Lider Polaków na Litwie: Za czasów sowieckich nie bałem się mówić prawdy o Katyniu, nie boję się mówić prawdy teraz

“Osobiście ani w czasach radzieckich, ani obecnie nie bałem się i nie boję mówić prawdy. Jeszcze w 1980 roku mówiłem w szkole o mordzie w Katyniu, o stalinowskich oprawcach. Nie baliśmy się wówczas, a i obecnie nie damy się zastraszyć” – mówi lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, Waldemar Tomaszewski. Polityk był ostatnio atakowany przez litewskie media i część polskojęzycznych m.in. za spotkanie z mediami charakteryzowanymi jako “prokremlowskie”.

W piątek odbył się w Wilnie wiec przeciwków nowelizacji litewskiego Kodeksu pracy. Sprawa zjednoczyła wiele środowisk – m.in. litewskich związkowców i polskich działaczy na Litwie.

“Był to wiec nowej jakości, bowiem zjednoczył wszystkich ludzi dobrej woli, gdy ramię w ramię o swoje prawa walczyli przedstawiciele związków zawodowych, nauczyciele, pedagodzy przedszkolni, mniejszości narodowe, pracownicy sektora kultury. Ci ludzie zjednoczyli się, bowiem odczuwają wspólne zagrożenie – zagrożenie utraty statusu społecznego”– komentował Waldemar Tomaszewski. „Głosowanie w Sejmie nad modelem uwidoczniło, jak niewielu stronników w parlamencie mają osoby pracujące. Wszystkie frakcje głosowały za przyjęciem nowelizacji Kodeksu pracy, jedynie frakcja AWPL i kilka pojedynczych posłów głosowało przeciwko zgubnym zmianom”– podkreślał lider AWPL.

Tomaszewski zaznaczył, że organizatorzy akcji protestacyjnej, głównie za pośrednictwem mediów, byli niejednokrotnie atakowani. Ofiarą ataków padł również przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

Ostatnio w mediach rozpętano histerię po niedawnym spotkaniu przewodniczącego Akcji Wyborczej z kierownictwem Pierwyj Bałtijskij Kanał– czytamy na polskim portalu na Litwie L24.lt. „Wywiadów dla tej telewizji udzielają wszyscy oficjele, w tym czołowi krajowi politycy, a AWPL nie wolno. Dlaczego? Otóż dlatego, że rządzący obawiają się, że obywatele dowiedzą się, kto rzeczywiście stoi po ich stronie, kto faktycznie broni ich praw i interesów. Nas nikt nie może „wezwać na dywanik”, bowiem jesteśmy jedynym ugrupowaniem, które pryncypialnie nie przyjmuje pieniędzy od struktur biznesowych”– oświadczył W. Tomaszewski.

Polityk ubolewał, że po 25 latach niepodległej Litwy staliśmy się świadkami sytuacji, gdy władzę sprawują byli komuniści, którzy dzisiaj próbują oczerniać tych, którzy głoszą prawdę i mają inne zdanie. „Osobiście ani w czasach radzieckich, ani obecnie nie bałem się i nie boję mówić prawdy. Jeszcze w 1980 roku mówiłem w szkole o mordzie w Katyniu, o stalinowskich oprawcach. Nie baliśmy się wówczas, a i obecnie nie damy się zastraszyć”– oświadczył polityk.

Przed piątkowym wiecem próbowano uderzyć w lidera AWPL m.in. poprzez medialne sugestie o tym, że dojazd do działki, którą przed kilkoma laty nabyła jego rodzina, rzekomo wyasfaltowano z publicznych pieniędzy. „Prawda jest taka, że działkę kupiłem po tym, gdy droga już była wyasfaltowana. Co więcej, asfalt opłacili z własnej kieszeni właściciele sąsiednich działek”– mówił polityk.

„Ze wszystkich sił będziemy bronili pracowników oświaty i wszystkich pracujących. Wierzymy też, że nowy model społeczny ostatecznie nie zostanie przeforsowany, a szkoły polskie wyjdą z zagrożenia obronną ręką”– konkludował W. Tomaszewski.

L24.lt/ Kresy.pl

forma płatności