„Interfax” informuje, że jedynym kandydatem na stanowisko prezydenta Mołdawii jest lider Partii Demokratycznej Marian Lupu.
Oświadczył to przewodniczący parlamentarnej komisji do spraw wyborów Ion Pleszka. Termin złożenia dokumentów niezbędnych do wzięcia udziału w wyborach upłynął w nocy z soboty na niedzielę 18 października. Nikt oprócz Mariana Lupu nie wyraził chęci uczestnictwa w wyborach.
Pleszka oświadczył, że wybory odbędą się wyznaczonym terminie – 23 paździenika – bez względu na brak alternatywnych kandydatów. Według niego, nie jest to w żaden sposób sprzeczne z prawem. Jednak komuniści, którzy znaleźli w Konstytucji frazę: “jeżeli żaden kandydatów nie uzyskał wymaganej większości głosów”, twierdzą, że musi być co najmniej dwóch kandydatów na prezydenta.
Poprzedni prezydent Mołdawii Władimir Woronin przestał pełnić swoją funkcję we wrześniu 2009 roku. Woronin był prezydentem Mołdawii przez dwie pełne kadencje i według prawa nie mógł ponownie kandydować na to stanowisko.
W związku z tym, że po kwietniowych wyborach stanowisko nowej głowy państwa wciąż nie było obsadzone, lider komunistów nadal pełnił obowiązki prezydenta. Zrezygnował z nich zaraz po wyborach parlamentarnych, które odbyły się w lipcu 2009 roku. Będąc liderem jednej z wchodzących do parlamentu partii Woronin uczynił to, by zachować mandat deputowanego.
Zgodnie z prawem mołdawskim, prezydent jest wybierany przez posłów do parlamentu. Nowa koalicja parlamentarna nie dysponuje wystarczającą ilością głosów potrzebnych by przeforsować swojego kandydata W wypadku gdyby głosowanie w tej sprawie dwa razy zakończyło się porażką (na przykład jeśli komuniści posiadający 48 na 101 mandatów odmówią pójścia na ustępstwa), parlament zostanie rozwiązany i zostaną rozpisane kolejne wybory przedterminowe.
A będzie to trudne przy obecnym kandydacie – Marian Lupu był do niedawna członkiem partii komunistycznej. Podczas ich rządów sprawował funkcję przewodniczącego parlamentu. Później jednak, na krótko przed wyborami parlamentarnymi, odciął się od Partii Komunistów Republiki Mołdawii i wstąpił do Demokratycznej Partii Mołdawii, gdzie niedługo po tym został wybrany na jej przewodniczącego.
Komuniści oskarżają go o zdradę i ogłaszają, że podczas głosowania w parlamencie nie udzielą mu swojego poparcia. Do wyboru prezydenta Republiki Mołdawii potrzeba 61 głosów w 101-osobowym parlamencie. Prozachodnie partie dysponują zaś jedynie 53 mandatami.
Alicja Domagała/tr/lenta.ru/Kresy.pl




























