Rosyjskie władze rozpędzą każdą nielegalną demonstrację opozycji i nie dopuszczą do rozbijania miasteczek namiotowych. Takie deklaracje składają zarówno przedstawiciele policji jak i mer Moskwy Siergiej Sobianin.
Kilka dni temu rosyjski pisarz Borys Akunin stwierdził na swoim blogu, że ubiegłotygodniowa demonstracja opozycji była ostatnią, która zakończyła się pokojowo. W jego opinii, rosyjskie władze pewne wyborczego zwycięstwa Władimira Putina nie dopuszczą do masowych akcji protestacyjnych.
Mer rosyjskiej stolicy Siergiej Sobianin już zapowiedział, że „nie będzie w Moskwie miasteczek namiotowych tych, którzy będą chcieli kontestować wyniki niedzielnych wyborów prezydenckich”. Sobianin zapewnił jednocześnie, że udostępni stołeczne place wszystkim chcącym zorganizować wiece. Stawia jeden warunek – nie mogą one zakłócać porządku publicznego.
Najprawdopodobniej zaplanowane przez opozycję demonstracje powyborcze już zostały uznane przez urzędników za zakłócające spokój obywateli, bo władze stolicy nie wydały zgody na ich zorganizowanie. Natomiast zgodę na demonstrowanie w centrum Moskwy dostali zwolennicy Władimira Putina.




























