W nocy z 24 na 25 marca w pobliżu elektrowni jądrowej w Buszehrze doszło do kolejnego amerykańsko-izraelskiego uderzenia. Rosja rozpoczęła trzecią fazę ewakuacji swojego personelu, a o zdarzeniu została poinformowana Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej.

Atak był drugim takim incydentem w ostatnich dniach, po wcześniejszym uderzeniu z 17 marca, które również nie przyniosło strat wśród personelu ani szkód w instalacjach. Zarządca obiektu potwierdził, że reaktory pozostały nienaruszone, a pracownicy nie ucierpieli.

W reakcji na rozwój sytuacji w Buszehrze rosyjski koncern Rosatom rozpoczął trzecią fazę ewakuacji swojego personelu, kierując pracowników w stronę granicy irańsko-armeńskiej, przy jednoczesnym utrzymaniu minimalnej obsady niezbędnej do funkcjonowania zakładu. „Sytuacja […] rozwija się według najgorszego scenariuszu” — powiedział dyrektor generalny Rosatomu Aleksiej Lichaczow.

Tego samego dnia Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej otrzymała od Iranu informację o kolejnym pocisku, który uderzył w teren elektrowni w Buszehrze, co wywołało reakcję struktur międzynarodowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo jądrowe.

W ostatni weekend w południowym Izraelu doszło do irańskiego uderzenia w rejon miasta Dimona, gdzie znajduje się elektrownia jądrowa, co Teheran uznał za odpowiedź na wcześniejszy atak na obiekt nuklearny w Natanz.

25 marca podczas pilnego posiedzenia zwołanego na wniosek Bahrajnu wysoki komisarz ONZ ds. praw człowieka Volker Turk wskazał na rosnące ryzyko eskalacji konfliktu wokół infrastruktury jądrowej. „Ostatnie uderzenia rakietowe w pobliżu miejsc nuklearnych […] podkreślają ogromne zagrożenie dalszą eskalacją” — powiedział Volker Turk. „Sytuacja jest niezwykle niebezpieczna i nieprzewidywalna, wywołała chaos w całym regionie” — dodał komisarz. „Ten konflikt ma bezprecedensową siłę, by wciągnąć w siebie kraje z całego świata” — zaznaczył.

Trump mówi o planach pokoju z Iranem, Teheran zaprzecza

Według doniesień medialnych z 24 marca, Waszyngton przedstawił Teheranowi 15-punktowy plan mający doprowadzić do zakończenia trwającego konfliktu. Propozycja obejmuje kwestie programu nuklearnego oraz programu pocisków balistycznych.

Plan dotyczy również bezpieczeństwa szlaków morskich, w tym sytuacji w cieśninie Ormuz. Obszar ten ma kluczowe znaczenie dla globalnych dostaw surowców energetycznych, ponieważ przepływa przez niego około 20 procent światowego eksportu ropy naftowej i gazu.

Tego samego dnia  prezydent Donald Trump oświadczył, że Iran zgodził się, iż nigdy nie pozyska broni jądrowej, a trwające rozmowy z Teheranem prowadzą przedstawiciele najwyższego szczebla amerykańskiej administracji, co według niego miało skłonić Waszyngton do odstąpienia od planowanych uderzeń na irańskie elektrownie.

W tym czasie Pekin wezwał strony konfliktu do jak najszybszego rozpoczęcia rozmów pokojowych. Szef chińskiej dyplomacji podkreślił, że dialog ma pierwszeństwo przed użyciem siły, a Chiny chcą nadal odgrywać rolę wspierającą pokój i stabilność w regionie. Irański minister zadeklarował z kolei dążenie do pełnego zakończenia wojny, a nie jedynie do czasowego zawieszenia broni.

Jednocześnie przewodniczący Islamskiego Zgromadzenia Konsultatywnego czyli parlamentu Iranu, zaprzeczył by prowadzone były jakiekolwiek negocjacje z USA. Mohammad Bagher Ghalibaf zareagował na twierdzenia Donalda Trumpa o rozmowach między Teheranem a Waszyngtonem wpisem na X. „Naród irański domaga się całkowitego ukarania skuszonych agresorów. Wszyscy irańscy urzędnicy stoją twardo po stronie swojego najwyższego przywódcy i narodu, dopóki ten cel nie zostanie osiągnięty” – zapewnił polityk odgrywający niegdyś ważną rolę w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej i uważany za pryncypialistę systemu.

W niedzielę Donald Trump wystosował wobec Iranu ultimatum. Zagroził mu uderzeniami na system energetyczny tego państwa, niszczeniem elektrowni, jeśli w ciągu 48 godzin Irańczycy nie zrezygnują z blokowania żeglugi przez cieśninę Ormuz statków związanych z USA, Izraelem i ich partnerami. Jednak już w poniedziałek, prezydent USA ogłosił, że przesuwa termin ultimatum o pięć dni, ze względu na „bardzo dobre” i „konstruktywne” rozmowy z przedstawicielami irańskich władz.

Przedstawiciel Iranu szybko zaprzeczył twierdzeniom Trumpa. „Nie ma żadnych bezpośrednich ani pośrednich kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi” – powiedział agenci Fars anonimowy przedstawiciel irańskich struktur bezpieczeństwa.

Tymczasem jeszcze w piątek irańska dyplomacja obciążyła odpowiedzialnością za zmianę warunków żeglugi w cieśninie Ormuz państwa napastnicze. Zarazem podkreśliła, że nawet po ustaniu działań zbrojnych zasady przewozów przez tę strategiczną cieśninę zostaną zmienione „z uwzględnieniem interesów Iranu oraz innych stron”.

23 marca media podały, że mimo napięć i zagrożeń w Cieśninie Ormuz pojedyncze tankowce wracają na szlak. Jednostki z Chin i Indii przepływają trasą kontrolowaną przez Iran, podczas gdy ruch morski pozostaje mocno ograniczony.

Kresy.pl/Anadolu Agency/news.iaea.org

Tagi: , , ,
forma płatności