Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden rozpocznie dzisiaj trzydniową wizytę w Gruzji. Przyleci tam prosto z Ukrainy, gdzie wczoraj zapewniał, że nowa polityka Waszyngtonu wobec Rosji nie jest wymierzona w Kijów. Podkreślał też, że Stany Zjednoczone nie godzą się na podział świata na strefy wpływów.
Amerykański wiceprezydent gości na Ukrainie i w Gruzji w dwa tygodnie po historycznej wizycie Baracka Obamy w Moskwie. Eksperci podkreślają, że Stany Zjednoczone chcą w ten sposób zmniejszyć niepokój, jaki w byłych państwach radzieckich wywołało ocieplenie stosunków amerykańsko-rosyjskich.
Fred Weir, dziennikarz „Christian Science Monitor”, mówi jednak, że dla Stanów Zjednoczonych sytuacja Gruzji i Ukrainy zeszła obecnie na dalszy plan.
Według niego, nowa administracja w Waszyngtonie ma zupełnie inne podejście na przykład do sprawy wejścia Gruzji i Ukrainy do NATO. „Niewykluczone, że w czasie wizyty usłyszymy, jak Biden będzie mówił gruzińskim przywódcom, by nie traktować tej sprawy jako priorytet, bo to nie stanie się szybko” – mówi Fred Weir.
Joe Biden spotka się w Tbilisi zarówno z prezydentem Micheilem Saakaszwilim, jak i z liderami opozycji. Przed wizytą Bidena gruzińska opozycja w dwóch osobnych listach poprosiła go o wsparcie demokracji.
IAR/Kresy.pl





























