Przed środowym kongresem Federacji Futbolu Ukrainy coraz częściej pojawiają się głosy nawołujące do odwołania Hryhorija Surkisa ze stanowiska prezesa tej organizacji.

Na ulicach największych miast pojawiły się plakaty nawołujące do takiego kroku. Także telewizja pokazała reportaże na ten temat. Można było odnieść wrażenie, że zostały one zrobione na zamówienie.

Dziś z kolejną porcją krytyki pod adresem Hryhorija Surkisa wystąpił właściciel charkowskiego Metalista Ołeksandr Jarosławski. Jego zdaniem, wątpliwości budzi przede wszystkim poziom gry ukraińskiej reprezentacji. „W 2006 roku [w ratingu FIFA] zajmowaliśmy 15, czy 16 miejsce, a dziś 36” – przekonywał.
Jak twierdzi Ołeksandr Jarosławski, ewentualne odwołanie Hryhorija Surkisa nie wpłynęłoby na przygotowania do Euro 2012. Jak przekonywał: „na wizerunek kraju i organizację mistrzostw wpływa to, jak rząd daje pieniądze, jak siedmiomilowymi krokami budowane są drogi, stadiony, lotniska”.
Sama Federacja Futbolu twierdzi, że informacje o ewentualnym odwołaniu Hryhorija Surkisa to wynik wojny, jaką ogłosiły jej kluby Metallist Charków i Karpaty Lwów za ukaranie ich za ustawienie meczu w 2008 roku.
(iar/Kresy.pl)
forma płatności