Polskość na obrzeżach

W ostatnich latach dzięki wsparciu Związku Polaków na Litwie polskość zaczęła się odradzać w tych regionach, gdzie już dawno formalnie jej nie było i nie słyszało się na ulicach polskiej mowy.

Oddział ZPL powstał np. w Szyłuckim, w którym są jeszcze wioski zamieszkałe przez Polaków, potomków powstańców listopadowych, którzy w okresie represji carskich cudem przetrwali w tych okolicach. Nie znają oni oczywiście języka polskiego, ale mimo to czują się Polakami. W pobliskich Macikach, w miejscu obozu koncentracyjnego, w którym zginęło wielu Polaków ZPL ustawił pomnik, by członkowie związku z Szyłuckiego mieli gdzie składać kwiaty i integrować się przy tej okazji. Dla potrzeb oddziału została też uruchomiona szkółka języka polskiego i kultury polskiej.

Podobne placówki związkowi udało się stworzyć także w Turmontach, Wisagini, Kłajpedzie, Kiejdanach i Kownie. ZPL dostrzega też potrzebę uruchomienia szkółki w Oranach, Szyrwintach, Jawuniach i Barskunach. W tych ostatnich miejscowościach stosunkowo niedawno istniały jeszcze polskie szkoły, ale zostały zamknięte. Tamtejsza ludność polska jest jeszcze bardzo aktywna, stara się pielęgnować i podtrzymywać swoje tradycje. Dzieci też jeszcze rozmawiają po polsku, ale niestety coraz mniej, gdyż w szkołach uczą się tylko po litewsku.

Zdaniem działaczy ZPL otwieranie szkółek niedzielnych jest głównym elementem zapobiegania kurczenia się polskości na obrzeżach Wileńszczyzny. Proces ten trzeba zaś powstrzymać, bo za 20 lat po Polakach zostanie tam tylko wspomnienie.

(mak)/(“Kurier Wileński”)/Kresy.pl

forma płatności