Celebryta dwudziestolecia międzywojennego

Są tylko dwa zawody właściwe dla prawdziwego mężczyzny – kawalerzysta bądź poeta – tymi słowami powitał na warszawskim dworcu Wieniawa przybywającego do II Rzeczpospolitej wielkiego polonofila G.K. Chestertona. Tym jednym krótkim zdaniem podsumował polski ułan praktycznie całe swoje dotychczasowe życie.

Studium tejże niezwykłej postaci oraz jej biogram będzie przyczynkiem do rozważenia jakże ważkiego zagadnienia – na ile człowiek jako jednostka jest niezależny w swoim życiu i działaniach a na ile ma na niego wpływ grupa go otaczająca oraz czasy w jakich żyje?

Na wstępie do tych krótkich rozważań na temat Wieniawy warto zasygnalizować, iż był on w II Rzeczpospolitej człowiekiem określanym dziś mianem celebryty. W 1961 roku zdefiniował to pojęcie Daniel Boorstin a w 2007 roku upowszechnił w Polsce medioznawca Wiesław Godzic – ktoś kto jest znany z tego ze jest znany[1]. Uściślając – jest to postać znana ogółowi społecznemu, rozpoznawalna, dzięki swojemu sposobowi bycia, awangardowemu stylowi, kontrowersyjnym wypowiedziom lub po prostu wybrykom – ktoś o kim się mówi i kogo „się kojarzy”

Ale zacznijmy może od początku tej niebywale pasjonującej acz tragicznej i zagadkowej historii.

Bolesław Ignacy Florentyn Długoszowski herbu Wieniawa urodził się 22 lipca 1881 roku w małej wsi Maksymówka nad rzeką Świca w Galicji wschodniej w województwie lwowskim. Był synem powstańca styczniowego Bolesłwa Długoszowskiego oraz Józefy ze Struszkiewiczów[2].

Tradycje rodziny były bardzo patriotyczne – mówiono nawet, że Wieniawowie urodzili się z powołaniem do żołnierki – dziadek Bolesława, Wincenty, również był Ułanem, rannym w szarży pod Ostrołęka jedenaście razy. Za udział w powstaniu został skazany na dziesięć lat karnej kompanii na Kaukazie, skąd zbiegł i przez Turcje dotarł do Galicji[3]. Ojciec – inżynier, jak już wspomniałem również był powstańcem.

Przyszły „pierwszy Ułan II Rzeczpospolitej” wyniósł także z domu takie cechy jak fantazję, brawurę oraz temperament. Stryj ojca Wieniawy, Florentyn, dobijający do siedemdziesiątki, wbrew perswazjom rodzin, ożenił się z dwudziestoletnią dziewczyną[4].

Wieniawa był chłopcem zdolnym acz krnąbrnym. W trakcie swojej edukacji był usuwany z kilku kolejnych gimnazjów. Nie działo się to jednak w skutek braku talentu do nauki, a raczej dlatego, iż pochłaniała go literatura polska, szczególnie dzieła Henryka Sienkiewicza[5]. Finał tej fascynacji był taki, że młody Bolesław zdawał maturę w Nowym Sączu jako jedyny spośród 24 uczniów ekstern[6].

Po ukończeniu edukacji gimnazjalnej nasz bohater stanął przed dylematem typowym dla swojego wieku, – co dalej? Za radą rodziców od półrocza zimowego 1900/01 podejmuje studia medyczne we Lwowie. Wybór ten był po cześci spowodowany troską ojca, aby synowie mieli konkretny, wyuczony zawód[7]. Studia kończy z celującymi wynikami, patrząc już jednak w przyszłość, która ciągnie go w stronę cyganerii paryskiej. I tak oto ukazuje się nam nowy Wieniawa – artysta.

W ówczesnej „stolicy świata” krótko praktykował jako lekarz – u boku profesora Callota[8] jednak jego uwagę przykuwała głównie twórczość artystyczna – malował, pisał wiersze – promował również polska kulturę. Działał w Towarzystwie Artystów Polskich, Towarzystwie Polsko-Tureckim oraz Kole Nauk Wojskowych. Obracał się w kręgach artystycznych, co zresztą zauważył Ksawery Glinka: „niewątpliwie duszą towarzystwa u Delmasa[kawiarnia w której zbierali się artyści – P.K.] był Wieniawa”[9].Co więcej: „Znany był ten „Brave Polonais”, ceniony za swój humor i dowcip, poszukiwany jako towarzysz zabaw. Butnie i godnie prezentował wśród obcych te swoją Polskość. Polacy cenili go za złote serce”[10].

Co sprawiło jednak, że ten młody, krnąbrny i skory do hulanki młody człowiek nagle przemienił się w karnego żołnierza? Na jego drodze stanął Józef Piłsudski. Poznali się w Paryżu na wiosnę 1914 roku, kiedy Komendant wygłaszał odczyt: „O Polskim Ruchu Strzeleckim”. Przyszły Marszałek Polski wręcz oczarował młodego artystę – miał on stwierdzić „Mam wreszcie Wodza! Rzucam wszystko i ruszam do walki o wolna Polskę.

6 sierpnia 1914 roku Wieniawa wyruszą wraz z I Kadrową z Oleandrów. Początkowo jako piechur, jednak bardzo szybko staje się jednym z „malowanych dzieci” – ułanem patrolu Beliny.Nie miejsce tu i czas opisywać dokonania przyszłego adiutanta Józefa Piłsudskiego na polach bitew – wspomnieć należy jedynie o jego licznych odznaczeniach oraz szybkich awansach w hierarchii wojskowej·. Jako adiutant Piłsudskiego brał udział w przygotowaniu wyprawy wileńskiej w 1919 i kampanii kijowskiej w 1920, oraz uczestniczył w bitwie warszawskiej. W trakcie wojny polsko-bolszewickiej dowodził także jednostkami kawalerii, m.in. pełnił obowiązki szefa sztabu 1 Dywizji Jazdy. Odznaczony Krzyżem Walecznych. W listopadzie 1921 Wieniawa-Długoszowski został mianowany attaché wojskowym w Bukareszcie, tam wziął udział w pracach nad konwencją polsko-rumuńską podpisaną w kwietniu 1922.Niech za podsumowanie tej części jego życia posłużą słowa człowieka mało mu przychylnego, a piszącego o nim tymi słowami – ”Wybitny, nadaje się na każde stanowisko w Sztabie Generalnym”[11]. Wiele wówczas tworzył – wiersze, pieśni, niektóre znane do dziś. Warty choćby zacytować:

Wstąp, bracie, między strzelce,
Gdy chcesz się sławą skryć,
Kompania godna wielce,
Umierać z nią i żyć!
Bo w strzeleckim gronie
Służba to nie żart-o nie!
Bo w strzeleckim gronie
Służba to nie żart!
Dandysem był w Krakowie,
Podbijał serca w mig,
Poleżał w mokrym rowie,
i cały szyk gdzieś znikł.
Bo w strzeleckim gronie…
Człek mądry był jak rabin,
Na szczyt się wiedzy piął.
Do ręki wziął karabin,
A mądrość diabeł wziął
”[12].

Ciekawostka – obaj Panowie – Piłsudski i Wieniawa – bardzo krytycznie oceniali Stanisława Augusta a uwielbiali Napoleona. Kochał natomiast wspomnianego już Bonapartego oraz Antoniego Karola Ludwik de Lasalle – dowódcę sławnej kawalerii francuskiej – którego biografie przełożył oraz opatrzył własnym wstępem.Tak kawaleryjska służbę postrzegał gen. Długoszowski: „Ludzie szanują się wzajemnie dla swych cnót – kochają zaś dla swych wad. Dlatego przystałem na kawalerzystę, bo ułan, czy szwoleżer, jest syntezą wszystkich cnót i wad polskich. Trzeba go szanować, a nie można nie kochać”[13].

W latach 30. piastował różne funkcje wojskowe – Dowódca Pierwszej Brygady Kawalerii w Warszawie oraz dowódca drugiej Dywizji Kawalerii. Z dniem 1 stycznia 1932 roku został awansowany na generała brygady. Z tymże wydarzeniem łączy się zabawna anegdota – mając stopień generała kazał wydrukować dla siebie wizytówki „Pułkownik w stopniu generała”. Nie zależało mu na awansach. Kochał po prostu wojsko, Marszałka i Polskę. Dobrze jego stosunek do życia ilustruje pewne wydarzenie:

W Mroczkowie koło Opoczna, we dworze u zaprzyjaźnionych z Długoszowskimi Państwa Libiszowskich, także herbu Wieniawa, odbywał się latem wieczorowy raut na świeżym powietrzu, nad stawem. Wszyscy ubrani byli wieczorowo. Ponieważ dzieci wiedziały, że pan generał lubi się bawić z nimi, więc starszy syn Państwa Libiszowskich, ok. 10-letni wtedy, zapytał Wieniawę:
– Czy to prawda, że wujek spełnia prośby dzieci?
– Tak, oczywiście, spełniam prośby dzieci – odparł wujek Długoszowski.
– I gdybym miał jakieś życzenie, to wujek je by spełnił?
– Tak, powiedziałem przecież, że nie odmawiam dzieciom.
– To niech wujek wejdzie dla nas do stawu! – padło życzenie.
Wieniawa wszedł bez namysłu do stawu ku uciesze dzieci i zdziwieniu dorosłych. Zapytał chłopca po chwili, czy już może wyjść, bo garnitur robi mu się coraz cięższy. Chłopiec zezwolił i Wieniawa ociekający wodą wyszedł ze stawu. Wtedy przerażony chłopiec zapytał: – Dlaczego wujek to zrobił, ja przecież żartowałem.
A wujek odparł mu:
– Dałem ci słowo, że spełnię twoje życzenie. Nie mogłem postąpić inaczej. Zapamiętaj na całe życie, jeżeli dasz komuś słowo, że coś zrobisz, zrób to honorowo, choćby bardzo bolało
”[14].

Był wielkim przyjacielem artystów, z którymi przesiadywał w słynnej Adrii[15].Jako bardzo barwna postać – afgański książę (tytuł nadany mu po wizycie króla tegoż Państwa w II RP), członek związku szermierczego, poeta, historyk i tłumacz oraz malarz – miał wielu przyjaciół – Lechonia, Wierzyńskiego, Słonimskiego, Hermara, Broniewskiego i Iwaszkiewicza[16]. Znał ich i szanował, a oni odwdzięczali mu się tym samym.

Wieniawa bardzo często gościł na łamach prasy sensacyjnej oraz satyrycznej. Opisywano jego barwne wyczyny jak choćby i jeden z większych skandali ówczesnego czasu, którym był bal w Resusie Kupieckiej, urządzony przez Marszałkową Piłsudską, pełny zawsze dyplomatów, dygnitarzy i śmietanki towarzyskiej Warszawy. Panowała sztywna etykieta i był osobny bezalkoholowy stolik dla młodziutkich panienek wchodzących dopiero w świat. Wieniawa niepostrzeżenie wlał koniak do dzbanu z oranżadą i wszystkie debiutantki „ululały się” kompletnie, co wywołało potworny skandal[17]. Cała Polska lubiła cytować słowa, jakie wypowiedział Wieniawa po pobycie w jednej ze swoich ulubionych restauracji „Adrii” – „Koniec żartów Panowie, teraz zaczynają się schody”[18]. Oczywiście musimy sobie zdawać sprawę z tego, iż, jak słusznie zauważa profesor Mateusz Nieć w swojej pracy „Komunikowanie społecznym i media” – „Wiadomość prasowa nie zawsze musi być prawdziwa, wiarygodna, (…) często nie przywiązywano znaczenia do jakości informacji – liczył się efekt jaki informacja wywoła”[19].Szczególnie tyczyło się to (i tyczy nadal) prasy brukowej. Warto przytoczyć w tym miejscu opinie Wladysława Pobóg-Malinowskiego:
„Był to człowiek o głębokiej inteligencji, głębokiej kulturze i prawdziwie rycerskim poczuciem honoru. Jego wartości wewnętrzne ginęły jednak w cieniu nieobliczalnych odruchów i szerokiej, ale bardzo swoistej popularności jaka zdobył sobie nieporównywalnym rozmachem w kawaleryjskim trybie życia
” [20].

Wraz ze śmiercią Marszałka Piłsudskiego zakończył się najszczęśliwszy okres życia naszego bohatera – odsuwany stopniowo od władzy, w 1938 roku wyjeżdża na placówkę dyplomatyczna w Rzymie. Wiele osób krytykowało to ówczesne posunięcie sanacyjnego rządu – do głównych adwersarzy należał między innymi Stanisław Cat Mackiewicz. Jednak Wieniawa, jako ambasador, sprawdza się wybornie, pomimo wielu trudności odnosząc wiele sukcesów – propaguje Polskość oraz już po wybuchu wojny organizuje przerzut polskich żołnierzy i cywilów z Rumunii przez Włochy na Zachód.

Po klęsce Francji w 1940 udał się do Portugalii, następnie wyjechał do USA. Jako przedstawiciel linii ugodowej w stosunku do rządu Sikorskiego, oskarżony o zdradę ideałów przez dawnych sanacyjnych kolegów. W 1942 roku, po otrzymaniu nominacji na stanowisko ambasadora na Kubie, w dniu 1 lipca 1942 roku popełnił samobójstwo, wyskakując z piątego piętra domu, w którym mieszkał w Nowym Jorku.Oficjalnym i najbardziej rozpowszechnionym wytłumaczeniem odebrania sobie przez Wieniawę życia było rozgoryczenie odsunięciem go od bieżących spraw pogrążonej w wojnie Polski, czego ostatecznym dowodem było wysłanie go przez rząd polski w Londynie na odległą i pozornie nieistotną placówkę. „Generał Wieniawa-Długoszowski popełnił samobójstwo –depeszował 2 lipca 1942 r. do prezydenta Władysława Raczkiewicza konsul generalny w Nowym Jorku Sylwin Strakacz. – Rozmawiałem z nim telefonicznie na 15 minut przed śmiercią, komunikując mu telegram MSZ w sprawie przydziału samochodu dla poselstwa w Hawanie”.Według tej depeszy, w kieszeni pidżamy zmarłego policja znalazła kartkę następującej treści: „Myśli plączą mi się w głowie i łamią jak zapałki lub słoma. Nie mogę spamiętać najprostszych nazw miejscowości, nazwisk ludzi oraz proste wypadki z mego życia. Nie czuję się w tych warunkach na siłach reprezentować Rząd, gdyż miast pożytku, mógłbym szkodzić sprawie. Zdaję sobie sprawę, że popełniam zbrodnię wobec żony i córki, zostawiając je na pastwę losu i obojętnych ludzi. Proszę Boga o opiekę nad nimi. Boże, zbaw Polskę. B.”[21].Okoliczności i motywy śmierci generała pozostają jednak do dziś przedmiotem dyskusji historyków.

Tragiczne i smutne losy Wieniawy są bardzo charakterystyczne dla całego jego pokolenia – wychowani w patriotyźmie (często mający wśród swoich rodzin eks-powstańców), walczący o wolna Polskę w trakcie I Wojny Światowej, patrzyli na jej powolny rozkład, kłótnie i swary wewnątrz Państwa w dwudziestoleciu międzywojennym, a także po śmierci Marszałka Piłsudskiego wewnątrz własnego obozu politycznego. Ukoronowaniem tego wszystkiego były wydarzenia po klęsce wrześniowej – kulminacja kłótni o władze i kasę państwową. Jakkolwiek nie oceniać by każdego ze stronnictw – a ta praca nie ma tego na celu – niezaprzeczalnie problemem czasów Wieniawy był brak możliwości porozumienia pomiędzy przedstawicielami różnych części sceny politycznej. Długoszowski był tym bardzo rozczarowany – podobnie jak powolnym rozkładem moralnym sanacji.Jak już wspomniałem – nie był łasy na stanowiska i apanaże – we wspomnieniach jego przyjaciół często daje się słyszeć iż nie miał grosza przy duszy, pomimo piastowanych stanowisk. Jak stwierdził miedzy innymi Waldemar Łysiak: „Był piłsudczykiem ale nie należał do piłsudczyzny”[22].

Niewątpliwy talent i gorący patriota – wszystko to zostało zmarnowane w skutek zawiści innych ludzi, nieszczęśliwego splotu okoliczności oraz tragicznych wydarzeń geopolityki. A może chodziło również o to, że nasz „Polski Lasalle” zdał sobie sprawę, iż jego epoka, walki ramię w ramię i ułańskich szarż odeszła już nieodwołalnie do lamusa wraz z wybuchem II wojny światowej, a dla niego i ludzi jego pokroju nie będzie już miejsca w nowej, powojennej Polsce?

Warto przytoczyć wiersz Wieniawy „Ułańska jesień” w którym nasz bohater sam podsumuje trafnie swoje życie:

Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato

Dla własnej przyjemności, a durniom na złość,

W skwarze pocałunków ubiegło mi lato

I szczerze powiedziawszy – mam wszystkiego dość…(…)


W takt skocznej kul muzyki, jak w tańcu pod rękę

Włóczyłem się ze śmiercią całkiem, za pan brat

Zdrową głowę wsadzałem jej czasem w paszczękę,

Jak pogromca tygrysom, którym wolę skradł. (…)

Lecz gdyby mi kazały wyroki ponure

Na ziemi się meldować, by drugi raz żyć

Chciałbym starą wraz z mundurem wdziać na siebie skórę,

Po dawnemu… wojować… kochać się… i pić…”[23].

Prochy Wieniawy Długoszowskiego zostały sprowadzone z USA w 1990 roku i złożone na cmentarzu w Krakowie.

Paweł Jan Kozłowski

Bibliografia

Źródła:

  • Dworzyński W., Wieniawa – poeta, żołnierz, dyplomata, Warszawa 1993
  • Grochowalski W., Ku chwale Wieniawy, Łódź 2001
  • Grochowalski W., B. Wieniawa – Długoszowski, Wiersze i piosenki, Łódź 2002
  • Łysiak W., Wyspy Bezludne, Warszawa 1994
  • Nieć M., Komunikowanie społeczne i media – ujecie politologiczne, Kraków 2010
  • Urbanek M., Wieniawa: Szwoleżer na Pegazie, Wrocław 2008
  • Władyka W., Krew na pierwszej stronie – dzienniki sensacyjne drugiej Rzeczpospolitej, Warszawa 1982

Artykuły:

  • Baliszewski D., Ostatni skok pierwszego ułana, http://www.wprost.pl/ar/62472/Ostatni-skokpierwszego-ulana/?I=1127, stan na dzień 04.12.2010 r.
  • Masłoń K. Pierwszy ułan Rzeczypospolitej, http://www.rp.pl/artykul/311562.html , stan na dzień 04.12.2010 r.
  • Witek P., Wieniawa – Ogrodnik Patriotyzmu, http://jozwa22.republika.pl/4/wieniawa2.html, stan na 1.12.2010 r.


[1] Zob. W. Godzic, Znani z tego że są znani, Warszawa 2007.

[2] W. Grochowalski, Ku chwale Wieniawy, Łódź 2001 s. 9.

[3] W. Dworzyński, Wieniawa – poeta, żołnierz, dyplomata, Warszawa 1993, s. 14

[4] Tamże, s. 16.

[5] Tamże, s. 19.

[6] Tamże, s. 20.

[7] W. Grochowalski, op. cit.,s. 32.

[8] Tamże, s. 12.

[9] Tamże.

[10] Tamże.

[11] Tamże, s. 30.

[12] B. Wieniawa Długoszowski, Wstąp bracie między…,s. 20.

[13] K. Masłoń, Pierwszy ułan Rzeczypospolite,,http://www.rp.pl/artykul/311562.html, stan na 04.12.2010 r.

[14] P. Witek, Wieniawa – Ogrodnik Patriotyzmu, http://jozwa22.republika.pl/4/wieniawa2.htm1 , stan na 1.12.2010 r.

[15] Restauracja w której w dwudziestoleciu międzywojennym „bywały” warszawskie elity.

[16] W. Łysiak, Wyspy Bezludne, Warszawa 1994, s. 188.

[17] Łysiak, s. 193.

[18] Tamże,s. 191

[19] M. Nieć, Komunikowanie społeczne i media – ujecie politologiczne, Kraków 2010, s.112.

[20] W. Łysiak, Wyspy Bezludne, Warszawa 1994, s. 190.

[21] D. Baliszewski, Ostatni skok pierwszego ułana, http://www.wprost.pl/ar/62472/Ostatni-skokpierwszego-ulana/?I=1127, stan na dzień 04.12.2010 r.

[22] W. Łysiak, op. cit.,s. 190.

[23] W.Grochowalski, B. Wieniawa – Długoszowski, Wiersze i piosenki, Łódź 2002, s. 45.

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz