Z kolei politycy Republiki Federalnej Niemiec – mówiła Kopacz – na czele z kanclerzem Helmutem Kohlem zrozumieli, że w interesie Niemiec i Europy jest „stabilna gospodarczo i politycznie Polska (…) w pełni włączona w instytucje europejskie i atlantyckie”. ” Ja też chciałbym wyboru po stronie Zachodu i Niemiec a nie po stronie azjatyckiej dziczy. A Pan, pane zefir… ?..
“Tutejszym”:Sam nie wiem jak mi uciekły posty Szanownego Pana z lutego br.W swym poście z 7IIbr odnosiłem się do wrażeń i przemyśleń “Cata”,przecież zawsze chodzącego własnymi ścieżkami,z jego podróży po ZSRR jeszcze w 1931r,z uwzględnieniem wspólczesnych wrażeń i doświadczeń.Przecież w międzyczasie sporo się zmieniło,chociaż w niektórych aspektach pozostało b.z.Sam też w póżniejszych latach gdyż w 1966r odbyłem podróż po wielu ośrodkach ZSRR,więc mam pewną skalę porównawczą do “Cata”chociaż z pewnością również nie przystającą do współczesności.Ja ze swoich wrażeń z pobytu w ZSRR mam konfliktowe wspomnienia,gdyż z jednej strony olbrzymia bieda i popularne dziadostwo,zaś z drugiej strony super kultura i ogrom,przeogromny ogrom inwestycji przemysłowych pod głównie niemieckim patronatem.Pan w swych postach posiłkuje się wizjami Aleksandra Dugina,więc już po rozkładzie ZSRRgdyż z ok 2002r.W tym posiłkowaniu się nie jest Pan jednak wierny Duginowi i fałszuje Pan jego myśli przewodnie.Pisze Pan m.inn:”Różnorodność kulturowa i narodowościowa w żadnej ,mierze nie jest przeszkodą w wyznawaniu ideologii szowinizmu wielkoruskiego”Przypomnę Panu,że Dugin w swej książce pt “Podstawy Eurazjatyzmu”,jak też w głównych jego tezach na założycielskim zjeżdzie partii “Eurazja ” 30V 2002r,pisał i mówił:”Rosja jest mozaiką kultur i narodowości.Okcydentalizacja kraju pojmowana jest jako zagrożenie dla integralności terytorialnej,bo wyzwala separatyzmy narodowe,którym trzeba się przeciwstawić siłowo lub ideologicznie”.W @002 2 Dubin Pisał równieżz;”W ty,m czasie nasilają się procesy nacjonalistyczne.Nacjonalizm pretenduje do ideologii państwowej.Jednak w warunkach rosyjskich grozi to rozpsadem państwa i uniemożliwia wciąganie nie-Rosjan do większej formacji geopoplitycznej”Wg Dugina państwa narodowe to anachronizm.Dugin jest przeciwny budowie w Rosji państwa narodowego,w tych narodach dostrzega zagrożenie właśnie dla ideii wielkorusiństwa.Państwa narodowe wg Dugina to sprzeczność z jego ideą eurazjatycką,służącą również konsolidacji społeczeństwa w myśl wielkoruskiego projektu.Właśnie dla neutralizacji nacjonalizmów w narodach FR Dugin postuluje projekt euroazjatyckiej kontynentalnej formacji geopolitycznej od Lizbony do Władywostoku,projekt mający być spoiwem tych narodów,oraz realizacją tej wielkoruskiej ideologii imperialistycznej dominacji wszystkich narodów FR.Właśnie w ten sposób Dugin chce rozwiązać wewnętrzne problemy FR wynikające z zagrożeń nacjonalizmów narodowych.Ideologia euroazjatycka Dugina jest więc narzędziem duchowym,filozoficznym i politycznym w budowie mocarstwa eurazjatyckiego pod przywództwem FR.Oczywiście,że projekt Unii Eurazjatyckiej koliduje z Panamericana.Pan mnie pyta o wybór i tu zaczyna się problem.Ja nie uznaję tzw Wielkiej Germanii bez jej skojarzenia z Rosją.Jeśli mam wybierać,to wolę te dzikie ,jednak wartości wzbogacone niemiecką kulturą igospodarnością-na równopartnerskich warunkach,od poddaństwa parchackiemu Usraelowi,bez wartości,a nawet przeciwnemu tym dekalogowym wartościom.W pozostałych wątkach dostrzegam naszą zgodnośc.
Pisze Pan: “Jeśli mam wybierać,to wolę te dzikie ,jednak wartości wzbogacone niemiecką kulturą i gospodarnością – na równo partnerskich warunkach – od poddaństwa parchackiemu Usraelowi, bez wartości,a nawet przeciwnemu tym dekalogowym wartościom.” Chciałbym przyznać Panu rację, jest w tym moja naturalna zgoda i akceptacja. Ale historia wielu pokoleń naszych przodków wskazuje na niebezpieczeństwo takiego mariażu. Pokolenia moich przodków odnosiły pewne sukcesy w walce z germanami. W tej materii żywię sprzeczne uczucia. Moje dwa następne pokolenia cechuje pragmatyzm i utożsamienie się z Zachodem, język angielski jest ich drugim językiem.
To jest dziki kraj który nie może z sąsiadami żyć w pokoju, wróg spaja ten dziki naród.