Premier Ukrainy Julia Tymoszenko oświadczyła, że dalsze rozmowy na temat handlu gazem będą się odbywały na poziomie rządów. Prowadzone dotąd w Moskwie negocjacje firm Naftohaz i Gazprom nie przyniosły rezultatów.
Moskwa i Kijów rozmawiają obecnie o cenie gazu, dostarczanego Ukrainie w tym roku oraz o opłacie za tranzyt. Te negocjacje prowadzone są niezależnie rozmów o wznowieniu przesyłu błękitnego paliwa przez Ukrainę. Dotąd na ten temat rozmawiały ze sobą Naftohaz i Gazprom. Brak efektu tych rozmów skłonił Julię Tymoszenko do zaangażowania się w ten proces. Premier powtórzyła, że chce się oprzeć na wstępnym porozumieniu, podpisanym w październiku z Moskwie z szefem rosyjskiego rządu Władimirem Putinem. Przewiduje ono – między innymi – zrezygnowanie z usług pośredników: firm RosUkrEnergo i UkrHazEnerho.
Tymczasem RosUkrEnergo nie ma zamiaru zniknąć z ukraińskiego rynku gazu. Firma, która należy do Gazpromu i dwóch ukraińskich biznesmenów, zakupiła pakiety kontrolne obwodowych dystrybutorów gazu. Jak poinformował jej współwłaściciel Dmytro Firtasz, obecnie RosUkrEnergo kontroluje 75 procent ilości gazu sprzedawanego na Ukrainie. Jego zdaniem, nawet jeśli jego firma nie będzie uczestniczyć w handlu gazem między Kijowem a Moskwą, nie oznacza to, że nie będzie zaangażowana w eksport paliwa do Unii Europejskiej.
IAR/mb






























