Stany Zjednoczone zaostrzają presję na chińskie firmy z sektora czystej energii, zmuszając je do ograniczania udziałów w amerykańskich zakładach produkcyjnych.

Jak ocenia „The Economist”, Waszyngton wypycha z rynku przedsiębiorstwa powiązane z Chinami, ale jednocześnie zachowuje na swoim terytorium ich fabryki, linie produkcyjne i część technologicznego zaplecza.

Według brytyjskiego tygodnika chińskie firmy wyprzedają w USA aktywa z sektora odnawialnych źródeł energii. Skala aktywów objętych tą presją ma sięgać blisko 9 mld dolarów. Mechanizm ten „The Economist” określa jako swoistą odmianę praktyk, o które Waszyngton przez lata oskarżał Pekin: państwo wykorzystuje własne regulacje, aby przejąć kontrolę nad produkcją i technologią zagranicznych firm.

Podstawą działań są nowe przepisy podatkowe zawarte w ustawie One, Big, Beautiful Bill Act oraz regulacje dotyczące podmiotów uznawanych za prohibited foreign entity, czyli zakazane podmioty zagraniczne. Amerykański Departament Skarbu i IRS wydały w lutym wytyczne określające, kiedy projekty energetyczne, magazyny energii lub komponenty tracą prawo do federalnych ulg, jeżeli korzystają z „materialnej pomocy” takich podmiotów.

W praktyce oznacza to, że zakłady powiązane kapitałowo lub technologicznie z Chinami mogą zostać odcięte od ulg podatkowych, finansowania, ubezpieczeń i kontraktów. Reuters wskazywał już w maju, że banki, firmy ubezpieczeniowe i instalatorzy zaczęli unikać części amerykańskich fabryk paneli słonecznych z chińskimi powiązaniami. Według agencji zagrożona była ponad jedna trzecia amerykańskich mocy produkcyjnych modułów solarnych.

Zgodnie z tym mechanizmem chińskie firmy mogą zachować mniejszościowe udziały, ale co do zasady muszą zejść poniżej progu 25 proc., jeżeli amerykańskie zakłady mają uniknąć ryzyka utraty dostępu do ulg podatkowych. Same udziały nie są jednak jedynym kryterium. Znaczenie mają także umowy licencyjne, finansowanie, dostawy komponentów i możliwość wywierania faktycznego wpływu na produkcję.

Jednym z najważniejszych przykładów nowej amerykańskiej praktyki jest sprawa Trina Solar. Chiński koncern sprzedał firmie FREYR fabrykę modułów słonecznych o mocy 5 GW w Wilmer w Teksasie. FREYR, później działająca jako T1 Energy, rozpoczęła produkcję modułów w listopadzie 2024 roku, a wartość transakcji określono na 340 mln dolarów. Później T1 Energy prowadziła dalsze działania mające ograniczyć wpływ Trina Solar i utrzymać prawo do amerykańskich ulg podatkowych.

Podobny kierunek widać w przypadku JinkoSolar. Chińska firma zgodziła się sprzedać 75,1 proc. udziałów w swojej amerykańskiej spółce funduszowi FH Capital, zachowując 24,9 proc. udziałów. Transakcja objęła fabrykę modułów w Jacksonville na Florydzie oraz działalność związaną z magazynami energii. W praktyce kontrola nad aktywami przechodzi w ręce amerykańskiego kapitału, choć chiński producent zachowuje mniejszościową pozycję.

Kolejnym przykładem jest AESC, producent baterii kontrolowany przez kapitał chiński. Firma sprzedała większościową kontrolę nad zakładem ogniw litowych w Smyrna w stanie Tennessee spółce Fixx Energy. Zakład działał wcześniej na potrzeby produkcji baterii do samochodów elektrycznych, a w 2025 roku został przestawiony na ogniwa dla stacjonarnych magazynów energii.

Według branżowych analiz sprzedaż aktywów AESC i JinkoSolar może być początkiem szerszej restrukturyzacji amerykańskiego sektora czystej energii. Chińskie firmy nie zawsze wychodzą z rynku całkowicie, ale ograniczają udziały, tracą formalną kontrolę i próbują pozostać jako partnerzy technologiczni, dostawcy lub mniejszościowi inwestorzy.

Dla USA oznacza to próbę pogodzenia dwóch celów: ograniczenia zależności od Chin oraz utrzymania mocy produkcyjnych zbudowanych dzięki chińskiemu doświadczeniu przemysłowemu. Dla Pekinu jest to natomiast ryzyko utraty kontroli nad aktywami, które miały zapewnić chińskim firmom dostęp do amerykańskiego rynku mimo ceł i rosnących barier politycznych.

Spór pokazuje, że wojna gospodarcza USA z Chinami coraz częściej przenosi się z ceł i zakazów eksportowych na grunt własności, podatków i prawa do korzystania z publicznych subsydiów. Waszyngton nie tylko utrudnia chińskim koncernom działanie w strategicznych branżach, lecz także stara się zatrzymać na swoim terytorium zakłady i technologie, które same firmy z Chin wcześniej przeniosły do USA.

Czytaj też:

Chiny nakładają ograniczenia na amerykańskie firmy. Na liście koncerny zbrojeniowe i spółki od metali ziem rzadkich

Chiny przełamały embargo na chipy? USA obawiają się, że Pekin mógł zdobyć kluczową maszynę ASML

Kresy.pl / Reuters / The Economist

Tagi: , , , ,
forma płatności