Ukraińskiej Radzie Najwyższej nie udało się odwołać rządu Julii Tymoszenko. Wcześniej premier złożyła raport oraz odpowiadała na pytania, dotyczące sytuacji gospodarczej kraju.
Odwołanie rządu poparło 203 deputowanych z Partii Regionów, komuniści, oraz część prezydenckiej Naszej Ukrainy. Była to już druga próba odwołania Julii Tymoszenko – pół roku temu taką decyzję poparło 174 deputowanych.
Wcześniej premier przez prawie 2 godziny opowiadała o dobrej – jej zdaniem – sytuacji ekonomicznej kraju. Podkreślała, między innymi, że kwestia deficytu budżetowego nie stanowi problemu. Zapewniała też, iż Ukraina podpisała doskonałe porozumienia gazowe – o wiele lepsze niż inne kraje Europy, w tym Polska. Julia Tymoszenko podkreśliła, że za ewentualne kłopoty odpowiada nie ona, ale na przykład Narodowy Bank Ukrainy ponieważ tylko on może walczyć ze spadkiem kursu hrywny w stosunku do dolara. „Niestety rząd nie może na to wpłynąć, zabrania mu tego Konstytucja” – mówiła premier.
Były minister finansów, Mykoła Azarow z Partii Regionów powiedział, że sytuacja wcale nie jest tak dobra, jak stara się przedstawić premier. Według niego, dochody budżetu spadły w styczniu o 2 miliardy hrywien w porównaniu ze styczniem zeszłego roku. Finansowanie płac sektora budżetowego to 80 procent tego, co zapisano. Jedzenie i leki 34 procent – mówił Azarow.
Od kilku tygodni w różnych miejscach na Ukrainie, w tym też w stolicy, odbywają się spontaniczne protesty pracowników zakładów przemysłowych oraz sektora budżetowego, którzy nie otrzymują pensji, bądź też są zwalniani. Media codzinnie informują o kłopotach w finansowaniu szpitali, czy szkół.
IAR/mb




























