Niemiecki rząd nie ma dotąd wspólnego stanowiska w sprawie świadczeń dla żyjących polskich ofiar III Rzeszy — wynika z tekstu opublikowanego przez „Süddeutsche Zeitung”.
Według gazety Warszawa przekazała Berlinowi konkretną propozycję wypłat, ale decyzja utknęła w rozmowach między resortami.
Tekst autorstwa Daniela Brösslera i Clausa Hulverscheidta ukazał się pod tytułem „Polnische NS-Opfer warten immer noch auf eine gute Geste”. Autorzy przypomnieli, że liczba żyjących polskich ofiar niemieckiej okupacji szacowana jest dziś na około 50 tys. osób. Chodzi o ludzi, którzy byli więzieni, deportowani, zmuszani do pracy przymusowej, wypędzani lub w inny sposób dotknięci niemieckim terrorem w latach 1939–1945.
Niemiecki dziennik przypomina, że kanclerz Friedrich Merz w grudniu 2025 roku zapewniał, iż kierowany przez niego rząd jest świadomy „historycznej odpowiedzialności” wobec Polski. W ocenie „SZ” polskie ofiary mogły wówczas liczyć, że omawiany od lat „humanitarny gest” w formie świadczenia finansowego wreszcie zostanie zrealizowany. „Jednak poszkodowani ciągle jeszcze czekają bezskutecznie” — napisali autorzy.
Według ustaleń gazety strona polska przekazała rządowi RFN „bardzo konkretny plan”. Zakłada on wypłatę 10 tys. złotych rocznie każdej żyjącej polskiej ofierze III Rzeszy. Środki miałyby być przekazywane za pośrednictwem Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie.
„SZ” podaje, że całkowity koszt takiego rozwiązania wyniósłby, według ostrożnych szacunków, około 300 mln euro. Dla niemieckiego budżetu oznaczałoby to jednak obciążenie rozłożone w czasie. W 2027 roku Berlin miałby wydać około 100 mln euro, a w kolejnych latach kwoty malałyby wraz ze zmniejszaniem się liczby uprawnionych.
Dziennik wskazuje, że w niemieckim rządzie nie osiągnięto dotąd porozumienia. Sprawa ma być omawiana między kilkoma resortami. Według „SZ” w Berlinie pojawiają się zastrzeżenia prawne, obawy przed roszczeniami innych państw oraz argumenty dotyczące trudnej sytuacji budżetowej.
Około dwa miesiące temu w tej sprawie miało dojść do spotkania z udziałem ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula, szefa Urzędu Kanclerskiego Thorstena Freia, ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta oraz ministra finansów Larsa Klingbeila. Jak pisze gazeta, Dobrindt i Frei mieli ponownie zaznaczyć, że kwestia reparacji jest dla RFN „zamknięta”, a możliwy jest wyłącznie „humanitarny gest”.
„Süddeutsche Zeitung” zwraca uwagę, że rząd Donalda Tuska chce uniknąć sytuacji, w której niemiecka propozycja zostałaby odebrana w Polsce jako jałmużna. Gazeta przypomina, że w 2024 roku Tusk odrzucił ofertę 200 mln euro, złożoną przez ówczesnego kanclerza Olafa Scholza. Problemem pozostaje dysproporcja między wcześniejszymi żądaniami Prawa i Sprawiedliwości, które mówiło o 1,3 biliona euro reparacji, a skalą rozważanego obecnie świadczenia humanitarnego.
W osobnym komentarzu Daniel Brössler napisał, że im dłużej Niemcy zwodzą polskie ofiary III Rzeszy, tym większa staje się hańba. Publicysta ocenił, że dalsza zwłoka naraża rząd RFN na podejrzenie, iż Berlin gra na czas, bo z każdym miesiącem maleje liczba osób, którym trzeba byłoby wypłacić świadczenia.
Według Brösslera co miesiąc umiera ponad tysiąc żyjących jeszcze polskich ofiar niemieckiej okupacji. „Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zwłoki” — podkreślił komentator „Süddeutsche Zeitung”.
Czytaj też:
„Die Zeit” uruchomił wyszukiwarkę członków NSDAP. Narzędzie wywołało ogromne zainteresowanie
Większość Niemców uważa, że ich rodziny należały do ofiar Hitlera [SONDAŻ]
Kresy.pl / Süddeutsche Zeitung / Dzieje




























