Ołeksandr Ałfiorow zaapelował o zachowanie pamięci o wydarzeniach na Wołyniu i zapowiedział wydawanie kolejnych zgód na prace poszukiwawcze oraz ekshumacje. Mimo deklaracji dotyczących pojednania szef ukraińskiego IPN nie użył określenia „ludobójstwo” ani nie wskazał sprawców zbrodni. W porównaniu z jego wcześniejszymi wypowiedziami widoczna jest jednak zmiana tonu, ponieważ wcześniej określał tragedię wołyńską mianem jednego z „państwowotwórczych mitów Polski”.

W sobotę, podczas obchodów 83. rocznicy „Krwawej Niedzieli” w Ołyce na Wołyniu, prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Ałfiorow stwierdził, że „tragiczne wydarzenia z 1943 roku miały miejsce i należy o nich pamiętać”. W uroczystości uczestniczył również reprezentujący polski rząd wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Wypowiedzi ukraińskiego urzędnika opisały Interia i PAP.

„Mówiąc o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu w 1943 roku, przyznajemy: miały one miejsce i należy o nich pamiętać. Ta pamięć musi być uczciwa, rzetelna i wolna od politycznych manipulacji” — napisał na Facebooku Ałfiorow.

„Nie powinna stać się bronią, która ponownie dzieli Ukraińców i Polaków. Wręcz przeciwnie, powinna nas łączyć świadomość, że zrozumieliśmy błędy przeszłości i jesteśmy gotowi wspólnie pracować na rzecz przyszłości” — dodał szef ukraińskiego IPN.

Szef ukraińskiego IPN użył ogólnego określenia „tragiczne wydarzenia”. Nie nazwał mordów dokonanych na Polakach ludobójstwem, nie wskazał Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ani Ukraińskiej Powstańczej Armii jako sprawców i nie odniósł się do odpowiedzialności ukraińskich nacjonalistów. Nie była to zatem samokrytyka ani przyjęcie odpowiedzialności za zbrodnię.

Wypowiedzi Ałfiorowa różnią się tonem od jego lutowego wywiadu dla „Ukraińskiej Prawdy”. Szef ukraińskiego IPN przedstawiał wówczas tragedię wołyńską jako jeden z państwowotwórczych mitów Polski i twierdził, że dla większości Ukraińców pozostaje ona lokalnym epizodem historii.

Zarzucał także Polakom demonizowanie Stepana Bandery, zaprzeczał istnieniu rozkazów Romana Szuchewycza dotyczących mordowania Polaków oraz podawał w wątpliwość kwalifikowanie zbrodni jako ludobójstwa z powodu ofiar po obu stronach.

Jest to zmiana retoryki, ale nie pełne uznanie odpowiedzialności OUN-UPA za ludobójstwo dokonane na Polakach.

Ekshumacje jako „kwestia honoru”

W rozmowie z PAP Ałfiorow stwierdził, że dowodem uznawania przez stronę ukraińską tragedii wołyńskiej są zgody na poszukiwania szczątków Polaków i prace ekshumacyjne.

„Trwa dialog między historykami, a w ciągu ostatniego półtora roku nastąpił największy postęp w porównaniu z wcześniejszymi latami w kwestii prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych. To jest bezpośredni dowód na to, że strona ukraińska uznaje istnienie tragedii wołyńskiej” — powiedział Ałfiorow.

Szef ukraińskiego IPN zapowiedział wydawanie kolejnych zezwoleń na ekshumacje. Godny pochówek ofiar nazwał „kwestią honoru”, a wieloletni impas w tej sprawie uznał za sprzeczny z chrześcijańską etyką.

W ostatnich miesiącach strona ukraińska wydała zgody na ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej oraz w dawnym Hołosku Wielkim, które obecnie znajduje się w granicach Lwowa. Zakończono też etap poszukiwań w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim, gdzie wskazano miejsca mogące kryć szczątki około 100 Polaków.

Pod koniec czerwca w Puźnikach zakończył się kolejny etap prac poszukiwawczych, jednak w ich trakcie nie udało się znaleźć drugiej mogiły. Kolejne ekshumacje prawdopodobnie rozpoczną się w sierpniu. Celem prac będzie odnalezienie szczątków około 40 pozostałych osób zamordowanych w 1945 roku.

Czytaj też: Zidentyfikowano osiem ofiar UPA z Puźnik. Pierwszy taki przypadek w czasie ekshumacji

Strona ukraińska planuje również prowadzenie własnych prac poszukiwawczych w Polsce, między innymi w Sahryniu i Łaskowie, gdzie odbędą się ekshumacje członków UPA.

Kresy.pl/X/Interia

Tagi: , , ,
forma płatności