Na nieujawnionych jeszcze taśmach były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski miał oferować swoje usługi “najbogatszemu oligarsze” – twierdzi Jacek Kurski ze Zjednoczonej Prawicy.

Sikorski planował karierę europejską w kategoriach lobbystycznych, bo miał oferować najbogatszemu oligarsze swoje usługi. To mentalność służalczo-rozbiorowa. PO mogła się takiej taśmy bać, choć podkreślam, że nie wiem, czy faktycznie ona istnieje– powiedział Jacek Kurski “Faktowi”.

Przyczyn upadku Sikorskiego było jednak więcej. Najbardziej rażąca była sprawa tzw. “kilometrówek”.

Sprawa kilometrówek była jednym z gwoździ do jego trumny. W 2011 roku Sikorski wziął 26500 zł za to, że “przejechał” po Bydgoskiem 32 tys. km, na co potrzeba 5 miesięcy codziennie po 7-8 godzin za kółkiem prywatnego samochodu. 2011 to pół roku prezydencji Polski w UE, w dodatku zakaz rozliczania kilometrówki przez 3 miesiące z powodu kampanii wyborczej, obowiązki szefa MSZ, wyjazdy zagraniczne, przyjęcia wizyt, 50 dni posiedzeń rządu, 90 dni posiedzeń sejmu, a Sikorski, który ma całodobową ochronę BOR, który nawet po pizzę dlań zasuwa – deklaruje, że przejechał 32 tys. kilometrów między Chobielinem, Szubinem, Pakością i Mogilnem? Kabaret. To więcej niż robi rocznie warszawski taksówkarz. Umorzono ją politycznie, ale sprawa nadal śmierdziała– powiedział Jacek Kurski.

fakt.pl/KRESY.PL

forma płatności