Moskwa ostrzega przed gruzińskim scenariuszem, jeśli na Ukrainie będą zagrożone rosyjskie interesy

Ukraina wznowiła we wtorek wieczorem „operację antyterrorystyczną” na wschodzie kraju. To polecenie pełniącego obowiązki prezydenta Ołeksandra Turczynowa. Operację przerwano w związku ze Świętami Wielkanocnymi (w tym roku wypadły w tym samym czasie u katolików i w obrządkach wschodnich) i w czasie wizyty wiceprezydenta USA Joe Bidena.

Turczynow poinformował, że w okolicach opanowanego przez separatystów Słowiańska znaleziono ciała dwóch osób, w tym działacza rządzącej partii Batkiwszczyna Wołodymyra Rybaka, porwanego dzień wcześniej przez terrorystów. – Terroryści, którzy de facto wzięli jako zakładników cały region doniecki, przekroczyli granicę. Zaczęli katować i zabijać patriotów Ukrainy. Rzucili zuchwałe wyzwanie nie tylko naszemu państwu, ale i całej wspólnocie międzynarodowej, gdy ostentacyjnie zlekceważyli decyzje z Genewy – powiedział wykonujący obowiązki głowy państwa przewodniczący parlamentu. Dodał, że zbrodni w Słowiańsku dokonano „przy pełnym wsparciu Federacji Rosyjskiej”.

Niemal w tym samym czasie, gdy Turczynow mówił o „efektywnych działaniach antyterrorystycznych”, nad Słowiańskiem ostrzelano samolot An-30 sił powietrznych Ukrainy, wykonujący lot obserwacyjny. Informację tę potwierdziło ministerstwo obrony. Choć w maszynę trafiło kilka pocisków, zdołała ona bezpiecznie dotrzeć do bazy. W wyniku ataku nikt nie ucierpiał, a samolot po wykonaniu przeglądu technicznego okazał się w pełni sprawny.

Separatyści wciąż przetrzymują amerykańskiego dziennikarza Simona Ostrovsky’ego, który relacjonował dla telewizji informacyjnej Vice News wydarzenia w Słowiańsku. Samozwańczy mer miasta Wiaczesław Ponomariow poinformował, że Amerykanin znajduje się w opanowanym przez siły prorosyjskie budynku delegatury Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, lecz „nie został zatrzymany, uprowadzony ani aresztowany, pracuje obecnie w gmachu SBU”. W jego sprawie według przedstawicieli separatystów prowadzone jest śledztwo w związku z podejrzeniem o wrogą działalność. W poniedziałek na krótko zatrzymano trzech fotoreporterów, z Francji, Włoch i Białorusi. Zabrano im karty pamięci aparatów fotograficznych.

Dyplomatyczno-propagandowa wojna

Z jednej strony Rosja obwinia władze Ukrainy o stosowanie przemocy wobec protestujących mieszkańców wschodniej części kraju, z drugiej Zachód stara się przekonać Moskwę do zaprzestania działań swoich sił specjalnych na terenie Ukrainy i wspierania sił separatystycznych. Odwołują się do porozumienia z Genewy mówiącego o powstrzymaniu się przez wszystkie strony od przemocy, oswobodzeniu zajętych nielegalnie budynków państwowych i likwidacji nielegalnych grup zbrojnych. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow najchętniej przytacza punkty porozumienia mówiące o walce z „nacjonalizmem i antysemityzmem” i oskarża o użycie siły rzekomo rządzące Ukrainą ugrupowania radykalnych nacjonalistów. W rozmowie z amerykańskim odpowiednikiem Johnem Kerrym zażądał wycofania ukraińskich sił zbrojnych z rejonu kryzysu. Kolejne punkty to rozbrojenie Prawego Sektora (który oczywiście jako taki nie ma żadnej broni poza działaczami wchodzącymi w skład Samoobrony Majdanu) i reforma konstytucyjna, której celem byłoby zwiększenie uprawnień regionów (federalizacja) Ukrainy.

Ławrow twierdzi, że Rosja nie ma wpływu na organizatorów prorosyjskich protestów na Ukrainie. Przeciwnie, jego zdaniem to Stany Zjednoczone „kierują show” na Ukrainie, gdyż „w czasie wizyty wiceprezydenta USA Joe Bidena w Kijowie poinformowano o wznowieniu operacji antyterrorystycznej, a decyzję o rozpoczęciu operacji podjęto po przyjeździe do Kijowa dyrektora CIA Johna Brennana”.

Jednak w tym samym wywiadzie zagroził powtórzeniem scenariusza z Gruzji w roku 2008, gdy wojska rosyjskie wkroczyły na teren tego państwa, a następnie doszło do ogłoszenia niepodległości Osetii Południowej i Abchazji. – Gdyby nasze interesy, legalne interesy, interesy Rosji, były bezpośrednio zagrożone, tak jak były zagrożone na przykład w Osetii Południowej, to zgodnie z prawem międzynarodowym nie widzę innego sposobu niż odpowiedzieć – stwierdził, dodając, że atakowanie Rosjan oznacza również atak na Rosję.

Z kolei John Kerry ostrzegł Moskwę przed kolejnymi sankcjami. Stwierdził, że nie ma „pozytywnych działań” ze strony Rosji w celu deeskalacji sytuacji na Ukrainie. Wezwał Rosję do współpracy z OBWE i władzami w Kijowie oraz do publicznego wezwania separatystów, by opuścili zajmowane przez nich budynki publiczne.

Kerry rozmawiał telefonicznie także z premierem Ukrainy Arsenijem Jaceniukiem. Pochwalił działania władz w Kijowie zmierzające do deeskalacji napięcia. Także rząd Ukrainy wzywa prorosyjskich separatystów, by zaczęli wypełniać umowę z Genewy, złożyli broń i opuścili nielegalnie zajęte obiekty. Jaceniuk zapewnił, że strona ukraińska wypełnia postanowienia z Genewy. „Wzywamy Federację Rosyjską, by wykonała swoją część zobowiązań. Apelujemy o wyprowadzenie wojsk z terytorium ukraińskiego i zwracamy uwagę na to, jak ważne jest publiczne odcięcie się od terroryzmu i separatyzmu. Zwracamy się do Rosji, by odwołała swych stronników, którzy prowadzą niezgodne z prawem działania na terytorium Ukrainy, domagamy się wstrzymania przemocy, uwolnienia zakładników i opuszczenia zajętych budynków. Chcemy wierzyć, że zawarte z Rosją ustalenia warte są papieru, na którym zostały spisane” – napisał w oświadczeniu.

Wicepremier Witalij Jarema, były generał milicji, powiedział, że Ukraina oczekuje pomocy ze strony Stanów Zjednoczonych w razie rosyjskiej napaści. Liczy, że USA udzielą władzom w Kijowie „bardziej konkretnego wsparcia” w związku z agresywną polityką Moskwy.

Piotr Falkowski

“Nasz Dziennik”

forma płatności