Mer Kijowa usiłował zapanować nad pikietą drobnych przedsiębiorców, którzy postanowili zająć jedną ze stołecznych ulic.
Protestowali właściciele kiosków domagający się uporządkowania spraw związanych z ich prowadzeniem. Widok włodarza stolicy nie zrobił na nich większego znaczenia, toteż Witalij Kliczko podszedł do najbardziej aktywnego i próbował go wzbudzić w niem respekt. Nie na wiele się to zdało. Kliczko próbował namówić pikietujących aby zeszli z drogi.
korrespondent.net/kresy.pl




























