Na Ziemi Krzemienieckiej oprócz samego Krzemieńca giną niestety ostatnie ślady polskości, których niszczenie w czasie II wojny światowej zaczęły bojówki OUN- UPA.
Rozsypują się ostatnie ruiny kościołów, będące świadkami mordów ludności polskiej w nich dokonywanych.
Mury kościoła w Starym Wiśniowcu tkwią jak wyrzut w samym środku miejscowości nad Słuczą, ale żaden z tutejszych mieszkańców nie zna historii jego zagłady. Nie niszczyła go władza radziecka, jak tłumaczą to niektórzy polskim wycieczkom, ale oddział UPA, który przy okazji spalił w nim żywcem około dwustu mieszkańców wsi, szukających w nim schronienia.
W nieco lepszym stanie trwa opuszczony kościół w Dederkałach, w którym zorganizowana przez ks. Józefa Kuczyńskiego samoobrona szczęśliwie odpierała w styczniu 1944 r. ataki UPA aż do momentu wkroczenia Armii Czerwonej. Na obu obiektach żadna tablica nie przypomina jednak o ich dramatycznych losach. Nie jest wykluczone, że wkrótce zostaną potraktowane jako źródło materiału budowlanego i wszelki ślad po nich zaginie.
– W okolicach Krzemieńca przetrwały tylko budynki kościołów w Nowym Oleksińcu i Białokrynicy – mówi proboszcz Krzemienca ks. Władysław Iwaszczak. – Stało się to jednak tylko dlatego, że zostały przerobione na cerkwie. Obecnie jedynymi świadkami, że kiedyś na tych terenach mieszkało dużo Polaków są jeszcze tylko cmentarze. Te jednak są strasznie zapuszczone. Nikt o nie nie dba.
(mak)/(inf. wł.)/Kresy.pl





























