Rosyjski opozycjonista może stanąć przed sądem za to, że ktoś włamał się do jego poczty elektronicznej. Znany bloger walczący z korupcją Aleksiej Nawalny sugeruje, że wykorzystano do tego celu jego własne komputery skonfiskowane przez funkcjonariuszy Komitetu Śledczego. Prokuratorzy zaprzeczają i nazywają wypowiedzi Nawalnego “niezgodnym z prawem wywieraniem nacisków na śledczych”.
W nocy na jednym z portali społecznościowych pojawiły się obraźliwe wpisy rozsyłane z poczty Aleksieja Nawalnego. Jego rzeczniczka Anna Wieduta zasugerowała, że użyto do tego komputerów skonfiskowanych blogerowi w trakcie rewizji 11 czerwca. Potwierdził taką możliwość również sam Nawalny, zamieszczając odpowiedni wpis na swoim blogu.
Reakcja Komitetu Śledczego była natychmiastowa. Prokuratorzy odrzucili takie sugestie i zapowiedzieli, że zbadają, jak do tego doszło. Jednocześnie uznali wypowiedzi opozycjonisty i jego rzeczniczki za próbę wywierania nacisków na śledztwo.
Nawalny już wielokrotnie był przesłuchiwany w głośnej sprawie zamieszek w trakcie demonstracji antyputinowskiej 6 maja. Doszło wtedy do starć z policją. Kilkaset osób trafiło do aresztów a kilkadziesiąt, w tym policjanci do szpitali.
Wczoraj Aleksiej Nawalny napisał list do szefa Komitetu Śledczego. Prosi w nim o sprawdzenie wiarygodności informacji prasowych o wymuszaniu przez śledczych zeznań obciążających opozycję.





























