Rosyjski monopolista gazowy Gazprom zagroził białoruskim władzom sądem i wstrzymaniem dostaw błękitnego paliwa.

Rosjanie domagają się spłaty zadłużenia, które wynosi 244 miliony dolarów. Jeszcze tydzień temu Gazprom chciał 230 milionów dolarów bez odsetek i kar umownych. Kilka dni później zadłużenie Białorusi wobec rosyjskiego dostawcy gazu wzrosło o prawie dwa miliony, dodano bowiem odsetki za pierwsze cztery miesiące 2009 roku oraz kary za przyjęcie mniejszej niż zakontraktowana ilości błękitnego paliwa. Dziś żądania wzrosły o kolejne 12 milionów dolarów.

Szef Gazpromu Aleksiej Miller zapowiedział, że jeśli do lipca pieniądze nie wpłyną na rachunek jego firmy, oprócz procesu sądowego może ona podjąć ostateczne środki przewidywane umową czyli odciąć Białoruś od dostaw rosyjskiego gazu.

Mińsk twierdzi, że nie ma żadnych długów związanych z dostawami gazu. Moskwa natomiast upiera się, że Białoruś źle odczytała umowę i zamiast płacić 210 dolarów za tysiąc metrów sześciennych błękitnego paliwa płaciła tak zwaną stawkę średnią – roczną czyli 150 dolarów.

Zdaniem niezależnych ekspertów, to kolejna odsłona konfliktu rosyjsko – białoruskiego, w którym Moskwa chce ukarać Mińsk za zbyt intensywną współpracę z Unią Europejską i nieuznanie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.

IAR/Kresy.pl

forma płatności