Wysokopostawiony przedstawiciel NATO twierdzi, że w ostatnich tygodniach ilość broni przerzucanej z Rosji do donbaskich separatystów znacznie się zwiększył. Jednocześnie jeden z ważnych separatystycznych dowódców przyznał, że siły przeciwkijowskie dysponowały w dniu katastrofy wyrzutnią “Buk”.
“Zarejetrowaliśmy, że ilość uzbrojenia, które przewozi się z Rosji na Ukrainę, w ciągu ostatnich kilku tygodni zwiększyła się. My ciągle otrzymujemy świadectwa dostaw broni z Rosji na Ukrianę, już po zniszczeniu samolotu Maysya Airlines, co jest przyczyną do niepokoju” powiedział anonimowy wysoki przedstawiciele struktur NATO w Brukseli. Mówił on wręcz o “potoku broni”.
Jednocześnie dowódca separatystycznego batalionu “Wostok” Aleksandr Chodakowski przyznał, że separatyści posiadają systemy rakietowe “Buk”. “Wiem, że zestaw “Buk” przybył z Ługańska […] pod falgą ŁRL. Myślę, że go odesłali, żeby zatrzeć ślady jego obecności”. Jednak tak podsumował rolę ukraińskich władz w całej sprawie: “Pytanie jest takie: Ukraińcy wiedzieli, że ochotnicy [separatyści] mają “Buk” od Rosji. Nie zrobili nic by zadbać o bezpieczeństwo, sprowokowali jego użycie przeciw samolotowi z cywilami na pokładzie. Wiedzieli, że “Buk” jest. Wiedzieli, że zmierza do Śnieżnego. Wiedzieli, że będzie tam rozlokowany […] I tego dnia, intensywnie latali dokładnie w tym rejonie […] Ukraina zrobiła wszystko by doprowadzić do zestrzelania cywilnego samolotu”.
Chodakowski zdementował później swoje wypowiedzi na łamach związanego z separatystami portalu rusvesna.su
reuters.com/kresy.pl





























