– Od samego początku, gdy to nazwisko się pojawiło, to wielokrotnie publicznie mówiłem o tym, że taka sytuacja, żeby obywatel obcego państwa był wiceministrem w rządzie polskim, jest niedopuszczalna. To nie jest Ukraina – mówi w rozmowie z Kresami.pl Paweł Kukiz.
Jak podało w środę Ministerstwo Spaw Zagranicznych RP Robert Grey stracił stanowisko wiceministra w tym resorcie. Informację tę szybko potwierdziła mediom rzeczniczka Ministerstwa Joanna Wajda. Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez “Rzeczpospolitą” i “Gazetę Wyborczą”, Grey został w trybie nagłym, czego powodem miało być rzekome zatajenie przez niego współpracy z amerykańskimi służbami specjalnymi.
Przeczytaj: Wiceminister spraw zagranicznych Robert Grey okazał się wtyką amerykańskiego wywiadu?
Takiej przesłance dymisji Greya zaprzeczał jego promotor i dotychczasowy zwierzchnik, szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski. Jak powiedział w wywiadzie dla portalu Onet, została zmieniona „koncepcja kierownictwa MSZ i stąd odwołanie Greya”.
– Od samego początku, gdy to nazwisko się pojawiło, to i z mównicy sejmowej, i w licznych wywiadach mówiłem o tym, że taka sytuacja, żeby obywatel obcego państwa był wiceministrem w rządzie polskim jest niedopuszczalna. To nie jest Ukraina, gdzie wrzuca się Nowaka czy Balcerowicza– mówi w rozmowie z Kresami.pl Paweł Kukiz. Zapowiada, że temat byłego wiceministra będzie poruszany podczas posiedzenia sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych.
Według „Rzeczpospolitej”, o bardzo pilnym charakterze odwołania Greya świadczy fakt, że jego nazwisko widniało w składzie delegacji, która tego dnia udawała się z prezydentem Andrzejem Dudą do Szwecji. Nie poleciał tam, a według osoby z otoczenia Greya, na którą powołuje się Rzeczpospolita, „był totalnie zaskoczony”. Z kolei polityk PiS znający kulisy polskiej dyplomacji powiedział „Rz”, że słyszał, iż „zdecydowała kwestia dotycząca bezpieczeństwa państwa”. – I nie było to źródło gazetowe–dodał.
W oświadczeniu skierowanym w środę wieczorem do PAPGrey stwierdził, że nie jest i nigdy nie był współpracownikiem “żadnych służb specjalnych”.Były wiceminister poczuł się zmuszony do wydania oświadczenia, aby – jak to ujął- „nieprawdziwe informacje na mój temat znajdujące się w przestrzeni publicznej nie były powielane. Domagał się też “sprostowania nieprawdziwych oraz szkalujących informacji”, grożąc przy tym, że rozważa “wstąpienie na drogę sądową w związku z tą sprawą”.
Podobne w tonie jest oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych:
– Stanowczo dementujemy bezpodstawne doniesienia niektórych mediów, że dymisja ta ma związek z rzekomym zatajeniem przez niego [Greya] współpracy z amerykańskimi służbami.
Paweł Kukiz zaznacza, że jest ostatnią osobą, która na podstawie poszlak wydawałaby sądy w takiej sprawie. – Ale jednocześnie możliwość pojawienia się wątpliwości tego typu automatycznie wyklucza kandydata na tak wysoki urząd państwowy, w tak ważnym sprawach– podkreśla polityk. – Można było domniemywać, że skoro przebywał tak długo na terytorium obcego państwa i pracował w instytucjach które mogły na terenie polski być przedmiotem zainteresowania ze strony obcego państwa, to sam ten fakt wymaga bardzo dużej ostrożności. Przynajmniej ostrożności– zaznacza.
Zdaniem Kukiza, w takiej sytuacji w pierwszej kolejności na ten temat powinien wypowiedzieć się nie przedstawiciel MSZ, ale służba kontrwywiadu lub instytucja, która jest odpowiedzialna za certyfikaty bezpieczeństwa. Uważa, że taka osoba powinna zostać dokładnie „prześwietlona” przez ABW. – To chyba właśnie ta agencja powinna być podmiotem zainteresowanym, oczywiście zakładając, że istnieje wymóg takiego certyfikatu. Jednak jakby nie było, ABW jest odpowiedzialna za to, czy osoba zajmująca prominentne stanowisko w państwie i to jeszcze w takim resorcie, jest pod każdym względem, mówiąc kolokwialnie, „czysta”– mówi Kukiz. – Jeżeli widzę taką czujność ze strony PiS choćby przy okazji ustawy deubekizacyjnej, w stosunku do byłych milicjantów z przysłowiowej Koziej Wólki”, to dziwię się, że takiej ostrożności i zapobiegliwości nie wykazuje się przy weryfikacji osób aspirujących do tak wysokich stanowisk.
Pod koniec września minister spraw zagranicznych Witold Waszyczkowski nominował na stanowisko swojego zastępcy Roberta Greya. Urodzony w Polsce jako Robert Grygielko, Grey wyjechał do USA jako dziecko, i jako syn krawca-imigranta zrobił zaskakująco burzliwą karierę naukową, biznesową i dyplomatyczną, o czym pisaliśmy już na łamach Kresy.pl. Sprawa od początku wzbudzała kontrowersje. Liczni publicyści rozważali na ile tego typu nominacja jest bezpieczna dla interesów narodowych Polski. Szczególnie w kontekście negocjacji w sprawie kontrowersyjnych umów TTIP oraz CETA, a także ewentualnego lobbingu przy okazji znacznych zakupów uzbrojenia przez Wojsko Polskie. Grey jako wiceminister odpowiadał w resorcie właśnie za politykę ekonomiczną i transatlantycką, a także azjatycką. Ministerstwo mocno zresztą broniło wiceministerialnej nominacji Greya. W odpowiedzi na interpelację posła Roberta Winnickiego, pytającego się o zasadność i zgodność z racją stanu takiego pociągnięcia personalengo, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Jan Dziedziczak w obcesowym piśmie składającym się z dwuzdaniowych fraz, nawet nie próbował odnieść się do wątpliwości co do politycznej lojalności Greya.
Ruch Narodowy zapowiedział na dziś manifestacjęz rządaniem dymisji szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego i wiceministra Dziedziczaka.
Przeczytaj więcej:
Robert Winnicki (Ruch Narodowy) dla Kresy.pl: Sprawa Greya to pięć kompromitacji Polski
Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15) dla Kresy.pl: Pięćdziedziąta pierwsza twarz Greya
KRESY.PL/ Marek Trojan






























