Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wszczęła śledztwo dotyczące defraudacji państwowych środków przez firmę, której właścicielem była Julia Tymoszenko. Miała wtedy nie zrealizować umowy zawartej z rosyjskim Ministerstwem Obrony.
Chodzi o kwotę 405 milionów dolarów. Decyzja SBU jest związana z prośbą rosyjskiego resortu obrony, który zażądał od ukraińskich władz spłaty długu, który miał powstać w drugiej połowie lat 90-tych w związku z działalnością firmy Zjednoczone Systemy Energetyczne Ukrainy. Miała być z nią związana Julia Tymoszenko. Premier Mykoła Azarow powiedział, że tego nie zrobi i skierował sprawę do Służby Bezpieczeństwa.
Jest to już czwarta sprawa, którą wszczęły ukraińskie organy ścigania przeciwko Julii Tymoszenko po tym, jak do władzy doszedł Wiktor Janukowycz. Była premier oskarżana jest o defraudację środków budżetowych oraz zawarcie niekorzystnych umów gazowych z Rosją. Sama Julia Tymoszenko przekonuje, że są to prześladowania polityczne.
IAR/Kresy.pl




























