W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2026 roku do Polski sprowadzono z Niemiec nawozy warte ponad 600 mln zł. Związkowcy z Grupy Azoty twierdzą, że przedstawiciele rządu byli zaskoczeni tymi danymi, i sugerują, że część importu może mieć pośredni związek z rosyjskimi surowcami.
W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2026 roku do Polski sprowadzono z Niemiec 381,6 tys. ton nawozów o wartości 151,9 mln euro, czyli ponad 600 mln zł – przekazała w piątek NSZZ „Solidarność” Grupy Azoty Puławy. Było to pod względem wartości ponad dwa razy więcej niż import z Rosji. Związkowcy twierdzą, że przedstawiciele rządu byli zaskoczeni przedstawionymi danymi i nie potrafili wyjaśnić przewagi niemieckich producentów.
Dane dotyczące importu nawozów zostały przedstawione 23 lipca podczas posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Branży Chemicznej w Centrum Dialogu. Jednym z głównych tematów spotkania była propozycja powołania osobnego zespołu roboczego, określanego przez związkowców jako „podstolik”, poświęconego sytuacji Grupy Azoty.
NSZZ „Solidarność” reprezentowali Sławomir Beza, zastępca sekretarza Sekretariatu Chemicznego, Artur Jasiński z Grupy Azoty oraz Sławomir Kamiński z Grupy Azoty Puławy.
Według relacji związku przedstawiciele wszystkich federacji związkowych poparli powołanie zespołu, prezes Grupy Azoty nie przedstawił jednoznacznego stanowiska, natomiast strona rządowa sprzeciwiła się tej inicjatywie.
Związkowcy poinformowali, że przedstawili własną formułę prowadzenia rozmów i oczekują jej przyjęcia przez pracodawcę oraz wdrożenia w ciągu 14 dni. Jednocześnie zaznaczyli, że propozycja nie oznacza zawieszenia sporu zbiorowego ani pogotowia strajkowego.
Podczas posiedzenia Sławomir Kamiński pytał przedstawicieli rządu, dlaczego nawozy sprowadzane z Niemiec wypierają polskie produkty z krajowego rynku.
„Z twardych danych za pierwsze pięć miesięcy 2026 roku wynika, że z Niemiec wjechało do Polski 381,6 tys. ton nawozów o wartości 151,9 mln EUR, co w przeliczeniu daje ponad 600 mln PLN. To ponad dwukrotnie więcej niż z Rosji, z której zaimportowano 232,3 tys. ton o wartości 73,1 mln EUR” – przekazała zakładowa „Solidarność”.
Według związku przedstawiciele rządu byli zaskoczeni tymi danymi i nie przedstawili wyjaśnienia dotyczącego źródeł konkurencyjności niemieckich producentów ani ich zdolności produkcyjnych.
W osobnym komentarzu Kamiński ocenił, że w ciągu pierwszych pięciu miesięcy roku wartość nawozów sprowadzonych z Niemiec i Rosji zbliżyła się łącznie do miliarda złotych.
Zobacz: Grupa Azoty dostarcza nawozy na Ukrainę
„Nawozy, czyli de facto rosyjski gaz, ale przetworzony, czyli… z wyższą marżą” – napisał wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” Grupy Azoty Puławy.
Związkowiec wysunął przypuszczenie, że część nawozów oficjalnie importowanych z Niemiec może mieć rosyjskie pochodzenie albo powstawać dzięki surowcom sprowadzanym z Rosji.
„Pewności nie ma, ale najbardziej prawdopodobne wydaje się, że państwo polskie – przy udziale lub za przyzwoleniem swoich służb – uczestniczy w imporcie rosyjskich nawozów do Polski, a jego legalizacja odbywa się za pośrednictwem «niemieckich słupów»” – stwierdził Kamiński.
Związkowcy wskazali również inną możliwość – silne wspieranie niemieckiego przemysłu nawozowego przez władze tego kraju.
„Niezależnie od tego, czy brak wiedzy po stronie naszych rządzących jest rzeczywisty, czy tylko udawany – fakty są nieubłagane. Bierność państwa i brak ochrony własnego rynku uderzają bezpośrednio w polski przemysł chemiczny i w nasze miejsca pracy” – podkreślono.
Kamiński zapowiedział przekazanie informacji parlamentarzystom wszystkich ugrupowań. Wyraził nadzieję, że sprawa importu nawozów z Niemiec stanie się przedmiotem interpelacji poselskich.
Czytaj: Grupa Azoty wstrzymuje nowe zamówienia na nawozy. Powodem skok cen gazu
solidarnosc-azoty.pulawy.pl / Kresy.pl
































