Wiktor Juszczenko rozpoczął kampanię o reelekcję na stanowisko głowy państwa w styczniowych wyborach na Ukrainie. Juszczenko liczy na poprawę katastrofalnych notowań w sondażach. Prezydent ma nadzieję na odzyskanie popularności, jaką cieszył się za czasów Pomarańczowej Rewolucji. Fala protestów z przełomu 2004 i 2005 roku doprowadziła wówczas Juszczenkę do władzy.
Jednak po 4 latach sprawowania urzędu prezydent Ukrainy ma poparcie wahające się w granicach błędu statystycznego.
Kampania ruszyła u podnóża Howerli – najwyższego szczytu Ukrainy. Symbolika tego wydarzenia jest oczywista – Juszczenko musi się teraz wspinać w sondażach na sam szczyt, jeśli chce wygrać wybory. „Chcę oficjalnie ogłosić, że będę startował w wyborach prezydenckich na Ukrainie w styczniu 2010 roku” – oświadczył Juszczenko przed wspinaczką na wierzchołek góry. Nie po raz pierwszy rozpoczyna on walkę o władzę właśnie w tym miejscu. Prezydent Ukrainy zapoczątkował tu kampanię przed wyborami parlamentarnymi z 2002 roku i prezydenckimi z 2004 roku.
Gdy prozachodni Juszczenko przejmował władzę na fali potężnego poparcia społecznego – wielu Ukraińców miało nadzieję, że zapewni on długoterminowy dobrobyt w kraju i zbliży to byłe sowieckie państwo do Europy.
Jednak kryzys finansowy uderzył w Ukrainę szczególnie silnie, a polityka Juszczenki została sparaliżowana przez ciągłe kłótnie z byłą sojuszniczką z Pomarańczowej Rewolucji – premier Julią Tymoszenko.
Według sondaży, największe szanse na zwycięstwo w styczniowych wyborach ma lider opozycyjnej Partii Regionów Wiktor Janukowycz, na którego chce głosować 23 procent Ukraińców. Jego główną konkurentką będzie premier Julia Tymoszenko z 14,5 procentowym poparciem. Jej z kolei może zagrozić były przewodniczący parlamentu i szef MSZ Arsenij Jaceniuk. Poparcie dla Wiktora Juszczenki wynosi około 3 procent.
IAR/Kresy.pl
Zobacz też: Juszczenko na prezydenta





























