Polityka Niemiec, Włoch, Węgier czy Holandii została uzależniona od dyplomacji Moskwy i gróźb Gazpromu. To jest przede wszystkim uzależnienie mentalne. Putin paraliżuje ich swobodę myślenia jak wąż na pustyni paraliżuje wzrokiem królika – pisze prof. Roman Kuźniar w artykule dla “Rzeczpospolitej”
“Dzisiejsze postępowanie Moskwy doprowadziło do paraliżu i nieważności wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE. Niejako w jej imieniu z Moskwą rozmawiają Berlin i Paryż. Rezultaty widzimy. Ale nie może być inaczej, bo przecież w stolicach zachodniej Europy jest długa tradycja zaspokajania bezprawnych roszczeń Moskwy kosztem narodów Europy Środkowo-Wschodniej”– uważa prof. Kuźniar.
Taka sytuacja każe wątpić w siłę Unii Europejskiej na arenie globalnej.
“To koniec marzeń o Europie, o UE jako o “globalnym aktorze”. Jaki sens mają ekspedycje do Mali czy Afganistanu, jeśli nie ma się odwagi wpływać na sytuację bezpieczeństwa w bezpośrednim sąsiedztwie, w Europie. Jeśli nie ma się odwagi dozbroić Ukrainy, która jest ofiarą rosyjskiej agresji. Tak, chodzi o odwagę, bo przecież środków oddziaływania jest w bród. Jak nie ma odwagi, to nie ma i strategii, która mogłaby z tych środków zrobić pożądany użytek”– ocenia doradca prezydenta Komorowskiego.
Z punktu widzenia narodowych interesów Polski wielkim rozczarowaniem jest postawa Niemiec, które dyskredytują się jako kandydat na przywódcę całej UE.
“Atawistyczna rusofilia, czy też “rusozrozumienie” ignorujące lojalność wobec europejskich wartości i norm, połączona z prymatem podejścia merkantylistycznego to słabe listy uwierzytelniające do roli przywódczej. Co gorsza postawa niemieckiej dyplomacji wobec walk w Donbasie zdaje się sprzyjać planowi Moskwy przekształcenia regionu w kolejne Naddniestrze”– ocenia naukowiec.
“Rzeczpospolita”/KRESY.PL




























