Białoruscy nauczyciele i działacze społeczni alarmują, że coraz mniej osób na Białorusi mówi w ojczystym języku.
Ich zdaniem wprowadzenie w latach 90. rosyjskiego jako drugiego języka urzędowego doprowadza do całkowitej marginalizacji białoruskiego. Organizacja pod nazwą „Wspólnota języka białoruskiego” uważa, że to wina złej polityki władz oświatowych.
Z danych statystycznych wynika, że przed dojściem do władzy Aleksandra Łukaszenki, ponad 75 procent uczniów klas pierwszych uczyło się wszystkich przedmiotów w języku białoruskim, a w obwodzie mińskim aż 92 procent.
Według niezależnego portalu Karta – 97 obecnie tylko 18 procent dzieci uczy się w ojczystym języku. Eksperci UNESCO przyjmują, że język, w którym mówi mniej niż 30 procent dzieci znajduje się na granicy wymarcia.
Portal Karta – 97 sugeruje, że wraz z przyjściem do władzy Aleksandra Łukaszenki zaczęto zamykać białoruskojęzyczne szkoły i upowszechniać nauczanie w języku rosyjskim. Zdaniem niezależnych ekspertów na Białorusi prowadzona jest polityka powszechnej rusyfikacji.
IAR/Kresy.pl





























