Łukaszenko wyraził wątpliwości dotyczące okoliczności śmierci opozycyjnego dziennikarza Aleha Biabienina
W niedawnym wywiadzie udzielonym polskim dziennikarzom Aleksander Łukaszenko wydał sensacyjne oświadczenie, obalające wersję pracowników białoruskiej prokuratury.

Na pytanie o zagadkową śmierć twórcy portalu internetowego “Karta’97” dziennikarza Aleha Biabienina, Łukaszenko, bez chwili zastanowienia, odpowiedział: „Sądzę, że wyjaśnimy to przestępstwo kryminalne i ktoś będzie tam wyglądał bardzo źle, ktoś, kto dzisiaj rzuca cień na władzę. Jak mawiają, na złodzieju czapka gore. Obwiniam siebie, że to się zdarzyło w moim kraju”.

No i doczekaliśmy się. Przez dwa miesiące od śmierci Aleha (przypomnijmy, że znaleziono go powieszonego na daczy pod Mińskiem 3 września) prokuratura utrzymywała, że to samobójstwo. Co prawda, dochodzenie prokuratury w sprawie jego śmierci było sukcesywnie odkładane: w tej chwili już po raz trzeci, na 3 grudnia. Władze zgodziły się nawet na przyjazd niezależnych ekspertów z dziedziny kryminalistyki z OBWE. Pod koniec października do Mińska rzeczywiście przybyli dwaj eksperci z Norwegii i Szwecji. Studiowali materiały śledztwa, wyniki ekspertyz, spotykali się z przyjaciółmi i krewnymi Aleha. Przede wszystkim mieli zamiar porozmawiać z opozycyjnym aktywistą i przyjacielem zmarłego tragicznie dziennikarza – Andriejem Sannikauem.

Spotkanie było wyznaczone na godzinę 20.00. O 17.00 Sannikau powinien był przylecieć z Berlina, gdzie przebywał służbowo. Jednak w ostatniej chwili białoruskie linie lotnicze “Belavia” bez żadnego powodu przełożyły lot. Pasażerów, których autobus już dowiózł do samolotu, nagle wywieźli prosto spod trapu i wysłali poza halę odlotów. Nikt nie mógł zrozumieć, co się dzieje. Samolot wyleciał dopiero późnym wieczorem, kiedy minął czas spotkania z ekspertami. Być może przypadek. Ale na Białorusi w takie przypadki już od dawna nikt nie wierzy.

Teraz Łukaszenko obiecuje wyjaśnić to “przestępstwo kryminalne”, jak sam się wyraził, i pokazać światu prawdę. Wszystko wskazuje na to, że śmierć Biabienina zdecydowano jednak uznać za zabójstwo. I obwinić w nim jego znajomych i przyjaciół – tych, którzy według słów Łukaszenki, „rzucają cień na władzę”. Sprytny przedwyborczy manewr – oświadczyć, że opozycjoniści mordują się nawzajem.

Co prawda w poniedziałek, kiedy polskich dziennikarzy zmienili w Mińsku ich niemieccy koledzy i poprosili Łukaszenkę o wyjaśnienie, co miał na myśli, ten odpowiedział, że nic podobnego nie mówił. To znaczy, że jednak jeszcze się nie zdecydował, kogo należy obwiniać.

Irina Chalip

Źródło: Nowaja Gazieta

Tłum. i oprac. Karolina Filimonova

forma płatności