PiS ulega lobbingowi zachodnich koncernów w sprawie złagodzenia lub nawet zniesienia zakazu handlu w niedzielę – twierdzą przedstawiciele organizacji zrzeszających większość polskich małych i średnich sklepów. „Reprezentacja większości rodzimych handlowców stanowczo protestuje przeciw próbom ograniczenia ustawy o zakazie handlu. Byłaby to absolutna kapitulacja rządzących przed globalistami oraz zdrada polskich firm rodzinnych i to nie tylko z obszaru handlu” – napisano w przesłanym do redakcji portalu Kresy.pl oświadczeniu podpisanym przez reprezentantów największych polskich organizacji handlowych.

Dokument podpisany przez dra Janusza Rakowskiego, prezesa Kongregacji Przemysłowo Handlowej, oraz Marzenę Gradecką, występującą w imieniu wiodących ogólnopolskich sieci handlowych (Grupa PGD, Grupa Specjał, sieć Delko, Grupa Kupiec), został przesłany do naszej redakcji w sobotę 9 marca. Poniżej publikujemy jego treść:

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W ostatnich dniach wrócił temat nowelizacji ustawy o ograniczeniu handlu. Środowisko polskich handlowców obiegły ostatnio płotki o kuluarowych rozmowach PIS z reprezentantami zachodnich koncernów na temat „złagodzenia” czy wręcz utrącenia ustawy przy okazji procedowania nowelizacji.

Uspokajając środowisko, trzymano się wersji o wycofaniu projektu z obrad najbliższej sesji. Zmiana stanowiska jak zwykle, zaskoczyła.

Wygląda na to, że zmasowana, skuteczna propaganda koncernowych lobbystów na rzecz „obrony”(!) rodzimych małych i średnich sklepów, które jakoby miały padać od tego, że w wolne niedziele konkurencja nie pracuje, zepsuła przedwyborcze humory w PiS.

Całkowity brak chęci pozyskania wiedzy od najbardziej zainteresowanych, nawet Biura Analiz Sejmowych, spowodował przyjęcie narracji globalistów również przez znaczącą część środowiska PIS.

Reprezentacja większości rodzimych handlowców stanowczo protestuje przeciw próbom ograniczenia ustawy o „zakazie handlu”. Byłaby to absolutna kapitulacja rządzących przed globalistami oraz zdrada polskich firm rodzinnych i to nie tylko z obszaru handlu.

Ograniczenie handlu w niedziele stymuluje, podobnie jak w wielu bogatych krajach Europy rozwój lokalnej gastronomii, turystyki, agroturystyki, instytucji sportu, rozrywki i kultury. Mocne demokracje zabezpieczyły niedziele nawet w konstytucji jako dobro narodowe. Niedziela ma być poświęcona zdrowiu, duchowości i budowaniu wspólnot. Ma być tym co wesprze tradycję i lokalność. Jest zdecydowanie wspierana przez środowiska katolickie jako dzień święty, który zgodnie z trzecim przykazaniem należy święcić. Jesteś katolikiem – świętuj. Nie jesteś – pozwól święcić dzień święty milionom innych!

Podsycane u nas przez środowiska liberalne i media głównego nurtu hasła nieograniczonej wolności jednostki w kontekście niedzielnego handlu są przykrą manipulacją.

Ogromna większość osób deklarujących, że są za otwartymi w niedzielę sklepami, zapytana czy mają świadomość tego, że kaprys zrobienia zakupów akurat w „dzień święty” odbywa się kosztem między innymi półtora miliona rodzin pracownic handlu, stwierdza, że właściwie nie musi takiego kaprysu mieć. Niedzielna praca w handlu to nie praca absolutnie niezbędna. To praca, bez której dojrzałe społeczeństwa doskonale sobie radzą, rozwijając w tym czasie inne obszary gospodarcze i społeczne oraz wspierając ubogacające otoczenie lokalne sklepiki, piekarnie, czy cukiernie, na co dzień zabijane przez centra handlowe.

My, reprezentanci polskiego rodzinnego, niezależnego handlu protestujemy przeciw planom liberalizacji ustawy oraz zdradzie tradycyjnych, w tym katolickich wartości!

Dr Janusz Rakowski (Kongregacja Przemysłowo Handlowa) oraz Marzena Gradecka (Grupy: PGD, Specjał, Delko SA, Kupiec,..)

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Lobbing zachodnich koncernów

Niedawno informowaliśmy, że rząd prowadzi analizy dotyczące tego, czy wprowadzenie ograniczenia handlu w niedziele miało sens; część ministrów nie wykluczało korekty ustawy w tej sprawie. Premier Mateusz Morawiecki mówił, że chodzi o przegląd wpływu wolnych niedziel „na mniejsze sklepy, większe sklepy, rodzinne – ale przede wszystkim dla ludzi”. W tym czasie, jak zauważaliśmy, w mediach pojawia się coraz więcej informacji o tym, że partia rządząca może częściowo wycofać się z inicjatywy wolnych niedziel, sugerując coraz mniejsze przekonanie polityków PiS do tej kwestii. Za zniesieniem „zakazu handlu w niedzielę” zdecydowanie lobbują organizacje biznesowe. Według badania Maison&Partners wykonanego na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zakaz handlu w niedzielę poparło tylko 28% respondentów. Ostatnio ZPP, jeden z głównych orędowników zarówno zniesienia ograniczeń ws. handlu w niedzielę, jak i masowego ściągania imigrantów zarobkowych do Polski, opublikował kolejny sondaż, według którego obecnie 51 proc. badanych negatywnie ocenia ograniczenie handlu, a liczba zwolenników takiego rozwiązania maleje. W sukurs tego rodzaju organizacjom przychodzą też liberalni oraz konserwatywno-liberalni eksperci i dziennikarze/publicyści.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisaliśmy 1 marca, w odpowiedzi na te działania, głos postanowili zabrać przedstawiciele właśnie małych i średnich, prywatnych sklepów i firm handlowych. Jedną z takich osób jest Marzena Gradecka, prezes PGD Polska, członek komitetu inicjatywy ustawodawczej ds. Wolnych niedziel w handlu, a zarazem właścicielka kilkuset marketów w całej Polsce. Występuje ona w imieniu wiodących ogólnopolskich sieci handlowych (Grupa PGD, Grupa Specjał, sieć Delko, Grupa Kupiec), współpracujących, prowadzących i reprezentujących ponad połowę polskich rodzinnych małych i średnich firm handlowych branży FMCG.

W przesłanym nam oświadczeniu przedstawiciele polskich handlowców, w tym prowadzących małe i średnie sklepy, stanowczo zaprotestowali przeciwko manipulacjom przy ustawie: „Główne polskie sieci handlowe, zrzeszające większość, bo ponad 50 tysięcy małych i średnich prywatnych sklepów, stoją murem za wolnymi niedzielami, zadając kłam lobbystom wielkich sieci handlowych i centrów handlowych, według których to wolne niedziele spowodowały pogorszenie ich sytuacji, czyli spadek obrotów, a w efekcie zamknięcie kilku czy kilkunastu tysięcy sklepów tej kategorii w 2018 roku. Protestujemy przeciw próbom reprezentowania nas przez zagraniczny kapitał, przeciw kłamliwemu lobbingowi grup skupionych wokół zachodnich sieci oraz centrów handlowych. Małe i średnie rodzinne sklepy są zdecydowanie za kontynuacją procesu realizacji ustawy sprzed roku”.

Tendencja spadkowa zahamowana

Marzena Gradecka zwraca uwagę, że jedynymi rzetelnymi danymi za 2018 rok są dane GUS, opublikowane w lutym 2019 roku. Wskazują one, że po raz pierwszy od wielu lat zahamowana została tendencja spadkowa liczby osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą w sektorze handlu. Wyniosła ona 757 tysięcy, wobec 760 tysięcy w roku 2017. Jej zdaniem, spadek rzędu mniej niż pół procent to dobry prognostyk na przyszłość. Zauważa też, że stanowi ona dla rodzimych handlowców podstawę do założenia, że spadek netto liczby sklepów małych i średnich w ujęciu makro w 2018 wyhamował, podobnie jak spadek ich obrotów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ponadto, Gradecka zwraca uwagę, że w tym roku wolnych niedziel będzie więcej, niż w ubiegłym. Co więcej, pod uwagę będzie branych pełne 12 miesięcy z wolnymi niedzielami, a nie tylko 10. Stąd, jak uważa, założenia odnośnie zatrzymania tendencji spadkowych w kontekście liczby sklepów i ich obrotów tej wciąż znaczącej ilościowo i wartościowo grupie sklepów „są zdecydowanie bardziej zasadne niż badania sondażowe znanej zagranicznej firmy badawczej wykonane na zlecenie koncernów”.

– Nie ma żadnych danych makroekonomicznych za 2018, które są na tyle wiarygodne, aby wysuwać na ich podstawie odpowiedzialne wnioski, a tym bardziej, by podejmować na ich podstawie radykalne kroki w kierunku ograniczania wolnych niedziel – uważa Marzena Gradecka.

Jak pisaliśmy kilka dni temu, portal Money.pl przedstawił głos części polskich handlowców, małych sklepikarzy, którzy sami w niehandlowe niedziele otwierają swoje sklepy. Argumentują, że ograniczenie handlu w niedziele jest dla nich ogromnie korzystne, bo dzięki tym regulacjom zwielokrotnili swoje zyski.

W reportażu przytoczono relację właścicielki sklepu w centrum Krakowa, która już w pierwszą niedzielę z ograniczeniem handlu zarobiła o 1500 proc. więcej niż zwykle. Wcześniej, żeby jakoś się utrzymać, musiała dorabiać jako sprzątaczka. – Ograniczenie handlu dla takich sklepikarzy jak ja, to ratunek – mówi w rozmowie z Money.pl. – Od kiedy działa zakaz handlu mam szansę spokojnie zarobić na ZUS, na podatki i trochę zostanie do domu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Inna sklepikarka, z Warszawy, która handluje niedaleko wielkich sklepów sieciowych, w pierwszych dniach obowiązywania nowych przepisów zarobiła o około 700 proc. więcej. Jej zdaniem, „ograniczenie handlu w niedzielę uratowało polski, drobny handel”, który dzięki temu stał się jakąkolwiek konkurencją wobec wielkich sieci zagranicznych. Na dowód tego, jak korzystne okazały się dla niej nowe przepisy, pokazała wyciągi z kasy fiskalnej. Liczba klientów, w porównaniu do okresu, gdy nie było żadnych ograniczeń handlu w niedziele, wzrosła niemal dziesięciokrotnie, a jej dzienny utarg z około 800 do 6-7 tys. zł.

Później odnotowała spadek do 4 tys. zł w niedzielę handlową. Tłumaczyła, że to efekt obchodzenia zapisów ustawy przez niektóre sklepy, które zaczęły otwierać się jako placówki pocztowe. Jej zdaniem jest to argument za tym, żeby dodatkowo uszczelnić przepisy. Podobnie uważa sklepikarka z Krakowa, której przychody również wyraźnie spadły, od kiedy niektóre sklepy zaczęły działać jako „poczta”.

Portal zaznacza, że obie kobiety nie chciały występować pod nazwiskiem, obawiając się ataków ze strony konkurencji za opowiadanie o tym, jak wyglądają dla nich kulisy ograniczenia handlu w niedziele.

Według money.pl, w najbliższych tygodniach „Solidarność” zamierza ruszyć z akcją informacyjną, m.in. z udziałem małych sklepikarzy, żeby przekonać posłów PiS do sensowności nowych regulacji i odwieść ich od ewentualnych planów wycofania się z ograniczenia sprzedaży w niedzielę.

Kresy.pl

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Główne polskie sieci handlowe oskarżają PiS o zdradę interesu polskich handlowców
5 (100%) 9 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Sklepikarz nie musi zmieniać co roku samochodu na nowy. Na moim osiedlu jest sporo marketów i sporo małych sklepów, z których w niedzielę były otwarte tylko markety Biedronka i Polo, a żaden mały rodzimy sklep nie był otwarty. Jeżeli jakiś sklep nie umie dbać o klientów, to niech bankrutuje.