Ukraińska armia wznowiła operację antyterrorystyczną na wschodzie kraju po tym, jak jednostronne wstrzymanie przez nią ognia nie przyniosło rezultatów
– Wczoraj rano siły rządowe wznowiły aktywną fazę operacji antyterrorystycznej – powiedział przewodniczący ukraińskiego parlamentu Ołeksandr Turczynow. – Nasze siły zbrojne przeprowadzają ataki na bazy i punkty oporu terrorystów – mówił Turczynow, otwierając posiedzenie parlamentu. Ze swej strony rzecznik sztabu ukraińskich sił antyterrorystycznych Ołeksij Dmytraszkiwskyj przekazał, że siły rządowe przeprowadziły ostrzał artyleryjski i ataki z powietrza na pozycje separatystów i ich „strategiczne obiekty”. Według niego, informację o lokalizacji baz przekazali wojsku sami członkowie nielegalnych ugrupowań zbrojnych. Dmytraszkiwskyj powiedział, że przechodzą oni na stronę armii. – Trwają rozmowy z dużą grupą członków samoobrony, którzy nie wierzą już Rosji ani republikom ludowym donieckiej i ługańskiej – poinformował.
Operację wznowiono po tym, jak prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie przedłużył rozejmu między siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami. W przesłaniu do narodu Poroszenko powiedział, że szansa na wcielenie w życie planu pokojowego nie została zrealizowana, a nielegalne ugrupowania zbrojne ponad sto razy naruszyły zawieszenie broni. – Polityczne dowództwo separatystów zademonstrowało brak chęci i zdolności do kontrolowania działań oddziałów terrorystycznych i band maruderów – oznajmił prezydent. – Po przeanalizowaniu sytuacji ja jako zwierzchnik sił zbrojnych podjąłem decyzję, że nie przedłużę jednostronnego zawieszenia ognia – dodał Poroszenko. – Zaatakujemy i wyzwolimy naszą ziemię – podsumował.
Szef państwa wyjaśnił także, że wojsko, gwardia narodowa, straż graniczna i służby bezpieczeństwa już otrzymały stosowne rozkazy. Podkreślił jednak, że wszystkie założenia ogłoszonego wcześniej planu pokojowego dla Ukrainy są nadal aktualne, a władze w każdej chwili są gotowe do zadeklarowania rozejmu. – Jeśli zobaczymy, że wszystkie strony dotrzymują postanowienia głównych punktów planu pokojowego. Że bojownicy zwalniają zakładników. Że i po tej stronie wschodniej granicy zapali się czerwone światło dla dywersantów i dostawców broni, a skuteczność kontroli granic monitorować będzie OBWE – zaznaczył ukraiński przywódca.
Pozorne zawieszenie broni
Według Rosji, dotychczasowe działania Ukrainy były tylko pozorowane i nie miały na celu zaprowadzenia pokoju, ale jedynie przegrupowanie działających w regionie wojsk. Przewodniczący Dumy Państwowej, izby niższej parlamentu Rosji, Siergiej Naryszkin oświadczył, że na Ukrainie potrzebne jest realne zawieszenie broni. – Potrzebny jest rozejm, przy czym nie pozorny, lecz prawdziwy, nie operacja maskująca przegrupowanie wojsk i dozbrojenie armii, lecz faktyczny rozejm dla rozpoczęcia dialogu – stwierdził Naryszkin. W jego ocenie, dialog jest jedyną szansą na uregulowanie ciężkiego konfliktu na wschodniej Ukrainie.
Jak informują władze Francji, rozejm jest możliwy, ponieważ w czasie ostatniej rozmowy przywódcy Rosji i Ukrainy, Władimir Putin i Petro Poroszenko, zgodzili się na współpracę w sprawie obustronnego zawieszenia broni na wschodniej Ukrainie i ustanowienia efektywnej kontroli na granicy obu krajów. „W wyniku długiej rozmowy prezydenci zgodzili się pracować nad pięcioma punktami, z których pierwszy mówi o przyjęciu porozumienia o dwustronnym zawieszeniu broni między władzami ukraińskimi i separatystami” – głosi oświadczenie Pałacu Elizejskiego. Wydano je po poniedziałkowej rozmowie telefonicznej Putina, Poroszenki, prezydenta Francji Françoisa Hollande’a i kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Przywódcy opowiedzieli się także za jak najszybszym zorganizowaniem trzeciej rundy konsultacji między przedstawicielami Kijowa i reprezentantami południowo-wschodnich regionów Ukrainy.
Presja z zewnątrz
Ministerstwo spraw zagranicznych FR oświadczyło, iż powstało wrażenie, że zmiana stanowiska Kijowa, w tym nieprzedłużenie rozejmu, nastąpiła nie bez wpływu z zewnątrz, wbrew stanowisku wiodących członków Unii Europejskiej. MSZ Rosji nie sprecyzowało, kto – jego zdaniem – wpłynął na władze Ukrainy. W przeszłości Moskwa niejednokrotnie zarzucała Waszyngtonowi wywieranie presji na Kijów. W podobnym tonie wypowiedział się prezydent Putin, który oskarżył Zachód, że wykorzystując kryzys ukraiński, próbuje zdestabilizować cały region. Porównał Ukrainę do Iraku, Libii i Syrii, które według jego słów zostały przez interwencję z zewnątrz doprowadzone na skraj rozpadu. Putin oświadczył, że Rosja i jej europejscy partnerzy nie zdołali przekonać prezydenta Poroszenki, by nie podążał drogą przemocy. Moskwa będzie chronić mieszkających poza jej granicami etnicznych Rosjan przy użyciu środków politycznych, gospodarczych i humanitarnych – zapowiedział gospodarz Kremla.
Resort rosyjskiej dyplomacji wyraził również ubolewanie, że strona ukraińska odstąpiła od publikacji uzgodnionej przez szefów dyplomacji Rosji, Niemiec, Francji i Ukrainy deklaracji, wyrażającej poparcie dla inicjatywy Moskwy, która zaproponowała rozmieszczenie przedstawicieli ukraińskiej straży granicznej i obserwatorów OBWE na trzech posterunkach granicznych na rosyjskim terytorium.
Unijny monitoring
Wczoraj władze w Brukseli poinformowały, że w związku z wysiłkami obu stron na rzecz pokoju wstrzymują się przed decyzją nakładającą kolejne sankcje na Rosję. Jak piszą agencje, ambasadorowie krajów UE wspólnie zdecydowali jedynie o dalszym monitoringu sytuacji na Ukrainie, dalszych wysiłkach dyplomatycznych i pracach nad rozszerzonymi sankcjami wobec Rosji.
Unijni ambasadorowie i ministrowie mają być gotowi na spotkanie w każdej chwili, ale na razie nadzwyczajne posiedzenie szefów dyplomacji nie jest przewidziane. Taka decyzja nie oznacza jednak, że zaostrzenie sankcji nie jest możliwe. Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble oświadczył, że Berlin nie zawaha się przed poparciem nałożenia na Rosję restrykcji ekonomicznych, jeżeli Moskwa nadal będzie łamać prawo międzynarodowe na Ukrainie. Schaeuble stwierdził, że Niemcy nie zawahają się poprzeć nowych sankcji, nawet jeśli ucierpi na tym gospodarka RFN. – Nie powstrzyma nas to przed zrobieniem tego, co powinniśmy – podkreślił minister.
Łukasz Sianożęcki






























