Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ostrzegł, że jego kraj może nie zaprzestać na zakazie handlu z Izraelem, ale w przyszłości zainterweniuje zbrojnie w wojnie w Strefie Gazy. Mówiąc to, oskarżył izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu o ludobójstwo.

Prezydent Turcji podczas swojego niedzielnego przemówienia powiedział o kryzysie humanitarnym w Izraelu. Dalej w swojej wypowiedzi stwierdził, że „nie ma powodu”, dla którego Turcja nie mogłaby podjąć działań, odnosząc się do interwencji wojskowych przeprowadzonych w przeszłości w innych krajach.

„W Gazie, Palestynie, Libanie umierają nie tylko kobiety, dzieci, niemowlęta, niewinni cywile. Giną tam też człowieczeństwo i system międzynarodowy […] Musimy być bardzo silni, aby Izrael nie mógł zrobić tych absurdalnych rzeczy Palestynie. Tak jak weszliśmy do Karabachu, tak jak weszliśmy do Libii, możemy zrobić im coś podobnego” – oznajmił przywódca państwa tureckiego.

Niedługo po przemówieniu Erdogana izraelski minister spraw zagranicznych Israel Katz napisał w poście na portalu X, że prezydent Turcji „podąża śladami” byłego irackiego dyktatora Saddama Husajna, grożąc atakiem na Izrael.

To nie pierwszy raz, kiedy turecki prezydent zarzuca Natanjahu zbrodnie wojenne. Podczas oświadczenia wygłoszonego 25 września podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku powiedział, że premiera Izraela Benjamina Netanjahu „trzeba powstrzymać tak jak Hitlera”.

Według danych portalu Aljazeera Izrael zabił ponad 40 tys. Palestyńczyków w Strefie Gazy, w tym co najmniej 16 tys. dzieci i ponad 11 tys. kobiet. Liczba ta jest prawdopodobnie zaniżona, gdyż większość z 10 000 zaginionych Palestyńczyków prawdopodobnie została pogrzebana pod gruzami. Vadanie opublikowane w lipcu w czasopiśmie medycznym The Lancet podaje, że liczba ta może wynieść nawet 186 000 osób, co stanowiłoby około 8 proc. całej populacji Gazy.

Kresy.pl/aljazeera.com

Tagi: , , , ,
forma płatności